reklama

Trener Lecha po kompromitacji z Rakowem: "Nie możemy tak grać" WIDEO

Opublikowano:
Autor: | Zdjęcie: Piotr Skrzypek/archiwum

Trener Lecha po kompromitacji z Rakowem: "Nie możemy tak grać" WIDEO - Zdjęcie główne

foto Piotr Skrzypek/archiwum

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Piłka nożna W takiej formie piłkarze Lecha Poznań nie mają prawa myśleć o mistrzostwie Polski. Wbrew przedmeczowym zapowiedziom trenera Mariusza Rumaka Kolejorz, ani na jotę nie zaprezentował się godnie jako zespół. Poznaniacy polegli w starciu z Rakowem Częstochowa aż 4:0. Po obiecującym pierwszym meczu przeciwko Jagielloni, zespół z Poznania znów wygląda, jakby doszedł do ściany.
reklama

Ani jednego celnego strzału, cztery starcone gole, bezradność w ataku i koszmarne błędy w defensywie. Tak można najkrócej podsumować grę Lecha Poznań w niedzielnym hicie PKO Esktraklasy z Rakowem Częstochowa. Pokusiłem się jednak o trochę głębszą analizę tego spotkania. 

„Nie jesteśmy zranieni"

Na piątkowej konferencji przedmeczowej szkoleniowiec Wielkopolan stwierdził, że mecz przeciwko Rakowowi będzie przede wszystkim testem umiejętności organizacyjnych. Zwrócił także uwagę, że zawodnikom nie brakuje motywacji po przegranym spotkaniu z Pogonią Szczecin. Kibiców Lecha zapewnił o pozytywnej, sportowej złości w drużynie i chęci powetowania wtorkowej porażki. Po przypomnieniu sobie tych bojowniczych zapowiedzi śmiało można stwierdzić, że minione spotkanie z mistrzem Polski zakończyło się blamażem i ewidentnym brakiem konsekwentności po ostatniej lekcji.

Raków poszedł na wojnę


Początkowa postawa graczy z Częstochowy zwiastowała w pierwszej połowie wszystko, co najgorsze dla Lechitów. Gospodarze dobrze wiedzieli, co było stawką w tym meczu i dołożyli wszelkich starań, by zamknąć ekipę Kolejorza na własnej połowie. Silny pressing był aż nadto widoczny, a Kolejorz nie wysilał się na większą kreatywność niż długie piłki i ataki skrzydłem.
Kiedy już jednak „niebiesko-biali” podejmowali niekonwencjonalne, ryzykowne decyzje kończyło się to tragicznie. Absolutnie katastrofalną postawą w pierwszej połowie „popisywali się” obrońcy gości. Najpierw Bartosz Nowak bezpośrednim dośrodkowaniem z rzutu wolnego w pole karne kompletnie zaskoczył Bartosza Mrozka, a następnie karygodne błędy przy rozegraniu niweczyły szanse Lecha na powrót do poważnej rywalizacji w meczu. Kolejorz pozostawiał ogrom przestrzeni przed polem karnym dla atakujących Rakowa, a strzały z dystansu przy kontratakach w tym meczu były formalnością dla gospodarzy. Właśnie tak Berggren pierwszy raz zaskoczył Bartosza Mrozka golem z gry. Dziesięć minut później poprawił swój licznik bramkowy i do przerwy Raków prowadził z Lechem już 3:0. Gospodarze imponowali skutecznością, a trener Rumak jasno wskazał w czym leżała ich przewaga:

Dzisiaj przy wysokim pressingu Rakowa naprawdę było dużo przestrzeni za plecami. Mecze to jest kwestia, jeśli chodzi o taktyczne elementy, to jest kwestia podejścia do przestrzeni. Jeśli ktoś wychodzi wysoko do pressingu to ci zostawia miejsce i trzeba to widzieć. Wielokrotnie o tym rozmawiam z moimi piłkarzami, ale nadal widzę, że to jeszcze nie działa i wierzę, że wszyscy tę lekcję odrobimy.

