Trener Warty Poznań o problemach zespołu. "Jestem ostatnią osobą, która zwala winę na losowe czynniki"
Po dwóch dobrych oraz co najważniejsze wygranych meczach z Sokołem Kleczew i Stalą Stalowa Wola, Warta Poznań znów znalazła się na równi pochyłej. Podopieczni trenera Macieja Tokarczyka w ostatnich starciach z rezerwami Śląska Wrocław oraz Podbeskidziem Bielsko-Biała stracili punkty. Ponadto w minionej kolejce doznali swojej pierwszej porażki w meczu Betclic 2. ligi od... 22 listopada! Trzy zwycięstwa nie są w stanie przykryć tego, że Zieloni odnotowują spadek formy w rundzie wiosennej, remisując pięć z dziewięciu spotkań. Trener Tokarczyk był dziś pytany o to, czy powodem tej volty nie jest czasem zbyt przewidywalna gra jego zespołu.
- Pierwsza runda jest taka bardziej otwarta: zespoły chcą grać więcej w ataku pozycyjnym i chcą więcej kreować. W drugiej rundzie wygląda to zupełnie inaczej i o te punkty jest zdecydowanie trudniej. Myślę, że nie chodzi tutaj o przewidywalność tylko o to, że zespoły dopasowują już swoje koncepcje gry pod konkretne działania rywala. Wiadomo, że doskonale się znamy, każdy z nas analizuje drużyny przeciwne i czego możemy się po sobie spodziewać. Tutaj bardzo ważny jest aspekt talentów zawodników, umiejętności indywidualnych oraz mentalu, co na szczęście jest w naszej drużynie na dobrym poziomie i jest bardzo często widoczne. To jednak nie zawsze będzie skutkować tym, że wygramy spotkanie - przestrzegał Maciej Tokarczyk.
Warta Poznań odnotowuje problemy między innymi w defensywie. Tylko dwa razy mogła się poszczycić czystymi kontami, co z pewnością zostawia pole do poprawy. Ostatnia porażka w starciu z ekipą Podbeskidzia pod nieobecność lidera zespołu - Tomasza Wojcinowicza - stawia pytanie, czy brak weterana nie sprawił, że zespół zaczął prezentować się gorzej w pierwszej linii. Trener jednak nie szuka wymówek w kwestii nieobecności swojego zawodnika, przekonując, że rozmawiał z piłkarzami o powodach ostatniej porażki.
- Tomek jest bardzo ważnym zawodnikiem i bardzo ważnym elementem naszego zespołu. Nie tylko od strony piłkarskiej, ale również mentalnej. Mamy jednak w kadrze Szymona Michalskiego czy Filipa Jakubowskiego, którzy mogą go zastąpić. Jestem ostatnią osobą, która zwala winę na losowe czynniki, na które nie ma wpływu. Kompletnie nie uważam, że był to powód straty punktów. Nie poradziliśmy sobie w innych obszarach, o czym rozmawialiśmy z zawodnikami - mamy to jasno zdefiniowane. Nie był to główny powód naszej porażki - mówił o swoich odczuciach szkoleniowiec Warty Poznań.
To, co również pozostaje zatrważające w kontekście dyspozycji Warty Poznań na wiosnę, jest bez wątpienia dyspozycja zespołu Zielonych w pierwszych połowach. W większości spotkań, gdzie warciarze tracili punkty wszystko rozbijało się o złe wejścia w mecz, gdzie Poznaniacy już na wstępie musieli gonić wyniki. Maciej Tokarczyk zgodził się z tym, że widać w tym zakresie potrzebę zmian jednak równocześnie nie uważa, by wszystkie aspekty w kontekście pierwszych połów należy krytykować.
