Warta, która w miniony weekend zmuszona była uznać wyższość Miedzi Legnica, w piątkowy wieczór ponownie mierzyła się z zespołem z czołówki. Rywalem podopiecznych Macieja Tokarczyka była Pogoń Grodzisk Mazowiecki - wicelider tabeli, który do starcia z Zielonymi przystępował jednak po trzech kolejnych ligowych remisach i pucharowej porażce z Podhalem Nowy Targ.
Szkoleniowiec zespołu z Drogi Dębińskiej nie zdecydował się na żadną zmianę w wyjściowej jedenastce względem przegranego niecały tydzień wcześniej spotkania w Legnicy. Między słupkami stanął Leo Przybylak, tercet środkowych obrońców uzupełnili Kacper Lepczyński, Oleksandr Azatskyi i Dmytro Avdeev, druga linia składała się z Jakuba Apolinarskiego, Karola Łysiaka, Jana Niedzielskiego i Marcela Stefaniaka, a za ofensywę odpowiadać mieli dwaj ofensywni pomocnicy, Jakub Kendzia i Aleksander Wołczek, a także wysunięty napastnik - Mateusz Stanek.
Warta postawiła się wiceliderowi
Pierwsze minuty piątkowego meczu minęły pod znakiem wyraźnej przewagi gospodarzy. Pogoń Grodzisk Mazowiecki zepchnęła Wartę do głębokiej defensywy, starając się przetransportować piłkę w pole karne głównie z wykorzystaniem ofensywnie usposobionych wahadłowych. Pierwszy celny strzał podopieczni Tomasza Kafarskiego oddali w 12. minucie gry - wówczas to niezłą pozycję wypracował sobie aktywny Bartłomiej Ciepiela. Uderzenie byłego zawodnika Legii Warszawa nie sprawiło jednak większych problemów Przybylakowi, który pewnie złapał piłkę.
Po kwadransie do głosu doszli natomiast przyjezdni. Na przestrzeni kilkudziesięciu sekund Warciarzom udało się wypracować dwie znakomite sytuacje. Z groźnymi strzałami Mateusza Stanka i Aleksandra Wołczka kapitalnie poradził sobie jednak doświadczony golkiper Pogoni, Krzysztof Kamiński, w obu przypadkach efektownie zbijając piłkę na rzut rożny.
W 26. minucie po strzale największej gwiazdy gospodarzy, Radosława Majewskiego, świetnie interweniował natomiast Leo Przybylak. Po chwili okazało się jednak, że 39-letni pomocnik, mający w CV występy między innymi w Lechu Poznań, znajdował się na pozycji spalonej. 10 minut później Majewski ponownie stanął oko w oko z bramkarzem Warty. Tym razem ofsajdu już nie było, lecz 22-letni golkiper ponownie okazał się lepszy od doświadczonego pomocnika, który polował na czwarte trafienie w obecnych rozgrywkach.
W końcówce pierwszej połowy gospodarzom ponownie udało się przejąć całkowitą kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Mądrze broniąca się Warta próbowała odgryzać się długimi podaniami w kierunku osamotnionego Stanka, ale w większości przypadków były to zagrania niedokładne. Minutę przed przerwą podopiecznym Macieja Tokarczyka udało się jednak wywalczyć rzut wolny w bocznym sektorze boiska. Po dośrodkowaniu Stefaniaka piłka trafiła pod nogi Karola Łysiaka, a mocny, celny strzał pomocnika Zielonych został ofiarnie zablokowany głową przez jednego z piłkarzy Pogoni.
Choć w pierwszej części gry przy piłce nieco częściej utrzymywali się gospodarze (52% posiadania), to zespół z Poznania wypracował sobie zdecydowanie bardziej dogodne sytuacje do otwarcia wyniku. Kibice zgromadzeni na stadionie w Pruszkowie na więcej emocji - i co najważniejsze, na gole - musieli poczekać jednak do drugiej połowy piątkowego meczu.
Niewykorzystane sytuacje uwielbiają się mścić
Pogoń Grodzisk Mazowiecki mogła rozpocząć drugą część spotkania od bardzo mocnego uderzenia. W 48. minucie po raz kolejny błysnął Majewski, który z impetem wpadł w pole karne, zabawił się z Avdeevem, a następnie oddał groźny strzał na bramkę Warty. Znakomitą interwencją popisał się jednak Leo Przybylak, po raz trzeci tego wieczoru powstrzymując 39-latka przed umieszczeniem piłki w siatce.
