Nieudany epizod w Belgii
Choć na początku sezonu 2025/26 Filip Szymczak dostawał szanse gry od trenera Nielsa Frederiksena (co spowodowane było, łagodnie mówiąc, nieciekawą sytuacją kadrową Kolejorza), pod koniec letniego okna transferowego stało się jasne, że 24-latek nie będzie mógł liczyć na regularne występy.
Szymczak chciał spróbować swoich sił za granicą, dlatego we wrześniu ubiegłego roku przeniósł się do belgijskiego RSC Charleroi. Klub z Walonii zagwarantował sobie w umowie wypożyczenia opcję wykupu napastnika. Wszystko wskazywało na to, że będzie to korzystne rozwiązanie dla obu stron - zawodnik otrzyma szansę na odbudowę formy w nowym otoczeniu, a Lech Poznań będzie mógł liczyć na wpływy z ewentualnego transferu definitywnego.
Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Polski napastnik ani razu nie rozpoczął meczu w podstawowym składzie, nie zdobył też bramki ani nie zanotował asysty. Najczęściej pojawiał się na boisku jedynie na końcówki spotkań, a pod koniec sezonu całkowicie wypadł z planów szkoleniowca. Łącznie wystąpił w 21 meczach, lecz przełożyło się to na zaledwie 301 minut gry. Dla porównania, więcej czasu na boisku otrzymał jeszcze na początku sezonu w barwach Lecha, gdy występował w Ekstraklasie, eliminacjach Ligi Mistrzów i Superpucharze Polski.
W trakcie sezonu pojawiały się informacje, że Charleroi rozważało skrócenie wypożyczenia już zimą. Lech nie wyraził jednak na to zgody, ponieważ zawarta umowa nie przewidywała takiej możliwości. Po tak nieudanym pobycie w Belgii stało się jasne, że klub nie skorzysta z opcji wykupu i nie zapłaci za 24-latka ani jednego euro.
Transfer do ligowego rywala? "Wszystko na to wskazuje"
Filip Szymczak wraz z zakończeniem sezonu 2025/26 opuścił więc Belgię, a już wkrótce może stać się bohaterem naprawdę ciekawego transferu wewnątrz Ekstraklasy. Jak przekazał bowiem "FootballScout", wszystko wskazuje na to, że nowym klubem 24-letniego napastnika będzie... rewelacja minionych rozgrywek, GKS Katowice.
Dla wychowanka Kolejorza byłby to powrót do klubu, którego barwy dwukrotnie przywdziewał już w trakcie swojej kariery. Szymczak spędził w GKS-ie na zasadzie wypożyczenia sezon 2021/22, kończąc go z bardzo przyzwoitym dorobkiem 11 goli w 32 spotkaniach Betclic 1. Ligi. 2,5 roku później ponownie trafił do Katowic na zasadzie transferu czasowego, pomagając GieKSie, będącej wówczas beniaminkiem Ekstraklasy, zakończyć rozgrywki w środku stawki. Łącznie wystąpił w 15 meczach, trzykrotnie wpisując się na listę strzelców.
Co istotne, sporym orędownikiem talentu Filipa Szymczaka wydaje się być pracujący w Katowicach od 2019 roku trener Rafał Górak. Ponowna współpraca ze szkoleniowcem, który w siedem lat przeszedł z GieKSą drogę od 2. Ligi do udziału w kwalifikacjach europejskich pucharów, mogłaby być więc dla 24-latka jednym z głównych argumentów za ponownym przeniesieniem się na południe Polski.
- Jego przejście do nas zimą trochę trwało. Chcieliśmy, by dołączył szybciej, nie udało się. Teraz chciałby grać jak najwięcej, ale ma groźnego konkurenta. Rywalizacja z Sebastianem Bergierem obu wychodzi jednak na dobre. Jeśli będzie cierpliwy i z chłodną głową na karku, cała polska piłka będzie mieć bardzo fajnego napastnika na lata - mówił o Szymczaku szkoleniowiec GKS-u Katowice w marcu ubiegłego roku.
GieKSa, która rzutem na taśmę zagwarantowała sobie udział w kwalifikacjach Ligi Konferencji, kończąc sezon na 5. miejscu w ligowej tabeli, rozpoczęła działania na rynku transferowym od dwóch naprawdę konkretnych ruchów. Szeregi klubu z Katowic zasilili Szymon Bartlewicz, 20-letni wychowanek Chrobrego Głogów, który w minionym sezonie otarł się z tym zespołem o awans do Ekstraklasy, oraz Bartosz Wolski - kapitan Motoru Lublin, uznawany za jednego z czołowych pomocników najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Czy już wkrótce do tego grona dołączy Filip Szymczak? O szczegółach tej sprawy będziemy informować na bieżąco.
Komentarze (0)