Koszykarze Enei Basket dali z siebie wszystko, ale to wciąż za mało. ŁKS Łódź zafundował im zabójczą końcówkę

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Koszykarze Enei Basket dali z siebie wszystko, ale to wciąż za mało. ŁKS Łódź zafundował im zabójczą końcówkę - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Deska | Opis: ŁKS Coolpack Łódź z drugim zwycięstwem nad Eneą Basket w tym sezonie. Poznaniacy nie mają sposobu na rywali

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KoszykówkaEnea Basket nadal nie jest w stanie przeciwstawić się niezwykle silnym rywalom w 1. lidze mężczyzn. Drużyna trenera Edmundsa Valeiki zaprezentowała naprawdę dobrą koszykówkę w starciu z jednym z ligowych faworytów, lecz ich wysiłki spełzły na niczym. Przewaga weteranów i kapitalnie dysponowanych rzucających po stronie ŁKS-u Coolpack Łódź nie pozostawiła wątpliwości, co do finalnego rozstrzygnięcia meczu. Odpowiednie zarządzanie ostatnimi minutami meczów wciąż pozostaje wyjątkowo trudnym wyzwaniem dla Poznaniaków.
reklama

Znakomita rehabilitacja Enei Basket. Poznaniacy udowodnili swoją jakość

reklama

Enea Basket bardzo pewnie weszła w mecz z jednym z głównych pretendentów do najwyższych celów w tym sezonie. Goście kontrolowali sytuację na zbiórkach w defensywie i nie dopuszczali graczy ŁKS-u do prostych rzutów. Niestety skuteczność Poznaniaków w ofensywie nie była już tak dobra. Po trzech minutach goście mieli ledwie pięć punktów, co i tak było niezłym wynikiem na tle przeciwników. Świetnie dysponowany na początku niedzielnego meczu był w szczególności Patryk Stankowski i to on pchał swoją drużynę do przodu w ofensywie. 

Z czasem do utalentowanego rozgrywającego dołączyli także James Washington III oraz Mikołaj Stopierzyński i dzięki świetnym, dynamicznym akcjom indywidualnym Enea Basket zmuszała rywali do pogoni za niekorzystnym rezultatem. Finalnie Łodzianom ta sztuka się udała i prowadzili oni po pierwszej kwarcie wynikiem 23:20. Decydująca w tej kwestii okazała się końcówka tej części meczu, w której ŁKS bardzo śmiało poczynał sobie pod koszem rywali i dzięki odważnym akcjom rzutowym w mgnieniu oka zbudował trzypunktową przewagę.

reklama

Było jasne, że Enea Basket musiała wrócić do tego, co prezentowała na początku spotkania, czyli stabilnej postawy w defensywie przy pojedynkach i właściwej pracy przy zbiórkach w obronie. Tak też się stało, a Poznaniacy na nowo pokazywali, że są świetnie poukładanym zespołem, którego cechuje wymienność pozycji i zróżnicowanie pod względem siły ogniw. ŁKS Coolpack Łódź miał jednak po swojej stronie rewelacyjnego Jaquana Carlosa, który skutecznie zbijał różnicę punktów swojej drużyny. 

Widać było, że weterani po stronie gospodarzy - Marcel Ponitka i Wiktor Sewioł - robili dużą różnicę w ofensywie, ale Enea Basket utrzymywała się w grze także dzięki postawie swoich liderów - Jamesa Washingtona III i Michała Samsonowicza. To właśnie fenomenalny Amerykanin wykonywał ciężką pracę w ofensywie, punktując raz za razem. Prawie 40-letni rozgrywający był nie do zatrzymania w szybkich atakach po fazach przejściowych. Jego dziesięć oczek w połączeniu z trójkami Mąkowskiego i skuteczną grą pod koszem Andrzeja Krajewskiego sprawiło, że Enea Basket Poznań zasłużenie prowadziła do przerwy 53:40

reklama

Niesamowita czwarta kwarta ŁKS-u. Ponitka katem Poznaniaków w Łodzi

ŁKS Coolpack Łódź wszedł jednak w drugą połowę mocnym uderzeniem. Gospodarze podkręcili tempo i docisnęli swoich rywali pod ich koszem ponownie dzięki przebojowym rajdom na obręcz. Gra Łodzian stała się odważniejsza, bardziej bezkompromisowa i przede wszystkim skuteczniejsza. Poznaniacy w trzy minuty stracili całą przewagę, a Coolpack Łódź niespodziewanie wskoczył na zupełnie inny poziom.