Chwilę później zaatakowali przyjezdni. Karol Łysiak miękko zacentrował na głowę Mateusza Stanka, a napastnik Zielonych został powalony przy próbie strzału przez Jakuba Zbroga. Arbiter uznał jednak, że wahadłowy Pogoni nie przekroczył przepisów, i nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego dla Warty.
W 57. minucie gospodarze byli natomiast o krok od zdobycia bramki... samobójczej. Kapitalnym dośrodkowaniem popisał się wprowadzony na plac gry kilka chwil wcześniej Patryk Kusztal, a po strzale Jakuba Kendzi futbolówka w niekontrolowany sposób odbiła się od Kamila Głogowskiego. Czujnością wykazał się jednak Krzysztof Kamiński, który w ostatniej chwili złapał piłkę, nie pozwalając jej na przekroczenie linii bramkowej.
Siedem minut później na strzał zza pola karnego zdecydował się Marcel Stefaniak. Lewego wahadłowego Warty, który w pierwszych sześciu meczach obecnego sezonu Betclic 1. Ligi zdobył trzy bramki i zanotował trzy asysty, przed dopisaniem do swojego dorobku kolejnej liczby powstrzymał doświadczony bramkarz Pogoni. W 69. minucie 26-latek stanął przed kolejną szansą na umieszczenie piłki w siatce. Tym razem na drodze do szczęścia przyjezdnych stanął słupek, od którego futbolówka odbiła się po uderzeniu byłego piłkarza Chojniczanki z rzutu wolnego.
Niewykorzystane sytuacje uwielbiają się mścić - podopieczni Macieja Tokarczyka boleśnie przekonali się o tym w 76. minucie gry. Wówczas to lewą stroną boiska kapitalnie przedarł się Ciepiela, który efektownie ograł Lepczyńskiego, a następnie wyłożył piłkę przed bramkę, gdzie czekał już Damian Jaroń. Legenda klubu z Grodziska Mazowieckiego, która pięć minut wcześniej zastąpiła na placu gry Radosława Majewskiego, strzałem pod poprzeczkę z najbliższej odległości zapewniła swojej drużynie długo wyczekiwane prowadzenie.
Kilkadziesiąt sekund po trafieniu gospodarzy do wyrównania mógł doprowadzić Patryk Kusztal. Skrzydłowy Zielonych zdecydował się na oddanie strzału z linii pola karnego, a dobrze uderzona piłka nieznacznie minęła poprzeczkę bramki strzeżonej przez Kamińskiego. W 85. minucie bliski strzelenia drugiego gola był natomiast Jaroń, ale Przybylaka uratowała poprzeczka.
Pomimo, że Warta do końca walczyła o trafienie dające jej przynajmniej remis, nie udało jej się znaleźć sposobu na umieszczenie piłki w siatce. Po końcowym gwizdku z niezwykle cennego zwycięstwa cieszyć mogli się więc gospodarze, którzy - przynajmniej do jutra - będą obserwowali resztę stawki z pozycji fotela lidera. Podopieczni trenera Tokarczyka ponieśli natomiast czwartą porażkę w obecnych rozgrywkach. Za tydzień rozegrają oni pierwszy w tym sezonie mecz na własnym boisku, podejmując w Ogródku spadkowicza z Ekstraklasy - Arkę Gdynia.
Pogoń Grodzisk Mazowiecki - Warta Poznań 1:0 (0:0)
Bramki: 76' Damian Jaroń 1:0
Pogoń Grodzisk Mazowiecki: Kamiński - Głogowski, Dembek, Niewiadomski - Zbróg, Łoś, Uzoigwe (71. Ruszkiewicz), Ciepiela, Niski (71. Jędrasik) - Majewski (71. Jaroń), Oshafi
Warta Poznań: Przybylak - Lepczyński, Azatskyi, Avdeev - Apolinarski (79. Rychert), Łysiak, Niedzielski, Stefaniak - Wołczek (52. Kusztal), Kendzia (79. Wybieralski) - Stanek
Kartki: Uzoigwe, Niewiadomski, Niski (Pogoń Grodzisk Mazowiecki) - Wołczek, Łysiak, Kusztal (Warta Poznań)
Sędziował: Damian Krumplewski (Kętrzyn)
Komentarze (0)