- Historia zatacza koło? Lech Poznań nawiązuje wynikami do wyjątkowo rozczarowującego sezonu
- Kolejorz bliski wyrównania najgorszego wyniku w ostatniej dekadzie
- Fatalne średnie to nie wszystko. Lech odstaje także w innych statystykach
- Słabną szanse Lecha na obronę tytułu. Najbliższe starcie może tylko pogrążyć Kolejorza
Historia zatacza koło? Lech Poznań nawiązuje wynikami do wyjątkowo rozczarowującego sezonu
Zacznijmy od tego, że Lech Poznań zalicza obecnie najgorsze wejście w nowy rok od sezonu 2018/19, kiedy to zespół Kolejorza prowadził Adam Nawałka. Wtedy to jego podopieczni przegrali na starcie z Zagłębiem Lubin 1:2, a później rozbił ich późniejszy mistrz Polski - Piast Gliwice - aż 4:0.
Wydaje się, że obecnie historia zatacza koło nie tylko z powodu samych niekorzystnych wyników, ale i otoczki, jaka wokół nich się znajdowała. Przypomijmy, że Lechiści aż do soboty nie wygrali przy Bułgarskiej właśnie od tamtego sezonu w ramach rozgrywek Ekstraklasy! Natomiast rywale z wtorku również od sezonu 2018/19 nie pokonali Kolejorza na własnym terenie w ligowych starciach. Niels Frederiksen i jego podopieczni pozwolili tym zespołom przełamać złą passę. Mówi się, że nie ma przypadków, a jedynie są tylko znaki i oby to powiedzenie nie znalazło swojego potwierdzenia w tegorocznych rozgrywkach PKO Ekstraklasy.
Przypomnijmy, że w przytoczonym sezonie Kolejorz uplasował się finalnie na ósmej lokacie z dorobkiem 52 punktów. Ledwie o trzy oczka wyprzedził dziewiątą Wisłę Kraków, o pięć następną w kolejności Koronę, a także o sześć Górnika Zabrze. Zespół Kolejorza przechodził wtedy przez duże zawirowania na ławce, bowiem wtedy pierwszą drużynę prowadziło aż trzech trenerów: Ivan Djurdjević od 1. do 14. kolejki uplasowując się na piatym miejscu; Adam Nawałka od 17. do 27. kolejki zajmując ósmą lokatę; aż wreszcie Dariusz Żuraw przejmujący zespół na dziewięć spotkań przed końcem.
Kolejorz bliski wyrównania najgorszego wyniku w ostatniej dekadzie
Ostatni z wymienionych szkoleniowców jest również punktem odniesienia względem teraźniejszości. To właśnie on jak dotychczas zaliczył z Lechem Poznań najgorszą średnią punktową. Niels Frederiksen w tym sezonie jednak znacząco zbliżył się do "osiągnięć" swojego poprzednika. Zespół duńskiego szkoleniowca ma ich obecnie 1,37 na spotkanie i jest to drugi najgorszy wynik w ostatnich dziesięciu latach! Dariusz Żuraw w sezonie 2020/21 miał ich 1,31 na mecz w trakcie 19 kolejek. Przytoczone średnie są jedynymi, w których Kolejorz zszedł poniżej 1,5 punktu na tym obecnym etapie zmagań w ostatnich dziesięciu latach.
Dla porównania przypomnijmy, że w poprzednim sezonie Kolejorz w tym czasie, również za kadencji Nielsa Frederiksena, miał średnią na poziomie 2,16. Stanowi ona najlepszy wynik w trakcie 10 lat ex aequo z tym osiągniętym przez Macieja Skorżę w sezonie 2021/22. Dyspropocje są zatem aż nadto widoczne. Drugą tak dobrą średnią w trakcie ostatniej dekady było 1,74 punktu w sezonach 2023/24 i 2022/23 czyli za czasów trenera van den Broma.
Fatalne wyniki punktowe w Ekstraklasie są oczywiście efektem nikłej liczby zwycięstw w tym sezonie. Lech Poznań ma ich obecnie zaledwie sześć po 19 meczach. Dla porównania, takim samym wynikiem może się pochwalić Piast Gliwice, Arka Gdynia, Widzew Łódź oraz Pogoń Szczecin. Mówimy tu o zespołach, które znajdują się aktualnie na pograniczu strefy spadkowej, co dobitnie podkreśla fatalną sytuację Kolejorza. Szczególnie, że sezon temu po 19 kolejkach PKO Ekstraklasy Lech tych zwycięstw miał aż 13, przegrywając zaledwie cztery razy. Teraz tych porażek jest tylko nieznacznie więcej, bowiem tylko pięć, ale za to Kolejorz ma aż osiem remisów. Wcześniej podział punktów nastąpił tylko dwukrotnie.
Zwiastunem problemów Kolejorza są także ostatnie dwie porażki z rzędu, co jak podkreślał trener we wtorkowy wieczór, jest w ich przypadku rzadkością. Rzeczywiście, taka sytuacja pod wodzą Duńczyka jeszcze się nie zdarzyła w Ekstraklasie. Lech Poznań ostatni raz odnotował taką statystykę w maju 2024 roku, kiedy to ulegał kolejno Ruchowi Chorzów, a potem Legii w samej końcówce tamtego sezonu.
Warto wspomnieć także o problemach związanych z seriami zwycięstw. Obecnie Lech tylko raz wygrał dwa mecze z rzędu i nie powtórzył, ani też nie przebił tego wyniku. Dla porównania Kolejorz w poprzednim sezonie potrafił na tym samym etapie 19 kolejek odnotować aż sześć wygranych z rzędu i dołożyć do tego dwie krótkie passe dwóch zwycięstw z rzędu.
Fatalne średnie to nie wszystko. Lech odstaje także w innych statystykach
Regres formy jest zatem ewidentny i nie jest to jedynie wrażenie kibiców, lecz fakt znajdujący swoje potwierdzenie w liczbach. Warto wspomnieć, że Lech Poznań w tym sezonie wygląda słabiej także w kwestii wyników osiąganych przy Bułgarskiej, która w niczym nie przypomina już twierdzy. W 10 meczach u siebie Kolejorz odniósł póki co trzy zwycięstwa, cztery remisy i trzy porażki. Na etapie 19 kolejek zaliczył już więcej przegranych i podziałów punktów na własnym terenie niż w całym poprzednim sezonie! Wtedy to zespół Nielsa Frederiksena musiał uznać wyższość rywali ledwie dwa razy z czego jedna z tych porażek miała miejsce właśnie w trakcie pierwszych 19 kolejek.
Porażającą statystyką jest też liczba wpuszczonych goli w tym sezonie PKO Ekstraklasy, która wynosi aż 30! Dla porównania Kolejorz w całym poprzednim sezonie, w 34 meczach zanotował 31 straconych bramek. Tymczasem teraz, mniej więcej w połowie sezonu, jest już o włos od wyrównania fenomenalnego wyniku z zeszłego roku. Wtedy to tylko Raków Częstochowa miał szczelniejszą defensywę. Teraz nie ma większego sensu mówić, kto ma lepsze statystyki od Lecha, bo ma je większość ligi. Natomiast gorsze wyniki osiągnęło jak dotychczas tylko pięć zespołów.
Słabną szanse Lecha na obronę tytułu. Najbliższe starcie może tylko pogrążyć Kolejorza
Lech Poznań w tym sezonie potrafi nawiązywać do historycznie najsłabszych wyników, o czym można się było przekonać już na inaugurację, kiedy to Kolejorz przed własną publicznością przyjął lekcję futbolu od Cracovii. "Pasy" przejechały się wtedy po obrońcach tytułu aż 4:1. Tak rozchwiana forma Poznaniaków zdecydowanie nie przekonuje w kontekście ich szans na tytuł mistrzowski. Nawet widząc wyjątkowo spłaszczoną tabelę rozgrywek ligowych jasnym jest, że ciągłe potknięcia i regularne spadki jakości w meczach nie sprawią, że Kolejorz będzie wyprzedzał kolejnych rywali.
Lech Poznań obrywa póki co od drużyn z dołu tabeli, a nieprzekonujący styl, jaki w ostatnim czasie zaprezentował pierwszy zespół, zdecydowanie nie nastraja pozytywnie przed najbliższą rywalizacją z wiceliderem ligi. Górnik Zabrze znajduje się na zupełnie przeciwnym biegunie niż Lech Poznań, imponując formą i realnie walcząc o pozycję lidera. Mistrzowie Polski tracą obecnie do podium sześć punktów. Następny mecz rozegrają w tę sobotę o 20:15.
Komentarze (0)