Lech Poznań - Cracovia 1:4. Zderzenie z brutalną rzeczywistością
Podopieczni trenera Nielsa Frederiksena nie rozpoczęli sezonu najlepiej, przegrywając 1:2 z Legią Warszawa w Superpucharze Polski. Nie był to jednak mecz, który najmocniej utkwił w pamięci kibiców. Znacznie bardziej bolesne okazało się ligowe otwarcie rozgrywek PKO BP Ekstraklasy. Domowe spotkanie z Cracovią kompletnie rozczarowało. Obrońca tytułu przegrał przy Bułgarskiej aż 1:4 i „Pasy” bezlitośnie obnażyły słabości Kolejorza. Lechici byli tego dnia całkowicie nieprzygotowani - zarówno fizycznie, jak i mentalnie.
Zawiódł praktycznie każdy zawodnik. Nawet Michał Gurgul, który ma za sobą bardzo udaną rundę, rozegrał jedno z najsłabszych spotkań w barwach Lecha, przyczyniając się do utraty trzech bramek. Zespół sprawiał wrażenie zagubionego. Zresztą, wprowadzenie Bryana Fiabemy w 62. minucie mówi wiele o tym spotkaniu. Inauguracja sezonu zakończyła się kompromitującą porażką 1:4 i była prawdziwym zimnym prysznicem dla kibiców.
Lech Poznań – KRC Genk 1:5. Europejska kompromitacja przy Bułgarskiej
Drugim spotkaniem, które bez wątpienia zasługuje na miejsce w tym zestawieniu, jest domowa porażka z KRC Genk w czwartej rundzie eliminacji Ligi Europy. Lech przegrał aż 1:5 z wicemistrzem Belgii, kompromitując się przed własną publicznością i praktycznie przekreślając swoje szanse na awans do fazy ligowej Ligi Europy. Już od 10. minuty Kolejorz przegrywał 0:1, jednak odpowiedź była szybka. W 19. minucie Mikael Ishak wyprowadził kontrę, po której idealnie obsłużył Filipa Jagiełłę. Pomocnik mocnym strzałem po ziemi doprowadził do wyrównania.
Był to jednak jedyny pozytywny moment tego wieczoru. Chwilę później boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Antonio Milić, a gra Lecha całkowicie się posypała. Do przerwy gospodarze przegrywali już 1:4 i wyglądali na drużynę kompletnie zdezorientowaną, bez pomysłu i wiary w odwrócenie losów rywalizacji. W drugiej połowie Belgowie dołożyli piątego gola, a Lech zakończył mecz z wysoką porażką 1:5.
Lincoln Red Imps – Lech Poznań 2:1. Największy wstyd 2025 roku
W naszej ocenie najgorszym meczem Lecha Poznań w 2025 roku było jednak starcie z Lincoln Red Imps. Przede wszystkim ze względu na klasę rywala, ale również – a może przede wszystkim – na sposób gry Kolejorza. Lech przegrał 1:2 z mistrzem Gibraltaru i stał się obiektem kpin w całej Polsce. Gra była chaotyczna, bezpłciowa i pozbawiona jakiejkolwiek koncepcji.
Zawodnicy, którzy mieli walczyć o miejsce w podstawowym składzie i podnieść jakość drużyny, zaprezentowali się mocno poniżej oczekiwań. Od 33. minuty Kolejorz przegrywał 0:1 po fatalnej postawie defensywy. Po dośrodkowaniu Toniego Garcii piłka trafiła do Kike Gomeza, który wykorzystał bierną reakcję obrońców i pokonał Bartosza Mrozka. Lech zdołał wyrównać po rzucie karnym, którego na bramkę zamienił Mikael Ishak, choć sama decyzja arbitra była co najmniej kontrowersyjna.
Gdy wydawało się, że Lech zremisuje, w 88. minucie doszło do ostatecznej kompromitacji. Po dośrodkowaniu z prawej strony najwyżej wyskoczył Oliva Christian Rutjens, a jego strzał głową – przy złym ustawieniu bramkarza – przeleciał nad Mrozkiem i wpadł do siatki. Porażka z zespołem z Gibraltaru była ciosem, jakiego kibice Kolejorza nie zapomną przez długie lata.
W minionym sezonie Lech notował również inne nieudane występy - m.in. porażki z Crveną zvezdą Belgrad (1:3), Arką Gdynia (1:3), Rayo Vallecano (2:3) czy Śląskiem Wrocław (1:3). Żadne z tych spotkań nie miało jednak tak kompromitującego charakteru, jak mecze z Lincoln Red Imps, KRC Genk oraz Cracovią. Poniżej możesz wybrać najgorszy mecz Kolejorza w 2025 roku.
Komentarze (0)