Warta Poznań w nowej rzeczywistości. Rywale zwracają broń Zielonych przeciwko im samym
Rywale Warty Poznań drugi raz z rzędu udowodnili, że potrafią skutecznie zaszkodzić swoim przeciwnikom i to w dodatku na ich terenie. W ostatnich miesiącach zespół Zielonych odznaczał się imponującą grą w pressingu, szybkim operowaniem piłką po ziemi i świetnym zgraniem. Tymczasem teraz rywale najwyraźniej przestali się obawiać podopiecznych trenera Macieja Tokarczyka, odpowiadając na ich nacisk ciężką pracą fizyczną oraz zmuszaniem Poznaniaków do zbyt łatwych strat piłki. Szkoleniowiec Zielonych wskazał po straciu z Rekordem Bielsko-Biała najbardziej palące problemy swojej drużyny.
- Myślę, że mecz miał mało płynności i to właśnie jej nam brakowało w tym spotkaniu. Sądzę, że musimy szybciej zaadaptować się do warunków rundy rewanżowej, którą właśnie rozpoczęliśmy. Musimy przejmować kontrolę w takich momentach, gdy trzeba zebrać drugą piłkę, wejść w pojedynek, zagrać ciałem, uwolnić piłkę i przejść do kontroli naszej gry. Wtedy będzie nam po prostu łatwiej. Mieliśmy mało wykreowanych sytuacji i oddaliśmy mało uderzeń w związku z czym wpadła dziś tylko jedna bramka z naszej strony. Szanujemy ten punkt, ale czujemy niedosyt. Sądzę jednak, że z przebiegu spotkania zasłużyliśmy na ten jeden punkt i musimy robić więcej, żeby zacząć wygrywać oraz budować serię zwycięstw - zwracał uwagę trener Maciej Tokarczyk.
Warta Poznań póki co zaczyna boleśnie zdawać sobie sprawę z wysokości stawki drugiej rundy i tego, że przeciwnicy zrobią wszystko, by wypracować sobie pozostanie w Betclic 2. lidze. Zespoły z dołu tabeli pokazują, że zajmowane przez nich lokaty potrafią być niewspółmierne, co do prezentowanej jakości. Często samą fizycznością potrafią przygniatać swoich oponentów. Zieloni są tego najlepszym przykładem, bowiem wcześniej to oni byli stroną dominującą w meczach, podczas gdy obecnie mają problem z tym, by przejmować inicjatywę.
- Przebieg meczu spowodował, że w wielu momentach byliśmy w obronie niskiej lub nie potrafiliśmy utrzymać tej płynności będąc przy piłce. Powodów takiej sytuacji jest pewnie kilka i odpowiadaliśmy sobie na to pytanie po ŁKS-ie. Teraz musimy dalej iść tą drogę i odwrócić tę kartę. Musimy jak najszybciej zaadaptować się do tego, co będzie nam proponować druga runda. Jest ona zawsze trudniejsza i być może musimy bardziej aplikować pewne rzeczy - stwierdził szkoleniowiec Warty Poznań po spotkaniu z Rekordem Bielsko-Biała.
Nie ma powodów do paniki? Szkoleniowiec wierzy w swój plan i swoją drużynę
Trener Tokarczyk wziął swoich podopiecznych w obronę na konferencji prasowej i stwierdził, że nie zawsze da się grać w dominujący sposób, do czego przyzwyczaiła nas Warta Poznań. W ten sposób studzono wszelkie negatywne emocje dotyczące pierwszych potknięć Zielonych i potencjalnej wizji zagrożonego awansu do 1. ligi. Szkoleniowiec gospodarzy jest zdania, że w futbolu łatwo pójść ze skrajności w skrajność, a obecna sytuacja Warty Poznań nie powinna wywoływać zdecydowanych reakcji. Zespół jest zdeterminowany do poprawy swojej gry i zdobycia trzech punktów przeciwko GKS-owi Jastrzębie.
- Nie możemy "wariować", bo jest to dopiero drugi mecz, który przegrywamy, ale doprowadzamy do zdobyczy punktowej. To też trzeba docenić, że nie wszystko w naszej grze jest słabe i wszystko jest do kosza. Pewnie jest więcej tych momentów, w których nie prezentujemy się tak jak powinniśmy, ale są też pozytywy. W piłce nożnej łatwo pójść w skrajność - nic tam nie jest czarne albo białe. Futbol ma różne kolory i ten mecz też miał różne barwy. To nie było tak, że z przebiegu całego spotkania byliśmy zespołem gorszym, bo tak nie uważam. Sądzę, że były momenty w meczu, w których przewyższaliśmy rywala natomiast czegoś nam zabrakło i to są na pewno rzeczy, które musimy przeanalizować i na które musimy zwrócić większą uwagę - podkreślał trener Maciej Tokarczyk.
Jednym z kluczowych elementów, na jakie swoją uwagę zwracał trener Tokarczyk było pokazanie właściwej mentalności drużyny. Szkoleniowiec mówił, że oczekuje od swoich zawodników dużej pewności siebie i zachęca ich do tego, by piłkarze grali odważnie. Tu jednak również zachowuje pewien balans równocześnie przestrzegając, że jego zawodnicy muszą wykazywać się też w pewnych momentach większym opanowaniem. Jako przykład podał sytuację z samej końcówki starcia z Rekordem Bielsko-Biała.
- W poprzedniej rundzie potrafiliśmy narzucać taki swój styl, jeśli chodzi o wysoką budowę. Byliśmy długo w posiadaniu i rozpoznawaliśmy momenty, kiedy przyspieszać grę. Teraz nam tego brakuje, bo gra jest bardziej rwana i to jest rzecz, na której chcemy się skupić. Na pewno potrzebujemy więcej spokoju, opanowania i takiej kontroli emocji. Myślę, że kwestie mentalne są bardzo ważne i w końcówce też nam trochę tego zabrakło - podsumował szkoleniowiec Warty Poznań.
Trener wyraża nadzieję na to, że wraz z trudnymi momentami w sezonie jego piłkarze nie będą starali się z niczym kalkulować i będą podchodzić tak samo, z pełnym zaangażowaniem i koncentracją do każdego kolejnego meczu. Optymizmu w zaistniałej sytuacji dodaje fakt, iż Warta Poznań też nieprzekonująco weszła w ten sezon, a jednak potrafiła napisać świetną historię.
Komentarze (0)