Dobry prognostyk przed meczem z Radomiakiem
Pierwszy raz Lech przegrał dwa spotkania z rzędu za kadencji Nielsa Frederiksena na początku 2025 roku. 9 lutego poznaniacy ulegli na wyjeździe Lechii Gdańsk 0:1, a zaledwie pięć dni później w takim samym stosunku przegrali przy Bułgarskiej z Rakowem Częstochowa. Kolejorzowi udało się jednak otrząsnąć - już tydzień później lechici wrócili na zwycięską ścieżkę, pokonując przed własną publicznością Zagłębie Lubin 3:1.
Kolejna taka seria przyszła niespełna miesiąc później. Tym razem Lech musiał uznać wyższość dwóch rywali na wyjazdach - najpierw Jagiellonii Białystok, a następnie Śląska Wrocław. I ponownie Poznaniacy nie pozwolili, by chwilowy kryzys przerodził się w coś poważniejszego. W kolejnym spotkaniu odpowiedzieli zwycięstwem, pokonując u siebie Koronę Kielce 2:0 po trafieniach Alego Gholizadeha i Mikaela Ishaka.
Dwie kolejne porażki z rzędu przydarzyły się Kolejorzowi również na początku sezonu 2025/26. Najpierw Lech przegrał z Legią Warszawa w meczu o Superpuchar Polski, a pięć dni później, na inaugurację ligowych zmagań, poniósł bolesną porażkę z Cracovią. Wynik 1:4 nie pozostawiał wątpliwości, że początek sezonu nie przebiegł po myśli mistrzów Polski. Reakcja była jednak niemal natychmiastowa. Już 22 lipca poznaniacy rozbili przy Bułgarskiej islandzki Breidablik aż 7:1 w pierwszym meczu II rundy eliminacji Ligi Mistrzów.
Jesień 2025 roku nie była dla Lecha szczególnie udana, ale warto zaznaczyć, że znacznie częściej niż porażki przytrafiały mu się wówczas remisy. Na kolejną serię dwóch przegranych trzeba było poczekać do listopada. Najpierw Kolejorz uległ na wyjeździe Rayo Vallecano 2:3, a trzy dni później wrócił do Polski z pustymi rękami z Gdyni, gdzie przegrał z Arką 1:3. Tym razem na odpowiedź trzeba było poczekać nieco dłużej, ale również nadeszła w przekonującym stylu. 23 listopada Lech pokonał przed własną publicznością... Radomiaka Radom. Wynik 4:1 pozwolił Poznaniakom ponownie złapać właściwy rytm.
Najbardziej wymowny przykład szybkiego podniesienia się po dwóch porażkach przyniósł jednak początek 2026 roku. Lech rozpoczął rundę wiosenną od porażki z Lechią Gdańsk, a cztery dni później, 3 lutego, w zaległym spotkaniu przegrał na wyjeździe z Piastem Gliwice. Wydawało się, że mistrzowie Polski znaleźli się w trudnym położeniu. Odpowiedź była jednak dokładnie taka, jakiej oczekuje się od zespołu walczącego o najwyższe cele. wygrał w Zabrzu z Górnikiem 1:0 po trafieniu Mikaela Ishaka. To spotkanie z perspektywy czasu można uznać za jeden z najważniejszych momentów całej rundy. Sam napastnik Lecha, podobnie jak inni zawodnicy, wskazywał później właśnie ten mecz jako moment zwrotny sezonu i początek marszu po obronę mistrzowskiego tytułu.
Nie udało się tylko raz
W całej kadencji Nielsa Frederiksena tylko raz Lech nie zdołał odpowiedzieć zwycięstwem po dwóch kolejnych porażkach. Co ciekawe, wydarzyło się to stosunkowo niedawno, bo w marcu tego roku. Najpierw Kolejorz przegrał 0:1 z Górnikiem Zabrze w ćwierćfinale Pucharu Polski, a następnie poniósł ligową porażkę z Widzewem Łódź. Szansa na przełamanie pojawiła się pięć dni później, gdy na Bułgarską przyjechał ukraiński Szachtar Donieck. Lech zagrał jednak wyraźnie poniżej swoich możliwości, przegrał 1:3, ponosząc tym samym trzecią porażkę z rzędu. Na odpowiedź nie trzeba było jednak długo czekać. Zaledwie trzy dni później, 15 marca, Kolejorz odniósł niezwykle cenne zwycięstwo na terenie ówczesnego lidera Ekstraklasy, Zagłębia Lubin.
Historia pracy Nielsa Frederiksena pokazuje więc wyraźnie, że dwie porażki z rzędu nie musiały w przypadku Kolejorza oznaczać początku dłuższego kryzysu. Wręcz przeciwnie - niemal za każdym razem Poznaniacy potrafili odpowiedzieć już w następnym spotkaniu. Przed niedzielnym starciem z Radomiakiem przemawia za nimi również korzystny bilans bezpośrednich spotkań.
Radomiak jest bowiem rywalem, który w ostatnich latach wyjątkowo dobrze leży mistrzom Polski. Lech po raz ostatni i zarazem jedyny w XXI wieku przegrał z tym przeciwnikiem w grudniu 2021 roku, gdy w wyjazdowym spotkaniu 18. kolejki sezonu 2021/22 uległ drużynie prowadzonej wówczas przez Dariusza Banasika 1:2. Od tamtej pory obie drużyny spotkały się osiem razy i bilans tych starć jest dla lechitów bardzo korzystny - wynosi bowiem pięć zwycięstw i trzy remisy.
Komentarze (0)