Nieoczywisty wybór Lecha. Ich cel transferowy ma problemy zdrowotne
Po nieudanej misji sprowadzenia na Bułgarską Ryana Fosso, władze Lecha Poznań według informacji dziennikarzy zagięły parol na sprowadzeniu środkowego pomocnika drużyny Lecce - Balthazara Pierreta. Francuz zdecydowanie nie zalicza tego sezonu do udanych ze względu na swoje problemy zdrowotne, które skutecznie eliminują go z gry. Dla drużyny Eusebio di Francesco zdołał rozegrać zaledwie trzy z 22 meczów Serie A, spędzając na boiskach w tym sezonie w sumie 24 minuty. Do tego dołożył jeszcze pojedynek w Pucharze Włoch, kiedy to starał się pomóc drużynie przez 56 minut.Pierret cierpiał już na przemęczeni mięśni i kontuzję pleców, a teraz zmaga się z problemami z udem. W poprzednim sezonie, który był przy okazji jego debiutanckim w ekipie Giallorossich, opuścił zaledwie pięć spotkań, będąc w większości z nich podstawowym zawodnikiem Lecce. Zdecydowanie wyróżniał się na tle innych środkowych pomocników we Włoszech swoją skutecznością w odbiorach. Rzadko kiedy tracił piłki, a oprócz solidnej gry w obronie potrafił też dobrze dogrywać piłki w trzecią tercję, co ma niebagatelne znaczenie przy stylu gry mistrzów Polski. Pierret był jednym z najlepszych defensywnie usposobionych graczy Lecce.
Poważna kontuzja Francuza zdawała się zatem nie przeszkadzać Lechowi Poznań, biorąc pod uwagę potencjał 25-latka. Portal "Transfermarkt" wycenia go obecnie na 1,4 miliony euro, ale wygląda jednak na to, że mistrzowie Polski nie będą mieli okazji zainwestować w umiejętności zawodnika. Piłkarz, według informacji Piotra Koźmińskiego, już wybrał swój przyszły klub.
Kolejorz przegrywa pojedynek o potencjalnego zawodnika. Piłkarz chce wrócić do ojczyzny
Lech Poznań nie jest jedyną polską drużyną, która wyrażała zainteresowanie usługami Francuza. W grze o niego pozostawała także Cracovia, Raków, ale również Widzew. Sam zawodnik miał ponoć preferować... Legię Warszawa! Być może ma to związek z jego przeszłością, bowiem swego czasu występował dla Escolii Varsovii. Piotr Koźmiński twierdzi, że piłkarz jeszcze do niedawna czekał na sygnał od Legii, ale taki nie nadszedł. Stołeczny klub nie szuka obecnie zawodnika do środka pola.Piłkarz nie zamierzał się długo oglądać na "Wojskowych" i najprawdopodobniej zdecyduje się na powrót do Francji. Dziennikarz portalu "Goal.pl" poinformował w piątkowy wieczór, że w ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin Balthazar Pierret podpisze umowę z Red Star. To paryska drużyna, będąca aktualnie na trzecim miejscu na zapleczu francuskiej ekstraklasy. W swojej ojczyźnie środkowy pomocnik nie zawodził oczekiwań, kończąc swój ostatni sezon w barwach Quevilly Rouven na drugim szczeblu rozgrywkowym z wynikiem pięciu goli w 31 meczach, w których rozegrał 2146 minut.
Przenosiny Pierreta do Red Star potwierdzają zarówno dziennikarze La Gazzetty dello Sport jak i Le Parisen. Drugie z wymienionych źródeł donosi, że w przeciągu kilku następnych godzin powinno nawet dojść do testów medycznych. Środkowy pomocnik ma podpisać kontrakt na dwa lata z opcją przedłużenia o rok.
Sprawa transferu "szóstki" się komplikuje. Niels Frederiksen nie ma obawia się o swój zespół
Wszystko wskazuje na to, że Lech Poznań również i w temacie Balthazara Pierreta obejdzie się smakiem. Niels Frederiksen pozostaje jednak spokojny w kwestii zabezpieczenia pozycji "szóstki", co podkreślał jeszcze w trakcie piątkowej konferencji prasowej. Zdaniem Duńczyka, kiedy uda mu się odzyskać Gisliego Thordarsona i Radosława Murawskiego, potrzeba sprowadzenia nowego defensywnego pomocnika nie będzie już tak pilna.
- Zawsze szukamy opcji, by wzmocnić nasz skład na wszystkich pozycjach. Jesteśmy czujni i analizujemy możliwości, jakie się pojawiają. Jeżeli chodzi o pozycję numer sześć, to oczywiście mamy tu do czynienia z dość szczególną sytuacją. Masz rację, że w tej chwili nie mamy wielu zawodników gotowych do gry w pierwszym zespole, którzy mogliby występować na tej pozycji - mówił szkoleniowiec Lecha Poznań.
Komentarze (0)