Enea Basket Poznań pokazała wielką moc swojej obrony
Enea Basket rozpoczęła mecz tak jak zapowiadał to szkoleniowiec - zdecydowanie w obronie, bardzo ostro w pojedynkach i przede wszystkim intensywnie. Podopieczni Edmundsa Valeiki maksymalnie przeszkadzali swoim przeciwnikom w wyprowadzeniu piłki, nie dając im choćby centymetra gry już w początkowej fazie wyprowadzania ataków spod własnego kosza. Weegree AZS Politechnika Opolska miała też dosłownie kolosalne problemy przy zbiórkach.
Nowy center Enei Basket Poznań - Somto Dinamochie - w pierwszej kwarcie dominował na parkiecie. Kiedy był pod swoim koszem, Julian Roche miał ogromne trudności z dojściem do klarownej sytuacji rzutowej. Środkowy gospodarzy potrafił popisać się efektownymi blokami, ale przede wszystkim do spółki z Filipem Siewrukiem fantastycznie spisywał się na zbiórkach, nie dając rywalom częstych okazji do punktów z ponowień. To w dużej mierze przyczyniło się do pewnego prowadzenia 22:14.
Enea Basket Poznań imponowała także siłą ognia w ofensywie. Devontae Blanton i Filip Siewruk na półdystansie byli praktycznie nieomylni, a oprócz nich swoje trójki dorzucał też Patryk Stankowski. Świetną pracę wykonywał Jan Malesa, który kapitalnie radził sobie przy agresywnych atakach na kosz za pomocą layupów. Dzięki temu skutecznie wymuszał też częste faule i załatwiał drużynie łatwe punkty z rzutów osobistych.
W drugiej kwarcie Weegree AZS Politechnika Opolska zdawała się gubić swój rytm, a Enea Basket Poznań wręcz przeciwnie - była na fali. Gospodarze niemal całkowicie wyeliminowali zagrożenie spod kosza, zmuszając swoich przeciwników głównie do rzutów z dystansu, które wpadały ze zmiennym szczęściem.
Oczywiście podopieczni Edmundsa Valeiki nie unikali trudnych momentów, ale mogli wtedy liczyć na rewelacyjną skuteczność Blantona, kluczowe trafienia Stankowskiego czy rzuty z ponowień Dimanochiego. Tym sposobem Enea Basket Poznań prowadziła do przerwy 46:36, a dobry wynik gospodarzy w meczu zależał w zasadzie tylko od wyeliminowania prostych błędów technicznych czy komunikacyjnych skutkujących łatwymi okazjami do rzutu.
La zabawa w drugiej połowie. Enea Basket Poznań zostawiła rywali daleko w tyle
Weegree Politechnika Opolska próbowała wyrównać stan rywalizacji opierając ciężar swoich akcji ofensywnych na Julianie Roche, ale jego gra tylko nieznacznie poprawiała sytuację w trzeciej kwarcie. Sebastian Rompa i Somto Dimanochie cementowali strefę podkoszową dzięki skutecznym zbiórkom, zabierając szanse na częste punkty przyjezdnych. Goście musieli mocno główkować jak dojść do swoich sytuacji, bo Poznaniacy nie odpuszczali absolutnie żadnej piłki.
Poznański ekspres Edmundsa Valeiki odjeżdżał coraz dalej, a w połowie trzeciej kwarty było już 58:42. Wydawało się, że z ekipy przyjezdnych zwyczajnie schodzi powietrze w związku z ogromną intensywnością po stronie gospodarzy. Tymczasem Enea Basket Poznań znakomicie spisywała się w ataku. Zagrożenie nadchodziło z każdej strony i każdy zawodnik był wartością dodaną na parkiecie. Podopieczni Edmundsa Valeiki momentami zdawali się wręcz bawić piłką w rozegraniu, podejmując trafione decyzje.
W ostatnie dziesięć minut meczu zespół gospodarzy wchodził prowadząc aż 70:48. Weegree Politechnika Opolska zdawała się pogodzona ze swoim losem, a koszykarze gospodarzy rozwijali skrzydła. Nawet pod nieobecność graczy zagranicznych na parkiecie rewelacyjną pracę wykonywał Filip Siewruk kradnąc show na parkiecie. Oprócz tego kapitalnie spisywał się też Jan Nowicki i Michał Samsonowicz.
Głód gry, pasja w walce o piłkę i ogromna energia w grze towarzyszyła podopiecznym Edmundsa Valeiki aż do ostatnich minut, ale mimo ich wysiłków na całym parkiecie, Weegree Politechnika znajdowała sposób, by im zaszkodzić. Odpowiedzialność za atak wziął na swoje barki DJ Campbell dając swoim kolegom choćby cień nadziei na zmniejszenie wysokich rozmiarów porażki. Nowa gwiazda Weegree Politechniki wrzuciła piąty bieg w swojej grze, stając się motorem napędowym większości akcji.
Enea Basket Poznań miała jednak po swojej stronie cały zespół do dyspozycji, w którym każdy punktował i nie sposób było wyróżnić jednego lidera w grze. Zachwyt na trybunach wywoływały nie tylko gwiazdy, ale też zadaniowcy jak Arkadiusz Adamczyk czy też młodzieżowcy w postaci Jonasza Kluja. Końcowy wynik w pełni odzwierciedlał ogromną siłę Enei Basket Poznań zarówno w obronie jak i ataku, rozpalając oczekiwania przed kolejnymi meczami.
Enea Basket Poznań - Weegree Politechnika Opolska 95:75 (24:16, 22:20, 24:12, 26:27)
Enea: Nowicki (7 punktów, 4 zbiórki, 4 asysty), Blanton (16 punktów, 7 zbiórek, 9 asyst), Stankowski (19 punktów, 2 zbiórki, 4 asysty), Dimanochie (9 punktów, 5 zbiórek), Adamczyk (11 punktów, 5 zbiórek, 1 asysta), Malesa (3 punkty, 1 zbiórka, 2 asysty), Samsonowicz (7 punktów, 2 zbiórki, 1 asysta), Kluj (5 punktów, 4 zbiórki), Rompa (2 punkty, 5 zbiórek), Siewruk (17 punktów, 8 zbiórek).
Weegree: Krzymiński (13 punktów, 4 zbiórki), Campbell (14 punktów, 4 zbiórki, 4 asysty), Kupczyński (16 punktów, 2 zbiórki, 4 asysty), Roche (14 punktów, 11 zbiórek, 1 asysta), Kowalczyk (2 zbiórki), Maciejewski (8 punktów, 1 zbiórka, 1 asysta), Szarbatke (3 punkty, 1 zbiórka, 1 asysta), Soroka (5 punktów), Baran (2 punkty), Nowak (1 asysta), Bereszyński (1 zbiórka, 1 asysta).
Komentarze (0)