Lisman z premierowym trafieniem w europejskich pucharach
Spotkanie w pierwszych minutach nie porywało tempem, chociaż częściej przy piłce byli gospodarze. Genk często wchodził w pole karnym gości, ale brakowało konkretów. Lechici mieli duże trudności z wyjściem z własnej połowy i w ciągu pierwszego kwadransa mogli tylko raz realnie zagrozić bramce Lawala. Wówczas Bryan Fiabema próbował dogrywać piłkę do partnera w polu karnym, ale futbolówka padła łupem czujnej defensywy KRC Genk.W 22. minucie Luis Palma posłał piłkę z rzutu rożnego w pole karne gospodarzy. Futbolówka trafiła na głowę Mateusza Skrzypczaka, który zgrał ją do Timothy’ego Oumy. Kenijczyk, ustawiony tyłem do bramki, próbował zaskoczyć rywali strzałem głową. Uderzenie było efektowne, ale Lawal nie dał się zaskoczyć i zdołał sparować futbolówkę na rzut rożny.
W 31. minucie gospodarze przeprowadzili akcję prawą stroną boiska. Sattlberger zagrał piłkę do Ito, którego kompletnie nie upilnował Michał Gurgul. Lewy obrońca Kolejorza zachował się w tej sytuacji bardzo biernie. Ito bez wahania wykorzystał ten błąd, wbiegł w „szesnastkę” i czubkiem buta posłał futbolówkę w lewy róg bramki Mrozka. Gospodarze prowadzili 1:0.
W 44. minucie lechici wyprowadzili groźną kontrę. Bryan Fiabema na pograniczu własnej i rywala połowy uruchomił podaniem Kornela Lismana. Młody skrzydłowy popisał się dynamicznym rajdem przez połowę boiska, wbiegł w pole karne, choć wypchnął się nieco ze światła bramki. Mimo ostrego kąta zdecydował się na silne uderzenie, które zaskoczyło bramkarza i zatrzepotało w siatce. Lisman zdobył tym samym wyrównującego gola i zarazem swoje pierwsze trafienie w tym sezonie.
Lech zaskoczył w drugiej połowie
W pierwszych minutach drugiej połowy lechici byli bardziej aktywni pod polem karnym rywala i szybko to przyniosło efekt. W 56. minucie Leo Bengtsson wyprowadził Kolejorza na prowadzenie, uderzając bezpośrednio z rzutu wolnego. Bramkarz Genku, Lawal, mógł w tej sytuacji spisać się znacznie lepiej, jednak dla kibiców Lecha nie miało to najmniejszego znaczenia - na tablicy wyników pojawiło się 2:1 dla gospodarzy.Po stracie gola gospodarze ruszyli do ataku, zmuszając Bartosza Mrozka do kilku interwencji. W 71. minucie to jednak Lech stanął przed znakomitą okazją na podwyższenie prowadzenia. Jeden z defensorów Genku popełnił fatalny błąd, a piłka trafiła pod nogi Leo Bengtssona. Szwed znalazł się sam na sam z bramkarzem w polu karnym, lecz tym razem zawiódł - jego strzał minął bramkę.
W końcówce spotkania obie drużyny miały jeszcze swoje okazje, ale wynik nie uległ już zmianie. Lech Poznań wygrał rewanżowe starcie z KRC Genk 2:1, jednak porażka 1:5 w pierwszym spotkaniu przesądziła o losach dwumeczu. Tym samym to Belgowie zameldowali się w fazie ligowej Ligi Europy. Kolejorz, mimo ambitnej postawy w rewanżu, będzie musiał zadowolić się grą w Lidze Konferencji.
KRC Genk - Lech Poznań 1:2 (1:1)
Bramki: Ito 31. - Genk - Lisman 44., Bengtsson 56. - LechGenk: Lawal - Nkuba, Kongolo, Smets, Medina (67. Kayembe) - Sattlberger, Karetsas, Hrosovsky (67. Heynen), Adedji (67. Sor) - Oh (89. Mirisola), Ito (67. Steuckers)
Lech: Mrozek - Moutinho, Skrzypczak (60. Douglas), Mońka, Gurgul - Ouma, Kozubal (46. Thordarson), Lisman, Rodriguez (70. Barański), Palma (46. Bengtsson) - Fiabema (60. Szymczak)
Kartki: Ito 35. - Genk - Mońka 33. - Lech
Sędziował: D. Massa (Włochy)
Komentarze (0)