Stargard pokazał moc swojego charakteru. Yefimenko katem rezerw Lecha
Początek spotkania był wręcz wymarzony dla drużyny Joopa Ostervelda. Już w pierwszej minucie po pierwszej akcji na listę strzelców wpisał się nie kto inny jak sam Kamil Jakóbczyk, który z meczu na mecz coraz bardziej zachwyca na trzecioligowych boiskach. Rewelacyjny, 19-letni napastnik Lecha Poznań zdobył dziś swojego siódmego gola w tym sezonie, który wpadł mu w piątym meczu z rzędu. Młody zawodnik jest wręcz w wyśmienitej formie, a kibice na nowo ożywili się w social-mediach, promując wizję, w której "Kama" obowiązkowo powinien zameldować się w kadrze pierwszego zespołu.
Chwilę później piłkarze Lecha Poznań mieli kolejne powody do świętowania, ponieważ w 12. minucie spotkania do siatki trafił inny diament wronieckiej akademii, a mianowicie Karol Delikat. Wszystko dla Kolejorza układało się zgodnie z planem, a młody pomocnik także skutecznie przekonywał o swojej bardzo dobrej dyspozycji. Potem co prawda Kluczevia Stargard zdołała jeszcze odpowiedzieć w 16. minucie spotkania za sprawą Riana da Silvy de Melo, ale Maksymilian Dziuba po nieco ponad 30 minutach gry dobił swoich przeciwników golem na 3:1. Perełki Akademii Lecha Poznań nie zawodziły i pchały rezerwy do końcowego sukcesu.
Podopieczni Joopa Oostervelda mieli przed sobą bardzo realną szansę na to, by przybliżyć się do wicelidera tabeli grupy 2 Betclic 3. ligi nawet na jeden punkt, ale to co się wydarzyło w pierwszej połowie, to były tylko miłe złego początki. Podrażniona ekipa gospodarzy zdołała powrócić do równorzędnej rywalizacji w drugiej połowie i odebrać komplet punktów swoim adwersażom w trakcie kolejnych 45 minut.
Końcówka dzisiejszego spotkania była po prostu zabójcza dla rezerw Lecha Poznań, a katem Wielkopolan i niekwestionowanym bohaterem ekipy Kluczevii Stargard został Dmytro Yefimenko. To jego gol doprowadził do tego, że gospodarze ponownie złapali kontakt w 62. minucie, a ledwie kwadrans później załatwił drużynie remis na 3:3. Kolejorz był niczym bokser w narożniku, który nagle nie wiedzieć czemu został oszołomiony dwoma, szybkimi ciosami.
Koszmar zespołu Joopa Ostervelda ziścił się w 85. minucie spotkania, kiedy to Ukrainiec zdobył wreszcie i czwartą bramkę dla swojego zespołu. Kluczevia wyszła na pierwsze i ostatnie prowadzenie w tym meczu, a napastnik skompletował hat-tricka. Tym samym po końcowym gwizdku to gospodarze mogli cieszyć się z tego, że zajęli pozycję wicelidera, a drużyna z Poznania musiała obejść się smakiem.
Rezerwy Lecha zmarnowały znakomitą szansę
Stabilna forma w końcówkach spotkań i utrzymywanie wyników to aspekty, nad którymi rezerwy Lecha Poznań w dalszym ciągu muszą konsekwentnie pracować. Spotkanie z Kluczevią miało niemalże identyczny przebieg jak to z Polonią Środa Wielkopolska, które Kolejorz przegrał 1:3 po obiecującym początku. Inny znakomity przykład? Starcie z Gromem Nowy Staw, kiedy to podopieczni Joopa Ostervelda prowadzili 2:0 po pierwszych 30. minutach, a w drugiej połowie przegrali spotkanie 2:4.
Takie zjawisko, kiedy to Lech wypuszcza z rąk korzystny wynik zdarzyło się jak dotąd w trzech przegranych spotkaniach z pięciu w tym sezonie. To ewidentny kamyczek do ogródka zespołu Kolejorza. Podopieczni Joopa Oostervelda będą mieli szanse zreahbilitować się za tę kuriozalną porażkę 7 listopada o godzinie 12:00 w wyjazdowej rywalizacji z Kotwicą Kórnik. W tym momencie rezerwy Lecha Poznań zajmują piąte miejsce w tabeli ze stratą pięciu oczek właśnie do Kluczevii Stargard, mając wszystkie mecze rozegrane.
Kluczevia Stargard - Lech II Poznań 4:3 (1:3)
Gole: Jakóbczyk 1., Delikat 12., Dziuba 33. - Lech - Yefimenko 62., 75., 85.
Kluczevia: Brodziński - Stasiak, Woźniak (Jesionowski 46.) , Rian, Yefimenko (Pach 90.), Bartkowiak (Kaczorek 46.), Obst, Kwiecień (Maszało 90.), Alcantara, Baranowski, Balcewicz.
Lech: Kostrzewski - Tokar, Falkiewicz, Mich, Kowalski, Chejdysz, Dziuba, Delikat, Stankiewicz, Jakóbczyk, Gołębiowski.
Komentarze (0)