reklama

Słaby mecz i tylko punkt. Lech bez wygranej w Mielcu już 31 lat

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: stalmielec.pl/archiwum

Słaby mecz i tylko punkt. Lech bez wygranej w Mielcu już 31 lat - Zdjęcie główne

foto stalmielec.pl/archiwum

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Piłka nożna Piłkarze Lecha Poznań nie wygrali ligowego spotkania w Mielcu od 1993 roku. W tym sezonie na wyjeździe też gra mniej skutecznie, niż przy Bułgarskiej. Na boiskach rywali strzelił 12 goli, w Poznaniu 26. W Mielcu też nie potrafili pokonać bramkarza rywali, przez co zmarnowali szansę na powrót na podium tabeli PKO Ekstraklasy i wyprzedzenie Rakowa Częstochowa.
reklama

Obie drużyny do meczu przystępowały po dwóch kolejkach bez porażki. Ale, że była reprezentacyjna przerwa, to wiele mogło się w grze zmienić. Mikael Ishak do Mielca pojechał, w składzie był, ale wszedł na boisko dopiero w 70. minucie. 

Ospały początek Kolejorza

Pierwszy kwadrans zdecydowanie należał do piłkarzy Stali, którzy wspomagani przez komplet kibiców co chwilę pojawiali się w polu karnym Kolejorza. Bartosz Mrozek, były gracz Stali był czujny zarówno przy strzale Macieja Domańskiego, jak i Kokiego Hinokio. Piłkarze Stali zdecydowanie lepiej rozumieli się na boisku, łatwo konstruowali akcje i dużo częściej byli w posiadaniu piłki. Kolejorz obudził się w ostatnich dziesięciu minutach, kiedy to za sprawą dwóch bardzo groźnych strzałów Filipa Marchwińskiego i dwóch akcji Filipa Szymczaka mógł wyjść na prowadzenie. W ostatniej akcji pierwszej połowy okazje mieli także Velde i Szymczak, ale strzały obronił Mateusz Kochalski. Do przerwy goli nie było.

Trochę przespaliśmy ten początek spotkania, ale najważniejsze, że bylismy konsekwentni w obronie i nie straciliśmy bramki

- mówił w przerwie Radosław Murawski z Lecha Poznań.  

Druga połowa bez błysku

Na początku drugiej połowy wydawało się, że piłkarze Lecha ośmieleni akcjami z końcówki pierwszej części meczu ruszą do ataku. Próbowali, ale błysku nie było. Próby strzałów Filipa Marchwińskiego i Nika Kvekveskiriego z wolnego były niecelne. Sytuacji nie zmieniło nawet pojawienie się na boisku Mikaela Ishaka. Lech nie potrafił skonstruować akcji tak, by poważnie zagrozić bramce Kochalskiego. W drugiej połowie przeważał i na pewno była to lepsza gra, niż na początku meczu, ale to marne pocieszenie, bo spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem i podziałem punktów. 

Nastawiłem się na to, że w tym meczu będa nam potrzebne rzuty z dystansu, dlatego próbowałem. Martwi brak goli, bo to oznacza że wywozimy z Mielca tylko punkt

- powiedział Filip Marchwiński. 

Lech Poznań nie wygrał w ligowym meczu w Mielcu od 31 lat i w Wielkanocny Poniedziałek tej statystyki nie zmienił. Zespół Mariusza Rumaka awansował w tabeli o jedno miejsce. Tylko jedno, bo mogło być lepiej. Gdyby Kolejorz w Mielcu zdobył komplet punktów to "przeskoczyłby" w zestawieniu także Raków Częstochowa i zrównałby się punktami ze Śląskiem Wrocław.

 

 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama