Warta Poznań nie odrobiła lekcji. Znakomita szansa wypuszczona z rąk

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Warta Poznań nie odrobiła lekcji. Znakomita szansa wypuszczona z rąk - Zdjęcie główne
Autor: Jakub Wyderski | Opis: Dla Warty Poznań to mecz niewykorzystanej szansy, by wspiąć się na ligowym podium
Zobacz
galerię
56
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaTo był rozczarowujący wieczór przy Drodze Dębińskiej. Podopieczni trenera Macieja Tokarczyka zagrali poniżej oczekiwań w pierwszej połowie i nie zdołali naprawić wszystkich swoich błędów po przerwie. W meczu 28. kolejki Betclic 2. Ligi Zieloni przegrali z Podbeskidziem Bielsko-Biała 1:2. Autorem jedynego gola dla gospodarzy był Marcel Stefaniak.
reklama

Były trener angielskiej Chelsea, Enzo Maresca powiedział swego czasu, że "do osiągania sukcesów nie wystarczy tylko zdobywać bramki, trzeba się także bronić". Warta Poznań strzeliła jednego gola, ale do przerwy właśnie kiepsko się broniła i z perspektywy całego spotkania zasłużenie przegrała. Straciła nie tylko punkty w niedzielnym spotkaniu, ale też okazję, by wykorzystać porażki Unii Skierniewice i Olimpii Grudziądz. Kto wie, czy w tym sezonie powtórzy się jeszcze scenariusz, w którym ligowe podium jednocześnie zgubi punkty w tej samej kolejce. 

Czy to najgorsza połowa Warty Poznań w tej rundzie? Zdecydowanie tak

Od początku to "Górale" sprawiali wrażenie lepiej przygotowanych. W pierwszym kwadransie byli bardzo blisko zaskoczenia Zielonych. W dość nieoczywistej pozycji uderzał Wojciech Słomka, ale piłka po jego strzale zatrzymała się na słupku. 

reklama

Goście z Bielska-Białej grali zgodnie z tym, o czym przed meczem wspominał trener Tokarczyk. Wykorzystywali wysoko ustawionych zawodników na całej szerokości boiska i szukali dośrodkowań w pole karne gospodarzy. Kilkukrotnie stworzyli w ten sposób zagrożenie, ale Leo Przybylak mógł być spokojny - żadna z prób nie doprowadziła do oddania strzału na jego bramkę.

Tyle, że zawodnikom trenera Marcina Włodarskiego udało się znaleźć inne rozwiązanie. Krzysztof Kolanko sprytnie zabrał się z piłką między dwóch zawodników Warty i tuż po wbiegnięciu w pole karne, złapał kontakt z nogą Marcela Stefaniaka. Sędzia się nie zawahał i od razu wskazał na "wapno". Marcin Biernat silnym uderzeniem w sam środek bramki nie dał szans bramkarzowi.

Następnie swoje szanse miała Warta, ale daleko od celu. Szymon Michalski uderzał głową nad bramką przy rzucie rożnym, a Karol Dziedzic szukał okazji z dystansu. Podbeskidzie odpowiedziało boleśnie, a na listę strzelców wpisał się wychowanek Lecha Poznań. 

reklama

Najpierw przyjezdni wykonywali rzut wolny na skraju pola karnego. Dośrodkowanie w szesnastkę wywołało sporo zamieszania. Lucjan Klisiewicz zdążył ustawić sobie piłkę do uderzenia, a jego płaski strzał narobił kłopotów golkiperowi Warty. Przybylak odbił piłkę przed siebie, a na piątym metrze czekał Oskar Tomczyk. To był koszmar, po którym trener Tokarczyk kiwał głową ze zdumienia.

Warta nie oddała żadnego celnego strzału na bramkę w pierwszej połowie, a Bielszczanie zapisali w swoich statystykach dwa takie uderzenia i oba znalazły się w siatce.

Nie wystarczyło czasu, by wszystko odwrócić

Chcąc zareagować na tak fatalny obraz gry przed przerwą, po zmianie stron opiekun Warty dokonał aż czterech zmian. Każdy ze zmienników podniósł jakość zespołu i Zieloni z każdą minutą wyglądali odrobinę lepiej.

reklama

O ile w pierwszej części żaden strzał nie chciał zmierzać w kierunku bramki Podbeskidzia, o tyle w drugiej już pierwsza próba Marcela Zylli zmusiła bramkarza do interwencji. Długo brakowało jednak dokładności, liczba celnych uderzeń Zielonych wzrastała, ale też warto zaznaczyć, że były to dość lekkie próby, które nie mogły zagrozić poważnie Konradowi Forencowi.

W 71. minucie zrobiło się gorąco pod bramką Leo Przybylaka. Mateusz Kizyma uderzył z rzutu wolnego na dobrej wysokości, ale za bardzo do boku. Był to jednak sygnał dla Warty, że mimo ruszenia do odważnego ataku, nie mogą zapominać o defensywie.

Odpowiedział Mateusz Stanek, uderzeniem w światło bramki, które sprzed linii zdążył wybić Maksymilian Sitek. Pachniało już bramką dla gospodarzy. Cierpliwość kibiców została wystawiona na próbę, ale wynagrodziła im to na początku ostatniego kwadransa. Trafienie Marcela Stefaniaka pozwoliło złapać kontakt i dać wiarę w odrobienie strat.

reklama

Mimo nacisku ze strony gospodarzy, wynik meczu nie uległ już zmianie. "Górale" postawili szczelną defensywę i po końcowym gwizdku mogli cieszyć się z kompletu punktów.


Warta Poznań - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:2 (0:2)

 

Bramki: 0:1 Marcin Biernat 25' (k.), 0:2 Oskar Tomczyk 40', 1:2 Marcel Stefaniak 75'

Składy:

Warta: Leo Przybylak - Kacper Lepczyński, Szymon Michalski (46. Paweł Kwiatkowski), Dmytro Awdiejew - Igor Kornobis (46. Kacper Rychert), Kamil Kumoch, Karol Dziedzic (46. Sebastian Steblecki), Marcel Stefaniak - Marcel Zylla, Michał Smoczyński (46. Kacper Szymanek), Patryk Kusztal

Podbeskidzie: Konrad Forenc - Kacper Gach, Kamil Sochań, Marcin Biernat - Maksymilian Sitek, Mateusz Kizyma, Marcin Urynowicz (66. Radosław Kanach), Oskar Tomczyk - Wojciech Słomka, Lucjan Klisiewicz, Krzysztof Kolanko

Żółte kartki: Lepczyński (Warta)

Sędziował: Grzegorz Kawałko (Olsztyn)

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo