Krzysztof Drzazga dołączył do Warty Poznań w styczniu 2025 roku, trafiając do Zielonych z Miedzi Legnica. Miał już wyrobioną renomę na pierwszoligowych boiskach, a do tego cenne doświadczenie w Ekstraklasie w koszulce Wisły Kraków. Upatrywano w nim zawodnika, który podniesie jakość w ofensywie i pozwoli Warcie pomyśleć o utrzymaniu.
Napastnik nie okazał się zbawieniem. W koszulce Warty rozegrał czternaście ligowych spotkań w rundzie wiosennej, a jedynego gola zdobył w ostatniej kolejce w przegranym meczu z Pogonią Siedlce. Po zakończeniu sezonu pożegnał się z klubem. Cała kampania była wtedy dla niego kompletnie nieudana, bo pół roku spędzone wcześniej w Miedzi też nie napawało optymizmem - 15 spotkań, jedna asysta i nieco ponad 500 minut na boisku. W październiku całkowicie przegrał rywalizację o pierwszy skład.
Niespodziewany transfer do IV ligi. "Potrzebowałem czegoś takiego"
Drzazga nie znalazł zatrudnienia na zapleczu Ekstraklasy, nie związał się także z żadnym klubem Betclic 2. Ligi. Podjął zaskakującą decyzję, bo w lipcu ubiegłego roku podpisał kontrakt z Odrą Bytom Odrzański, występującą w lubuskiej IV lidze. Zależało mu jednak na stabilizacji i bycia bliżej domu. Gracz pochodzi ze Szprotawy, która znajduje się około 30 km od obecnego klubu.
- Były oferty z pierwszej i drugiej ligi. Coś tam się pojawiało, rozważałem różne opcje, jednak przekonałem się do projektu Odry. Czułem się też trochę zmęczony ostatnim czasem i piłką na poziomie centralnym. Ostatnie dwa sezony były dla mnie ciężkie. Postawiłem też na swój rozwój osobisty i nie tylko tematy związane z graniem. Pomagam młodzieży w Bytomiu Odrzańskim, mam też więcej czasu dla siebie i rodziny. Potrzebowałem już czegoś takiego - mówił zawodnik w rozmowie z TVP Sport dwa miesiące po podpisaniu kontraktu.
Wiadomo już, że ten wybór okazał się strzałem w dziesiątkę. 30-latek zanotował najlepszy indywidualny sezon w swojej karierze. Zagrał we wszystkich dotychczasowych spotkaniach ligowych, zdobywając w nich aż 38 bramek - to jego ogólny dorobek ze wszystkich poprzednich sezonów na szczeblu centralnym. Do tego dołożył też pięć goli w rozgrywkach pucharowych na szczeblu okręgowym. Dzięki temu, że Odra zwyciężyła w takich rozgrywkach sezon wcześniej, Drzazga miał okazję zagrać też w głównej drabince STS Pucharu Polski. Do Bytomia Odrzańskiego zawitała wtedy... Wisła Kraków, która wygrała zaledwie 0:1 po golu w końcówce meczu.
W przyszłym sezonie nie uda się powtórzyć takiego sukcesu. Odra w finale pucharu na szczeblu wojewódzkim musiała po dogrywce uznać wyższość Lechii Zielona Góra. Klub zagra jednak już na poziomie Betclic 3. Ligi, gdyż nie tylko sezon Krzysztofa Drzazgi był tak udany. Statystyki napastnika miały też przełożenie na wyniki zespołu, który mógł cieszyć się niedawno z powrotu do tych rozgrywek.
Wydaje się, że napastnik znalazł swoje miejsce na kolejne lata kariery. Ciekawe, jak odnajdzie się po awansie, bo konkurencja na tym poziomie będzie dużo bardziej wymagająca. Obecnie piłkarzowi pozostało do rozegrania już ostatnie spotkanie w IV lidze - 6 czerwca Odra zmierzy się z rezerwami Lechii Zielona Góra.
Komentarze (0)