Trener Niels Frederiksen zapowiadał przed meczem około czterech zmian w wyjściowym składzie i tak właśnie się stało. Do pierwszej jedenastki powrócili zawodnicy, którzy zdecydowanie mieli coś do udowodnienia. Roberta Gumnego po dwóch solidnych meczach w Ekstraklasie zastąpił Joel Pereira, natomiast na skrzydłach pojawili się Taofeek Ismaheel oraz Luis Palma. Czwartkowy mecz z KuPS to szczególna szansa dla tego drugiego piłkarza, który w ostatnim czasie dał wyjątkowo mocno do zrozumienia, że w Kolejorzu chce pozostać na dłużej.
Tymczasem szkoleniowiec zespołu z Finlandii musiał ufać w to, że jego ekipa zda pierwszy ważny i równie trudny egzamin w Lidze Konferencji po rewolucji kadrowej w zimowym oknie transferowym. W jego trakcie odeszli między innymi podstawowi obrońcy Ibrahim Cisse i Samuli Miettinen oraz środkowi pomocnicy Jaakko Oksanen i Doni Arifi. Na domiar złego pozbyto się też trójki napastników złożonej z Piotra Parzyszka, Agona Sadiku i najlepszego strzeleca zespołu, 20-letniego Mohameda Toure. Ekipie Kuopion Palloseura towarzyszyło zatem od początku mnóstwo utrudnień przed próbą generalną w 2026 roku.
Lech dominujący, Lech zwycięski. KuPS samo skomplikowało sobie sytuację
Choć zespół KuPS był w teorii niżej notowany przed tym spotkaniem, to jednak nie wystraszył się mistrzów Polski i wyszedł na nich z otwartą przyłbicą. Finowie starali się wysoko naciskać na swoich rywali w pressingu, próbując zmuszać ich do częstych pojedynków. Lechici musieli w pierwszych minutach cierpliwie operować piłką w ataku pozycyjnym i szukać wolnych przestrzeni w dobrze zorganizowanym bloku defensywnym Kuopion.
Cierpliwość Kolejorza popłaciła, bowiem bramkarza gospodarzy udało się pokonać już w ósmej minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Antoni Kozubal wykazał się największą przytomnością umysłu w polu karnym Kreidla i wykorzystał zamieszanie, wbijając piłkę do siatki.
Cztery minuty później sytuacja Kuopion zrobiła się jeszcze gorsza ponownie za sprawą akcji z udziałem środkowego pomocnika Lecha Poznań. W 13. minucie spotkania skrzydłowy KuPS - Joslyn Luyeye-Lutumba - w irracjonalny sposób zaatakował nabiegającego Kozubala, który chciał odebrać mu piłkę. Zawodnik KuPS uderzył swojego przeciwnika ręką w twarz, a azerski sędzia bez chwili zawahania wyciągnął... czerwoną kartkę! Strata jednego zawodnika paradoksalnie podziałała na Kuopion jak płachta na byka.
Gospodarze w związku z osłabieniem zaczęli grać jeszcze czujniej w defensywie, ale nie rezygnowali ze swojego agresywnego stylu. To jednak Lech Poznań stwarzał większe zagrożenie dzięki szybkiemu operowaniu piłką, a także inteligentnym rozegraniom stałych fragmentów gry. Mistrzowie Polski świetnie pracowali w ofensywie, zamykając przeciwników pod ich polem karnym, ale przede wszystkim wykazywali się kapitalnym przygotowaniem fizycznym w fazie defensywnej. Dzięki bardzo wysokiemu pressingowi uniemożliwiali Finom przeprowadzanie ataków.
Podopieczni Nielsa Frederiksena świetnie zamykali przestrzenie do podań, odzyskując praktycznie każdą piłkę. Lech Poznań nieustannie karcił rywali w pierwszej połowie po fazach przejściowych, a momentami tylko fenomenalny refleks Johannesa Kreidla ratował sytuację KuPS. Austriak zatrzymywał uderzenia z różnych pozycji. W końcu jednak w 40. minucie ugiął się drugi raz tym razem po strzale z bliskiej odległości Taofeeka Ismaheela. Lech otrzymał zasłużoną nagrodę za swoje wysiłki, udowadniając swoją jakość w rozegraniu i przewagę nad Finami. Prowadzenie 2:0 do przerwy było najniższym wymiarem kary dla Kuopion.
Pełna kontrola Kolejorza po przerwie. KuPS w trybie "przetrwanie"
Po powrocie na boisko Lech Poznań wciąż trzymał rękę na pulsie i parł do przodu, szukając sposobów na zaskoczenie Kreidla. Austriak zdawał się być jedyną poważną przeszkodą, z którą mierzyła się w drugiej połowie ofensywa Kolejorza. Podopieczni Nielsa Frederiksena śmiało poczynali sobie na boisku, a KuPS po dobrej pierwszej części spotkania z minuty na minutę grało coraz bardziej zachowawczo. Gospodarze przyjęli dość bierną postawę, broniąc głęboko swojego pola karnego. Lech zabrał im wszelkie argumenty także w rozegraniu piłki.
Przyjezdni z Poznania całkowicie zepchnęli swoich rywali pod bramkę Kreidla, zasypując KuPS Kuopion dośrodkowaniami. Finowie nieustannie musieli gasić pożary we własnym polu karnym, a trzeci gol dla Lecha był tylko kwestią czasu. Mistrzowie Polski regularnie rozciągali grę na skrzydła, próbując szukać klarownych okazji do strzału, mogącego przebić mur ustawiony w polu karnym rywali. Piłkarze KuPS skutecznie pracowali jednak nad tym, by przede wszystkim nie stracić już więcej goli przed meczem rewanżowym.
Gospodarze próbowali się okazyjnie odgryzać mistrzom Polski, ale wysokie umiejętności gry w pressingu Kolejorza i inteligencja przy zbieraniu drugich piłek uniemożliwiały prowadzenie długotrwałych akcji przez Kuopion. Kolejorz aż do końca spotkania ani na moment nie pozwolił swoim przeciwnikom na wydostatnie się spod wysokiego pressingu. Jednakże nieustanne próby podwyższenia rezultatu spełzały na niczym mimo niekwestionowanej jakości w ataku mistrzów Polski. Żelazny blok KuPS pozostał niewzruszony do ostatniego gwizdka, sprawiając, że gospodarze przystąpią do rewanżowego starcia przy Bułgarskiej z nienajwyższą stratą do odrobienia.
Kuopion Palloseura - Lech Poznań 0:2 (0:2)
Bramki: Kozubal 10., Ismaheel 40. - Lech
Kuopion: Kreidl - Pukko, Hamalainen, Lojtonen, Armah, Gasc, Ruoppi, Kujasalo, Luyeyey-Lutumba, Engvall, Pennanen.
Lech: Mrozek - Pereira, Mońka, Milić (Skrzypczak 63.), Gurgul (Moutinho 46.) - Kozubal (Thordarson 46.), Jagiełło (Walemark 63.), Rodríguez - Ismaheel, Ishak (Agnero 76.), Palma
Żółte kartki: Armah 88. - Kuopion - Pereira 88. - Lech
Czerwona kartka: Luyeyey-Lutumba 13. - Kuopion
Sędziował: Əliyar Ağayev (Azerbejdżan)
Komentarze (0)