Mocne wejście Lecha Poznań w okienko transferowe
Lech Poznań rozpoczął letnią ofensywę transferową z bardzo wysokiego C. W środę, 3 czerwca, mistrz Polski zdecydował się skorzystać z klauzuli wykupu zawartej w umowie Luisa Palmy i wyłożył na reprezentanta Hondurasu około cztery miliony euro, ustanawiając tym samym nowy rekord transferowy klubu.
Na tym jednak działania Kolejorza nie mają się zakończyć. Zarówno prezes Piotr Rutkowski, jak i dyrektor sportowy Tomasz Rząsa w ostatnich tygodniach podkreślali, że celem jest dalsze wzmacnianie kadry przed walką o awans do fazy ligowej Ligi Mistrzów. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez władze Lecha Poznań w trakcie zamkniętego spotkania z przedstawicielami mediów, poznaniacy planują dokonać jeszcze czterech lub pięciu transferów.
Na liście priorytetów znajdują się nowy bramkarz, lewy obrońca, defensywny pomocnik oraz skrzydłowy. Niewykluczone jest również pozyskanie środkowego obrońcy, choć ten ruch ma być uzależniony od sytuacji kadrowej i ewentualnych odejść z zespołu.
Czy Lech powinien zostawić w drużynie jednego z liderów? "To nam daje do myślenia"
Kilka dni po zakończeniu sezonu 2025/26 prezes Lecha Poznań, Piotr Rutkowski, udzielił wywiadu Romanowi Kołtoniowi - dziennikarzowi prowadzącemu kanał Prawda Futbolu. Jednym z poruszonych tematów była obsada środka obrony, a ściślej mówiąc - przyszłość Antonio Milicia, któremu z końcem czerwca wygaśnie umowa z Kolejorzem.
Doświadczony, 32-letni Chorwat trafił do klubu ze stolicy Wielkopolski na początku stycznia 2021 roku. W ciągu 5,5 roku gry dla Lecha Poznań zaliczył łącznie 179 występów we wszystkich rozgrywkach, strzelając 11 goli i notując 8 asyst. W ostatnim czasie dość często zmagał się jednak z problemami zdrowotnymi - tylko podczas rundy jesiennej opuścił aż sześć spotkań z powodu urazów.
Rutkowski przyznał w rozmowie, że negocjacje w sprawie przedłużenia kontraktu z Antonio Miliciem nie zostały jeszcze zakończone. Zaznaczył również, że Kolejorz chciałby wzmocnić linię defensywy w letnim okienku transferowym.
- Milić, pamiętajmy, zdobył z nami trzy mistrzostwa. To wszystko, o czym mówiłeś w kontekście Lecha na początku - Milić też miał w tym swój udział. Oczywiście wiemy jednak o jego wieku i o pięciu urazach mięśniowych, które dają do myślenia. Rozmowy nadal trwają, nie są jeszcze zakończone. Jest to też związane z tym, jak skomponujemy całą linię obrony. Chcielibyśmy ją wzmocnić - przyznał w rozmowie z Romanem Kołtoniem prezes Lecha Poznań, Piotr Rutkowski.
Prezes Lecha Poznań postanowił również zabrać głos w sprawie Mateusza Skrzypczaka, który na chwilę obecną nie może zaliczyć swojego powrotu do Lecha Poznań do udanych. Rutkowski wziął w obronę 25-letniego stopera, zwracając uwagę na fakt, że był on członkiem zespołu, który sięgnął po mistrzostwo Polski, mogącym pochwalić się największą liczbą rozegranych minut spośród wszystkich środkowych obrońców. Ponownie podkreślił jednak, że jednym z celów transferowych Kolejorza na letnie okno transferowe jest wzmocnienie formacji defensywnej.
- Nie lekceważyłbym też takich piłkarzy jak Skrzypczak, który zanim przyszedł rok temu, był najlepszym obrońcą ligi. Ma za sobą trudny sezon. Wydaje mi się, że go to obciąża, że on za bardzo chce. My się z czymś takim jeszcze nie zderzyliśmy. Ale to nie jest też tak, że wszystko, co złe w tym sezonie, to Mati Skrzypczak. Zarówno on, jak i Milić rozegrali największy procent minut na pozycji stopera, dopiero potem wskoczył Mońka. Mimo wszystko tworzyli trzon obrony mistrzowskiego Lecha. Nie zgadzam się więc ze stwierdzeniem, że to jest średni poziom, bo średni poziom oznaczałby dużo niższe miejsce w tabeli. Natomiast tak - chcemy tę formację wzmocnić. Uważamy, że chcemy więcej - dodał Rutkowski, biorąc w obronę wychowanka Kolejorza, który do klubu ze stolicy Wielkopolski wrócił po trzech latach spędzonych w Jagiellonii Białystok.
Komentarze (0)