Mikael Ishak to jedyny zawodnik w szatni Lecha Poznań, który pamięta ostatnią przygodę w Lidze Europy. Do klubu trafił w 2020 roku, a więc w okresie, gdy Kolejorz został wicemistrzem Polski i wziął udział w pamiętnych eliminacjach - w czasie pandemii nie rozgrywano dwumeczów, więc ówczesna droga niebiesko-białych skróciła się o połowę.
Poznaniacy przeszli ten etap jak burza, za plecami zostawiając Valmierę, Hammarby IF czy Apollon Limassol. Największym wyzwaniem było decydujące starcie z Charleroi, w barwach którego czarował jeszcze Ali Gholizadeh. Lechici dźwignęli jednak ciężar i awansowali do rozgrywek.
Niestety, ambitna postawa nie wystarczyła, by przeciwstawić się dużo większym przeciwnikom w fazie grupowej. Kolejorz w sześciu spotkaniach fazy grupowej odniósł pięć porażek i zanotował tylko domowe zwycięstwo ze Standardem Liege. Ishak zapisał na swoim koncie aż pięć trafień, w tym dublet zdobyty przeciwko Benfice, ale to nie wystarczyło do sprawienia niespodzianki.
Kapitan Lecha nie ma wątpliwości. "Byliśmy nieprzygotowani"
Teraz Lech Poznań powraca na ten szczebel rozgrywek w Europie i od tamtej pory dużo się pozmieniało. Największa różnica to format turnieju - to już trzeci sezon z fazą ligową. Mistrzowie Polski zagrają nie sześć, a osiem spotkań i każde z innymi rywalami. Na dobry początek wyjazdowe starcie z Crystal Palace - triumfatorem poprzedniej edycji Ligi Konferencji.
- Grają w najlepszej lidze świata i mają bardzo wartościowych piłkarzy. My, Skandynawowie, dorastaliśmy oglądając mecze Premier League, dlatego będzie to dla nas wyjątkowa konfrontacja. Ta liga to marzenie dla wielu szwedzkich piłkarzy, a my możemy się zmierzyć z dwoma przedstawicielami tego kraju. To będzie bardzo miłe doświadczenie. Do Anglii trafiają ostatecznie zawodnicy wysokiej jakości, więc mamy też świadomość, że poprzeczka będzie zawieszona wysoko. Mamy swój sposób, styl gry i postaramy się to pokazać w Londynie. Oczywiście możemy dokonać drobnych zmian w meczach przeciwko silniejszym drużynom, ale myślę, że głównie będziemy chcieli grać swoją piłkę i z nimi rywalizować, a nie koncentrować się tylko na tym, by nie stracić gola - powiedział Mikael Ishak w trakcie otwartego dnia medialnego.
Kapitan zwrócił uwagę na to, że w stolicy Wielkopolski też sporo zmieniło się od czasu, gdy Lech ostatni raz występował w Lidze Europy. Najbardziej widoczne są trofea, ale to nie wszystko, czego brakowało tamtemu zespołowi.
- Lech ma trzy mistrzostwa, grał dwa razy w Lidze Konferencji. Zmian było dużo, także na ławce trenerskiej. Może nie jest to właściwe słowo, ale gdy wtedy graliśmy w Lidze Europy, byliśmy... nieprzygotowani. Na pewno brakowało takiej dojrzałości, jaką mamy teraz. Obecnie ta drużyna jest silniejsza i mamy więcej doświadczenia w europejskich rozgrywkach. Mam nadzieję, że te dwa aspekty nam pomogą. Jako klub staliśmy się też znacznie lepsi niż sześć lat temu i cały czas się rozwijamy. Efektem są trofea, a przed nami kolejne wyzwania, by być jeszcze lepszym - wyjaśnił 33-latek.
Żadnego rywala nie można skreślić. "Musimy być rozsądni"
Sześć lat temu niebiesko-biali zapisali na swoim koncie jedynie trzy punkty w domowym starciu z Belgami. Wstępne wyliczenia zakładają, że przy obecnym formacie do awansu będą potrzebowali przynajmniej dziesięciu. Lech będzie absolutnym faworytem w starciach z drużynami z czwartego koszyka (OFI Kreta, Torreense), ale musi też urwać punkty faworytom. Mikael Ishak na każde spotkanie spogląda z pokorą.
- Myślę, że łatwiej jest grać przeciwko takim drużynom jak Ferencvaros czy OFI Kreta, ale to nie znaczy, że możemy już sobie dopisać zwycięstwa. Z jakiegoś powodu te drużyny znalazły się w rozgrywkach, dokładnie tak jak my. W Lidze Konferencji są mecze, które trzeba wygrać, ale Liga Europy rządzi się swoimi prawami i tu nie wolno nikogo skreślić. Spójrzcie na Sabah Baku. Zespół, któremu nie dawano wielkich szans, a dotarli aż do Ligi Mistrzów. Nie znaliśmy ich dobrze i w efekcie ich nie doceniliśmy. Dlatego nie wolno nam popełnić tego błędu. Każdy mecz będzie miał duże znaczenie - przyznał kapitan Lecha Poznań.
Lider drużyny jednocześnie podkreślił, co będzie kluczowe przy każdym wyjściu na boisko, niezależnie od tego, jaki rywal stanie na przeciwko.
- Wiemy, że musimy być skromni i rozsądni. Oczywiście naszym celem nie jest tylko dobra zabawa. Chcemy rywalizować i awansować do kolejnej fazy. Uważam, że nie należy zbyt daleko patrzeć w przyszłość i kalkulować, tylko koncentrować się na najbliższym meczu, a potem na kolejnych - zaznaczył.
Mistrzowie Polski do Anglii udadzą się w środowe popołudnie. Wieczorem będą trenowali na obiekcie Selhurst Park, gdzie odbędzie się również konferencja prasowa z udziałem trenera Nielsa Frederiksena. Początek spotkania zaplanowano na czwartek, 17 września o godz. 21 czasu polskiego.
Komentarze (0)