Nieudany okres w Norwegii
Choć latem 2025 roku Krzysztof Bąkowski przedłużył kontrakt z Lechem Poznań do 30 czerwca 2029 roku, jesień nie ułożyła się po jego myśli. Młody bramkarz nie otrzymał od trenera Nielsa Frederiksena ani jednej szansy w oficjalnym meczu pierwszego zespołu, mimo że zdarzyły się ku temu dogodne okoliczności. Szkoleniowiec mógł postawić na niego choćby w rewanżowym spotkaniu z islandzkim Breidablikiem w II rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów, do którego Kolejorz przystępował po efektownym zwycięstwie 7:1 w pierwszym meczu. Inną okazją wydawał się również mecz 1/16 finału Pucharu Polski z Gryfem Słupsk. Ostatecznie jednak Bąkowski nie doczekał się debiutu, a w poszukiwaniu regularnej gry zimą 2026 roku przeniósł się na wypożyczenie do norweskiego KFUM Oslo.
Początek pobytu w klubie ze stolicy Norwegii zapowiadał się całkiem obiecująco. Na początku marca Bąkowski zadebiutował w wygranym 2:1 meczu Pucharu Norwegii przeciwko Tromso, a tydzień później zachował czyste konto w inaugurującym rozgrywki norweskiej ekstraklasy ligowym spotkaniu z IK Start. Dostał również szansę w meczu 2. kolejki Eliteserien przeciwko FK Fredrikstad, przegranym przez KFUM 1:3. Jak się później okazało, było to jego ostatnie spotkanie między słupkami norweskiego zespołu.
W kolejnych tygodniach Bąkowski regularnie znajdował się wprawdzie w kadrze meczowej i zasiadał na ławce rezerwowych, jednak nie pojawiał się już na boisku. Jak wyjaśnił w rozmowie z dziennikarzem TVP Sport Maksymilianem Dyśko, przez znaczną część pobytu w Norwegii zmagał się z problemami z kolanami. W efekcie wypożyczenie, które miało zapewnić mu regularną grę i cenne doświadczenie, nie przyniosło oczekiwanych rezultatów.
- Po wygranym meczu w lidze coraz mocniej odczuwałem ból w obu kolanach. Miałem ogromny problem ze schodzeniem do niskich pozycji, szczególnie przy tzw. "pajacyku Boruca". Przy głębszym zgięciu, kopaniu czy dynamicznym zejściu pojawiał się bardzo mocny ból, który wręcz paraliżował całą nogę. Potrzebowałem później nawet dwóch minut, żeby wszystko rozchodzić. Od początku czułem, że coś jest nie tak. […] Z jednej strony miałem kontuzję, a z drugiej nadal jeździłem na mecze jako rezerwowy bramkarz. Był moment, że nie trenowałem wcale, więc nowy bramkarz zaczął grać, a mnie powiedziano, że mam po prostu być na ławce. Rozumiałem sytuację, bo drużyna potrzebowała zabezpieczenia kadrowego, ale jednocześnie było to dla mnie dość trudne. Przez kolejne 3-4 tygodnie wyglądało to tak, że praktycznie nie trenowałem albo pracowałem na 30-40 procent możliwości, a mimo to regularnie byłem w kadrze meczowej - przyznał w rozmowie z dziennikarzem TVP Sport 23-letni golkiper.
Co z przyszłością wychowanka Lecha Poznań?
Choć KFUM Oslo zagwarantowało sobie w umowie z Lechem Poznań możliwość wykupienia Krzysztofa Bąkowskiego po zakończeniu wypożyczenia, porozumienie zawierało również zapis umożliwiający jego wcześniejsze skrócenie. I właśnie z tej opcji skorzystano. We wtorek, 16 czerwca, klub ze stolicy Norwegii poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych, że wypożyczenie polskiego bramkarza zostało zakończone, a zawodnik wróci do Poznania.
Jaka przyszłość czeka teraz 23-latka? Wszystko wskazuje na to, że jego dni przy Bułgarskiej są już policzone. Sam Bąkowski nie ukrywa bowiem, że chciałby spróbować swoich sił w nowym otoczeniu i opuścić Lecha na zasadzie transferu definitywnego. Taki zamiar wyraził również w rozmowie z dziennikarzem TVP Sport, Maksymilianem Dyśko.
- Sytuacja jest bardzo dynamiczna. Cały czas czekam na decyzję klubu. Wydaje mi się jednak, że najlepszym rozwiązaniem byłby dla mnie powrót do Polski i transfer definitywny. Nawet do klubu pierwszoligowego, ale takiego, w którym mógłbym regularnie grać i budować swoją pozycję. To już moje szóste wypożyczenie z Lecha, więc mam wrażenie, że jestem absolutnym rekordzistą i że ten etap pewnie dobiega końca. Chciałbym zadebiutować w Kolejorzu, ale z drugiej strony muszę w końcu znaleźć miejsce, w którym dostanę możliwość regularnej gry. Wierzę w swoje umiejętności i wiem, że jestem dobrym bramkarzem. Potrzebuję tylko środowiska, które pozwoli mi to pokazać. Jeśli dostanę taką szansę, jestem przekonany, że się odwdzięczę - mówił na początku maja Krzysztof Bąkowski.
Wiele wskazuje więc na to, że wychowanek Lecha Poznań pożegna się z Kolejorzem, nie doczekawszy się debiutu w pierwszej drużynie. Trudno zresztą wyobrazić sobie, by w obecnych realiach miał przed sobą łatwą drogę do regularnych występów. O miejsce między słupkami (przynajmniej na chwilę obecną) rywalizować będą przede wszystkim Bartosz Mrozek oraz sprowadzony niedawno z tureckiego Goztepe Mateusz Lis, a w odwodzie pozostaje także zbierający dobre recenzje 19-letni Mateusz Pruchniewski.
Głębia na tej pozycji jest więc bardzo duża, dlatego letni transfer wydaje się obecnie najbardziej korzystnym rozwiązaniem dla każdej ze stron. W jakim miejscu 23-letni golkiper będzie kontynuować swoją karierę? O rozwoju sytuacji będziemy informować na bieżąco.
Komentarze (0)