Trzecia kwarta to był prawdziwy wet za wet po obu stronach. Rywalizacja mocno się wyrównała, ale Enea Basket prezentowała niezłomną postawę. Kapitalne zawody grał w szczególności Mikołaj Stopierzyński, ale jego odważne i agresywne wjazdy pod kosz nie pozwoliły Enei Basket na utrzymanie prowadzenia. Zespół z Łodzi prowadził zaledwie 72:71 za sprawą niesamowitej serii rzutów trzypunktowych poszczególnych graczy, która wyciągnęła gospodarzy z trudnej sytuacji. Niewiele jednak brakowało, by Enea wyszła na prowadzenie za sprawą buzzer beatera Samsonowicza, ale kapitanowi zabrakło szczęścia.

reklama

W sercach koszykarzy z Poznania tliła się jednak nadzieja, a było to spowodowane w dużej mierze nie tylko jednym punktem straty do rywala, ale też... eliminacją z gry Chaunceya Collinsa - jednego z najlepiej rzucających po stronie ŁKS-u Coolpacku Łódź. Gospodarze stracili ważnego rezerwowego, ale Enea Basket niezmiennie musiała włożyć mnóstwo wysiłku w to, by powstrzymywać w obronie Grudzińskiego i Carlosa. Udawało im się to ze zmiennym szczęściem, choć podopieczni trenera Valeiki nie odpuszczali rywalom za sprawą indywidualnych akcji Stopierzyńskiego, Stankowskiego i oczywiście Washingtona III

ŁKS Coolpack miał po swojej stronie jednak rewelacyjnego Marcela Ponitkę, który jak na weterana i gwiazdę koszykarskiej Ekstraklasy przystało uniósł brzmię odpowiedzialności za wynik w kluczowym momencie i utrzymał prowadzenie w kluczowym momencie. Następnie w drodze do zwycięstwa mocniej wsparli go Carlos, Urban i Lewandowski, a ich bezwzględna egzekucja rzutów doprowadziła do czwartej z rzędu porażki Enei Basket. Wynik jednak zdecydowanie nie odzwierciedlał przebiegu spotkania. Poznaniacy przez mniej więcej 35 minut walczyli z ŁKS-em Coolpack Łódź jak równi z równymi.

 

KS Coolpack Łódź - Enea Basket 96:82 (23:20, 17:33, 32:18, 24:11) 

 

ŁKS: Sewioł (13 punktów, 10 zbiórek), Urban (15 punktów, 4 zbiórki, 2 asysty), Collins (10 punktów, 2 zbiórki, 2 asysty), Pointka (13 punktów, 5 zbiórek, 2 asysty), Carlos (12 punktów, 3 asysty, 6 zbiórek), Grudziński (17 punktów, 12 zbiórek, 6 asyst), Lewandowski (13 punktów, 2 zbiórki, 1 asysta), Maćkowiak (3 punkty).

Enea: A. Krajewski (8 punktów, 9 zbiórek, 1 asysta), Samsonowicz (3 punkty, 2 zbiórki), Nowicki (1 asysta), Washington (20 punktów, 2 zbiórki, 6 asyst), Mąkowski (9 punktów, 5 zbiórek), Rosiński (4 punkty, 3 zbiórki, 1 asysta), Dydak (2 punkty, 4 zbiórki, 1 asysta), Mońko (3 punkty), Stankowski (16 punktów, 4 zbiórki, 3 asysty), Stopierzyński (17 punktów, 1 zbiórka, 1 asysta).

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo