Sezon naznaczony kontuzjami
Afonso Sousa latem 2025 roku opuścił stolicę Wielkopolski, przenosząc się do tureckiego Samsunsporu, który zapłacił Kolejorzowi za Portugalczyka około 3,5 miliona euro. 25-letni ofensywny pomocnik, który dołożył olbrzymią cegiełkę do wywalczenia przez Lecha Poznań mistrzowskiego tytułu w rozgrywkach 2024/25, podpisał z trzecią drużyną ubiegłego sezonu tureckiej ekstraklasy, podpisał ze swoim nowym pracodawcą długi, bo aż pięcioletni kontrakt. Jego umowa z klubem z północnej części kraju obowiązuje do końca czerwca 2030 roku.
Premierowy sezon w barwach Samsunsporu nie przebiega jednak po myśli wychowanka akademii FC Porto - do tej pory zaliczył on zaledwie cztery występy we wszystkich rozgrywkach. Powodem tak małej liczby występów Sousy były jego problemy zdrowotne - w połowie września nabawił się on bowiem kontuzji kolana, z powodu której pauzował przez nieco ponad miesiąc. 19 października dostał szansę gry w ligowym starciu z Kaiserisporem, ale szybko doznał kolejnego urazu, tym razem znacznie bardziej poważnego - okazało się bowiem, że doszło do naderwania stawu skokowego. Tym razem powrót na boisko zajął 25-latkowi niemal pół roku.
Słodko-gorzki powrót
W czwartek, 9 kwietnia, zespół Samsunsporu, który - podobnie jak Lech Poznań - pożegnał się z rozgrywkami Ligi Konferencji Europy na etapie 1/8 finału, uznając wyższość hiszpańskiego Rayo Vallecano, mierzył się na wyjeździe z Rizesporem. Trener Thorsten Fink uwzględnił w kadrze meczowej na to spotkanie Afonso Sousę - były piłkarz Lecha Poznań mógł liczyć więc na szansę powrotu na boisko po niemal półrocznej przerwie.
Długo wyczekiwany przez Portugalczyka moment nastąpił w 86. minucie. 25-letni ofensywny pomocnik zaliczył całkiem udaną zmianę, w doliczonym czasie gry notując premierową asystę w barwach klubu z miasta Samsun. Jego precyzyjne dośrodkowanie z rzutu rożnego na gola zamienił Cherif Ndiaye - napastnik z Senegalu, który latem, będąc jeszcze zawodnikiem Crvenej zvezdy, wpisał się na listę strzelców w domowej rywalizacji z... Lechem Poznań.
Sousa nie mógł mieć jednak po końcowym gwizdku większych powodów do radości - bramka zdobyta przez Ndiaye była bowiem jedynie trafieniem honorowym, ustalającym wynik spotkania na... 4:1 dla drużyny Rizesporu. Samsunspor, który poprzedni sezon tureckiej Super Lig zakończył na 3. miejscu w tabeli, nie powtórzy sukcesu przed roku - obecnie drużyna Thorstena Finka zajmuje 7. pozycję, tracąc po miejsca na najniższym stopniu podium aż 27 punktów.
Komentarze (0)