Lech Poznań nie zdecyduje się na głośne transfery tej zimy?
Lech Poznań ma za sobą bogate i niezwykle gorące letnie okno transferowe ściągając do klubu aż dziewięciu nowych zawodników na kilka pozycji. Równocześnie z klubu odeszło też parę ważnych postaci z poprzednich lat jak Afonso Sousa, Dino Hotić, ale też Filip Bednarek czy Bartosz Salamon. Wydawać się mogło, że wtedy Kolejorz dokonał wszystkich potrzebnych ruchów i przed zespołem będzie już tylko czas na aklimatyzację, ale stało się inaczej.W zimę dokooptowano do drużyny także nowego bramkarza - Plamena Andreeva. Mierzący 192 centymetry wzrostu 21-letni Bułgar został wypożyczony z Feyenoordu Rotterdam. Od sierpnia przebywał w Racingu Santander, ale zaliczył tylko dwa występy w samej końcówce rundy, co z pewnością nie spełniało oczekiwań Holendrów. W Lechu Poznań ma tymczasem być realną konkurencją dla Bartosza Mrozka, który w poprzedniej rundzie zagrał we wszystkich meczach pierwszej drużyny.
Wypowiedzi Nielsa Frederiksena w trakcie piątkowego spotkania z dziennikarzami wskazywały na to, że przyjście nowego bramkarza to jeden z niewielu ruchów, jakie zostaną wykonane w trakcie tej zimy. Szkoleniowiec nie planuje szczególnie dużych zmian, skupiając się na możliwie jak najlepszej aklimatyzacji dotychczasowych zawodników.
- Trudno cokolwiek potwierdzić na sto procent w kwestii transferów. Okienko trwa jeszcze przez 2-3 tygodnie i być może jeszcze coś się wydarzy. Myślę, że nie będziemy w nim ekstremalnie zapracowani, ale rzecz jasna musimy mieć cały czas oczy szeroko otwarte i obserwować, co się dzieje wokół nas. Nigdy nie wiadomo, kiedy piłkarz zostanie sprzedany w związku z czym musimy być przygotowani na taką ewentualność - podkreślał Niels Frederiksen.
Trener Lecha Poznań bierze pod uwagę także sprawę transferów wychodzących z klubu. Duńczyk jednak uspokaja kibiców w tej kwestii, zaznaczając w swojej wypowiedzi, że aby doszło do takiej sytuacji, musiałby się zrealizować niecodzienny scenariusz.
- Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Nie ma teraz takiego planu, żeby kogokolwiek sprzedawać, ale jeśli ktoś zdecyduje się kupić Wojciecha Mońkę za 20 milionów euro, wtedy oczywiście trudno będzie powiedzieć "nie". Taki jest futbol, nie planujemy takiego scenariusza, ale zobaczymy, co się wydarzy - mówił na spotkaniu z dziennikarzami szkoleniowiec Lecha Poznań.
Kłopoty w drużynie Lecha wcale nie znikają. Jakie rozwiązanie jest szykowane?
Transfer Andreeva stanowi znaczące wzmocnienie kadry Lecha Poznań, ale nie sprawia, że wszystkie jej problemy znikają. Władze klubu wciąż nie są w stanie właściwie obsadzić jednej pozycji, a dokładnie "szóstki". Po stracie Radosława Murawskiego, który przez pół roku walczył z ciężką kontuzją, zespół trapią tam nieustanne problemy. Sam Niels Frederkisen nie może znaleźć godnego zastępcy swojego weterana.Dyspozycja Antoniego Kozubala na tej pozycji wizualnie nie jest tak dobra jak wtedy, gdy występuje na tej nominalnej. Oczekiwania zawodzi również Timothy Ouma, którego obecność w Lechu miała rozwiązać omawiany problem. Tymczasem obecnie nie wiadomo jednak, jaka przyszłość go czeka w pierwszej drużynie w związku z karą, którą nałożył na niego Niels Frederiksen. Więcej o jego sytuacji pisaliśmy TUTAJ.
Już zaledwie za 20 dni piłkarze Lecha Poznań powrócą na boisko, by rozegrać pierwszy mecz w 2026 roku z Lechią Gdańsk. Czy jednak do tego czasu klub będzie mocno pracował nad ściągnięciem nowej "szóstki"? W trakcie piątkowego spotkania z przedstawicielami mediów Niels Frederiksen postanowił odnieść się do tego tematu.
- Może i pozycja "szóstki" jest tą, na której koncentrujemy się w nieco większym stopniu, ale to nie oznacza, że mamy podjeście na zasadzie: "zdecydowanie musimy kogoś na nią pozyskać". Gisli Thordarson do nas wraca i prawdopodobnie wkrótce będzie gotowy. Radosław Murawski też do nas powraca mimo tego, że prawdopodobnie nie zagra w pierwszym meczu. Wierzę jednak, że w trakcie lutego będzie już gotowy do gry. Dla mnie wzmocnienie tej pozycji jest ważne, ale nie za wszelką cenę. Oczywiście, jeśli będzie dobra możliwość pozyskania zawodnika na długi czas, może wtedy przystąpimy do działania. Wiadomo, że latem część zawodników wypełni kontrakty lub klub może ich sprzedać, więc pozyskanie piłkarza teraz na dobrych warunkach może być pewnym rozwiązaniem - informował Niels Frederiksen.
Zimowy obóz przygotowawczy pomoże w znalezieniu rozwiązań
Przed szkoleniowcem i jego sztabem żmudny czas szukania nowych rozwiązań w drodze do realizacji najważniejszych celów na ten sezon. Niels Frederiksen zapowiadał, że na obozie w Abu Zabi wraz ze sztabem będzie pracować nad znalezieniem możliwie jak najlepszych zestawień piłkarzy na boisku. Niewykluczone, że ten aspekt odegra ważną rolę nie tylko w poprawie współpracy w ataku, ale i uszczelnieniu defensywy. Kolejorz już w końcówce 2025 roku udowodnił, że obecność nominalnej "szóstki" wcale nie musi być filarem, na którym opiera się system obrony Lecha Poznań.Dzięki odpowiedniemu podejściu do obrony pola karnego i zachowania dyscypliny mistrzowie Polski mają szansę dobrze poradzić sobie w drugiej części sezonu pomimo problemów w środku pola. Więcej na temat przygotowań Lecha Poznań w Abu Zabi pisaliśmy TUTAJ.
Komentarze (0)