Lech Poznań z problemami kadrowymi w ataku przed meczem z Piastem
Mikael Ishak nie zagra w meczu domowym z Piastem Gliwice z powodu nadmiaru żółtych kartek. Kapitan Lecha Poznań na kilkadziesiąt sekund przed końcem pierwszej połowy w rywalizacji z Górnikiem Zabrze otrzymał swoją czwartą karę indywidualną za dyskusję z sędzią Damianem Sylwestrzakiem. Lider Kolejorza był tym faktem mocno poirytowany, co pokazał w trakcie swojej pomeczowej wypowiedzi dla mediów. Wspomniał, że nie może komentować tej sprawy ze względu na to, że w takim przypadku najpewniej otrzymałby najwyższą karę finansową w historii Ekstraklasy.
Pauza Mikaela Ishaka mocno komplikuje sytuację kadrową Lecha Poznań. Oprócz Szweda w meczu z Piastem zabraknie również najprawdopodobniej Kamila Jakóbczyka, który wciąż zmaga się z przewklekłym urazem stawu skokowego, którego niefortunnie nabawił się na zgrupowaniu Lecha Poznań w Abu Zabi. Zawodnik ten nie pojawił się na boisku również w niedawnym sparingu drużyny rezerw przeciwko Sokołowi Kleczew.
Napastnik Kolejorza ma szansę wrócić do strzelania. Musi zrehabilitować się po starciu z Górnikiem
Odpowiedzialność za zdobywanie goli w meczu z Piastem Gliwice spadnie zatem w dużej mierze na barki Yannicka Agnero. Będzie to jego czwarty mecz w Lechu Poznań, w którym wyjdzie w podstawowym składzie. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w starciu z Wisłą Płock 30 listopada. Iworyjczyk aktualnie na swoim koncie ma trzy gole po jednym na każdym froncie, na którym obecnie występuje Lech Poznań. Jego wpływ na grę zespołu wciąż nie jest jednak mocno odczuwany nawet pomimo całkiem niezłego w jego wykonaniu sparingu z Olmaliq, gdzie odnotował gola i asystę.
Nowy nabytek Kolejorza nie zrobił dobrego wrażenia w trakcie meczu w Zabrzu przeciwko wiceliderowi Ekstraklasy. W końcówce tamtego spotkania stanął przed znakomitą okazją na podwyższenie końcowego rezultatu na 2:0, ale finalnie fatalnie się pomylił z zaledwie kilku centymetrów. Niektórzy sądzili nawet, że jego uderzenie z tamtej chwili miało realną szansę stać się "pudłem kolejki".
Akcja Agnero z meczu z Górnikiem zdecydowanie nie napawa optymizmem przed starciem przy Bułgarskiej z ekipą Piasta, ale Iworyjczyk ma dobre wspomnienia ze swojej wcześniejszej rywalizacji z tą drużyną. W Pucharze Polski to on podniósł wynik na 2:0 w 69. minucie po świetnym podaniu Mikaela Ishaka. Na boisku spędził wtedy nieco ponad 20 minut, a bliźniaczym osiągnięciem mógł się pochwalić w ekstraklasowym starciu z Radomiakiem.
Niestety grając od pierwszych minut Agnero już tą skutecznością nie imponuje. W ostatnim meczu z Wisłą Płock w ciągu godziny spędzonej na boisku oddał zaledwie jedno uderzenie na bramkę, które zresztą zostało zablokowane. Ponadto zaliczył zaledwie osiem kontaktów z piłką, wykonując pięć podań. Dla porównania, Mikael Ishak, który spędził wtedy na boisku połowę czasu Agnero, na koniec odnotował takie same wyniki.
Oczywiście na takie statystyki duży wpływ miała postawa defensywy Wisły Płock, która jest bezapelacyjnie najszczelniejszą w tym sezonie Ekstraklasy. W meczu z Arką Gdynia Angero miał już natomiast trzy strzały na koncie i pięć celnych podań z siedmiu. Te liczby wciąż są mimo wszystko dalekie od tych, które wymagane są od najdroższego piłkarza w historii Lecha Poznań. Nie ma wątpliwości, że aktualnie piłkarz zdecydowanie lepiej radzi sobie jako zmiennik.
Zmiana stylu gry Lecha w nowym roku okaże się ratunkiem dla napastnika?
Nadzieję na poprawę wyników strzeleckich Yannicka Agnero daje z pewnością zmiana stylu gry Lecha Poznań w nowym roku. Piłkarze Kolejorza obecnie zdecydowanie częściej stawiają na bezpośrednią grę między liniami, wykorzystując umiejętności najszybszych zawodników jak Bengtsson, Walemark czy Gholizadeh. Mecze podopiecznych Nielsa Frederiksena są bardziej dynamiczne, a długie podania na dobieg do Agnero mogą okazać się dla niego tym, czego najbardziej potrzebuje, by ponownie wpisać się na listę strzelców.
Trudno, by w meczu z Piastem Gliwice Lech Poznań zaprezentował inne oblicze. Niedzielni rywale nie tak dawno zmusili Kolejorza właśnie do takiej, aktywnej gry. Dodatkowo wpływ na wybór prostszych rozwiązań na boisku po stronie mistrzów Polski z pewnością będą miały także zimowe warunki pogodowe. Niels Frederiksen informował przed starciem z Górnikiem, że stan boisk w poszczególnych meczach może utrudniać kombinacyjne rozgrywanie akcji na małej przestrzeni pod presją rywali.
Prostsza gra to z pewnością dobra informacja dla Agnero. W Lechu zastępując na boisku Ishaka zazwyczaj nie radził sobie dobrze z realizacją jego zadań. Nie wykazuje się dobrą grą "na ścianę", brakuje mu jakości w operowaniu piłką na małej przestrzeni i nie wykazuje się cechami rozgrywającego napastnika. Mimo wszystko, teraz przy obecnym stylu gry może właściwie wykorzystać swoją fizyczność i szybkość. Szczególnie, że gdy podopieczni Nielsa Frederiksena wychodzą spod silnego pressingu przeciwników, mają mnóstwo przestrzeni do ataku. To z pewnością będzie duże ułatwienie dla Agnero, co pokazywał już w Halmstad regularnie trafiając do siatki właśnie po błyskawicznych, indywidualnych akcjach w ofensywie.
Jednak obecność Yannicka Agnero na boisku od pierwszych minutach w barwach Lecha Poznań to w tym sezonie zdecydowanie zły omen dla tej drużyny. W żadnym ze spotkań, kiedy to Iworyjczyk meldował się w wyjściowym składzie Kolejorzowi nie udało się zwyciężyć. Dwukrotnie w rozczarowujących okolicznościach przegrano z Arką, ale i Lincolnem oraz odnotowano bezbramkowy remis z Wisłą Płock.
Komentarze (0)