Kibice Lecha pokazywali bojowe nastroje już w pierwszej połowie
Wokół kibiców Lecha Poznań zrobiło się głośno już w trakcie pierwszej połowy, kiedy to zaprezentowali dość nietypowe zachowanie na trybunach. Jeszcze przed przerwą opuścili oni, bowiem swój sektor i jak się okazało był to swoisty protest w związku z tym, że na sobotnie starcie... nie wpuszczono fanów ŁKS-u. Jak powszechnie wiadomo między obiema grupami kibicowskimi panuje zgoda, co było widać już przed meczem chociażby za sprawą kontrowersyjnego transparentu wspierającego graczy Kolejorza.
Poznaniacy mieli zatem swoje powody, by zdjąć flagi i opuścić sektor gości na długo przed końcowym gwizdkiem. Swoje wyjście dodatkowo okrasili przyśpiewką "piłka nożna dla kibiców". Warto wspomnieć również o tym, że jak relacjonowała Monika Wantoła na portalu "X", część kibiców zarówno ŁKS-u jak i Lecha Poznań w ogóle nie została nawet wpuszczona na stadion, co tylko dolało oliwy do ognia w zaistniałej sytuacji.
Kolejna odsłony wojny między kibicami Widzewa, a Lecha. Kibole Kolejorza zdemolowali klubową toaletę
Jak się okazało po spotkaniu, przedwczesne opuszczenie stadionu przez kibiców Lecha Poznań wcale nie odjęło problemów przedstawicielom Widzewa Łódź. Wręcz przeciwnie. Część kiboli całkowicie zdemolowała klubowe toalety, a ich wygląd po meczu przypominał krajobraz po bitwie. Bartłomiej Derdzikowski - dziennikarz "Gazety Wyborczej" - opublikował na swoim profilu na portalu "X" zdjęcia, na których skala zniszczeń po sobotnim meczu była aż nadto widoczna.
Kibole Lecha zbili umywalki i zapchali odpływy papierem. Jakby tego było mało powyrywali płytki cermaiczne ze ścian dodatkowo uszkadzając też instalację elektryczną. Na ziemi leżały poprzewracane kosze na śmieci, a także fragmenty zniszczonej infrastruktury. Nie oszczędzono także dozowników na papier toaletowy czy mydło, jak również wyłamano drzwi z futryn w kabinach. Bartłomiej Derdzikowski wskazywał również na to, że sprawcy rozerwali rury i zalali serwerownie. Nie oszczędzono również brandingu stadionowego czy nawet... sufitu!
Kompletna demolka na stadionie Widzewa po meczu z Lechem Poznań to nie pierwszyzna dla Łodzian. Wcześniej taka sytuacja miała już miejsce chociażby w 2023 roku, kiedy to również kibole Kolejorza całkowicie zniszczyli nie tylko toalety, ale i... punkt gastronomiczny. Na dodatek doszło do kradzieży, podpaleń i zniszczeń na sektorze gości. Władze Kolejorza musiały naturalnie ponieść koszty aktów wandalizmu, które oszacowano na 150 tysięcy złotych.
Wydarzenia z sobotniego wieczoru na stadionie Widzewa Łódź były kolejnym przejawem wojny pomiędzy zwaśnionymi środowiskami piłkarskimi. Warto jednak wspomnieć, że Łodzianie w całym tym konflikcie nie są jedynie ofiarą i również mają swoje za uszami. Pokazali to całkiem niedawno, kiedy to na początku tego sezonu zgromadzeni w sektorze gości kibole Widzewa rzucali szklanymi butelkami w stronę fanów Kolejorza opuszczających stadion przy Bułgarskiej. Warto wspomnieć, że tamto starcie podopieczni Nielsa Frederiksena wygrali 2:1.
Komentarze (0)