- To nie jest tak, że całe pierwsze połowy są słabe. Gdybyśmy weszli w szczegóły, przedstawili pewne fragmenty wideo i argumenty na ich podstawie, to byśmy zobaczyli, że tak naprawdę to są tylko momenty. Niestety okazuje się jednak, że są one często kluczowe i tracimy po nich bramki. Z czego to wynika? Trudno powiedzieć i to nie jest sytuacja "zero-jedynkowa", w której góruje jeden argument. To jest bardziej złożona sytuacja, ale mogę powiedzieć, że w codziennym funkcjonowaniu i procesie chcemy temu zaradzać. Tworzymy sobie na treningu scenariusze, zawodnicy zderzają się z różnymi sytuacjami i wierzymy, że to będzie miało wpływ na to, że zagramy dwie dobre połowy - przekonował trener Maciej Tokarczyk.
Starcie z Olimpią Grudziąc będzie przełomowym meczem w kontekście awansu?
Kibice Warty Poznań muszą wierzyć w to, że zespół faktycznie wyciągnie wnioski szczególnie, że czeka ich starcie z bezpośrednim rywalem o bezpośredni awans do Betclic 1. ligi. Obie ekipy prowadzą zacięty bój o zajęcie jak najwyższego miejsca na koniec sezonu. W teorii stawka tego spotkania wydaje się bardzo wysoka, ale Maciej Tokarczyk nie nakłada na swoich podopiecznych nadmiernej presji. Twierdzi on, że ten mecz mimo swojej rangi, nie będzie o niczym przesądzać. Do końca rozgrywek zostało na tyle dużo spotkań, że sytuacja może się tam dalej zmienić jak w kalejdoskopie.
- Myślę, że to nie jest mały finał. Cały czas przed nami jest jeszcze wiele spotkań i będę o tym mówił. Tutaj żaden z wyników nie rozstrzygnie tej rywalizacji. Przypominam, że jest jeszcze Unia Skierniewice, która jest w zasięgu obu drużyn. Piłka nożna jest tak nieprzewidywalna, że może bardzo dużo rzeczy się wydarzyć. Małymi kroczkami, skupieni na kolejnym meczu chcemy się do niego dobrze przygotować - informował szkoleniowiec.
Olimpia Grudziądz z pewnością przetestuje skuteczność strzałów Warty Poznań. Rywale Zielonych dysponują aktualnie trzecią najszczelniejszą defensywą w Betclic 2. lidze. W tej rundzie tracą oni maksymalnie jedną bramkę w swoich meczach, a także zachowali dwa czyste konta. Starcia z Sokołem Kleczew i rezerwami Śląska Wrocław pokazały jednak jasno, że ta drużyna nie jest bez wad i da się ją zaskoczyć. Sztab szkoleniowy jest tego świadomy, a Maciej Tokarczyk zapowiada bardzo interesujące spotkanie.
- To nie jest tak, że oni nie mają rys w swoim modelu i funkcjonowaniu. Myślę, że będziemy w stanie to wykorzystać i będziemy robić wszystko w tym kierunku. Ich mocną stroną jest kolektyw. To mocni fizycznie zawodnicy, którzy wiedzą jak funkcjonować w tym systemie, który ma swoje mocne i słabe strony, jak każdy zresztą. Sądzę, że spotkają się dwa zespoły, które są dobrze zorganizowane i które mają jakościowych zawodników. To będzie bardzo ciekawy mecz dla kibica - podkreślał Maciej Tokarczyk.
Niestety, zarówno pierwszy trener Warty Poznań jak i jego asystent Grzegorz Adamski nie będą mieli możliwości prowadzić swojej drużyny z linii bocznej. Odpowiedzialność za zespół Zielonych na czas meczu z Olimpią Grudziądz będzie musiał przejąć Jędrzej Łagiewka. Taka sytuacja jest efektem zawieszeń szkoleniowców po kartkach. Drużyna pod wodzą Jagiewki stanie przed wielką szansą na odzyskanie pozycji samodzielnego wicelidera i utrzymanie się w walce o odebranie Unii Skierniewice pole postition w ligowej tabeli.
Początek rywalizacji już w niedzielę 26 kwietnia o godzinie 19:30, a transmisję będzie można śledzić na stronie internetowej TVP Sport, w tejże aplikacji oraz w TVP3 Poznań.
Komentarze (0)