Ratunek za wszelką cenę


W przerwie trener Rumak zdecydowanie zareagował sadzając na ławkę po pierwszej połowie aż czterech zawodników. Velde, Pereira i Hotić mimo iż jakkolwiek wyróżniali się w ataku ostatecznie nie sprostali oczekiwaniom, a ich miejsca zajęli Ba Loua, Czerwiński, Szymczak i Blazić. Szczególnie dwaj pierwsi wymienieni zawodnicy odegrali dużą rolę w drugiej połowie. Alan Czerwiński „przysłużył się” bezcelową asekuracją przy stracie czwartej i ostatniej bramki w meczu. Po niefortunnej interwencji Mrozka, przy której piłka odbiła się od słupka a następnie goalkeepera, były obrońca Zagłębia Lubin stał jak zaczarowany, gdy futbolówka przeszywała siatkę raptem centymetry od niego. Adriel Ba Loua natomiast został ponownie oddelegowany do roli maratończyka, który poprzez nieustanne sprinty skrzydłem, niemal w pojedynkę miał stanowić o sile Lecha w ofensywie. Częściej jednak od jego strzałów oglądaliśmy poślizgnięcia, straty lub przegrane pojedynki biegowe, kiedy to po podaniach kolegów piłka opuszczała linie boczne.

Czyny, a nie słowa.


Trener Rumak zrezygnował z eufemizmów po końcowym gwizdku i w mocnych słowach określił swój stosunek, co do postawy swojego zespołu w trakcie niedzielnego meczu:

Mało kreujemy akcji, jesteśmy bardzo bojaźliwi. Wszyscy muszą wiedzieć co to znaczy grać dla Lecha i co to znaczy mieć ten herb na piersi. Zdecydowanie ważniejsze jest to co jest z przodu koszulki niż z tyłu.


Poruszającego wydźwięku tej wypowiedzi nie sposób kwestionować. Gdyby tylko kwestie mentalne były jedyną zmorą Lecha, możliwe, że ta krytyka poruszyłaby graczy. Niestety rzeczywistość daleka jest od tej filmowej, gdzie główny bohater natychmiast zaczyna rozumieć błędy po przemowie szkoleniowca i przez to zdobywa puchar. Lech jest przemęczony, bez wyrazu, ograniczony taktycznie i pozbawiony wyobraźni. Efekt „nowej miotły” zniknął zaledwie po jednym meczu, a Kolejorz traci punkty z najtrudniejszymi rywalami.

 Ciężko na gorąco cokolwiek stwierdzić po takim meczu, po takim wyniku. Chcemy o tym jak najszybciej zapomnieć i patrzeć wprzód. Myślę, że tutaj nie ma sensu mówić za dużo, taki występ nie może nam się przytrafić. Teraz musimy w odpowiedni sposób zareagować w sobotę absolutnie dobrym występem

- powiedział Brtosz Salamon. 

Autostrada do piekła


Ostatnie straty punktów przy katastrofalnej postawie w meczu z zeszłosezonowym nemezis zwiastują wszystko, co najgorsze w kolejnym, wyjazdowym starciu z Górnikiem. Drużyna trenera Urbana pokonała w tej kolejce wicelidera z Białegostoku i wygrała trzy z ostatnich czterech spotkań w Ekstraklasie. Rywal „na fali” to aktualnie najgorszy sort przeciwnika, który mógłby przytrafić się przemęczonemu Lechowi. Spotkanie przeciwko szóstej ekipie Ekstraklasy Kolejorz rozegra 9 marca na stadionie im. Ernesta Pohla o godzinie 20:00. Tym samym Lechici nie będą już walczyć o fotel lidera, a o wejście do strefy pucharowej i zmniejszenie ryzyka spadku na aż szóstą lokatę.

 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama