Były trener angielskiej Chelsea, Enzo Maresca powiedział swego czasu, że "do osiągania sukcesów nie wystarczy tylko zdobywać bramki, trzeba się także bronić". Warta Poznań strzeliła jednego gola, ale do przerwy właśnie kiepsko się broniła i z perspektywy całego spotkania zasłużenie przegrała. Straciła nie tylko punkty w niedzielnym spotkaniu, ale też okazję, by wykorzystać porażki Unii Skierniewice i Olimpii Grudziądz. Kto wie, czy w tym sezonie powtórzy się jeszcze scenariusz, w którym ligowe podium jednocześnie zgubi punkty w tej samej kolejce.
Czy to najgorsza połowa Warty Poznań w tej rundzie? Zdecydowanie tak
Od początku to "Górale" sprawiali wrażenie lepiej przygotowanych. W pierwszym kwadransie byli bardzo blisko zaskoczenia Zielonych. W dość nieoczywistej pozycji uderzał Wojciech Słomka, ale piłka po jego strzale zatrzymała się na słupku.
Goście z Bielska-Białej grali zgodnie z tym, o czym przed meczem wspominał trener Tokarczyk. Wykorzystywali wysoko ustawionych zawodników na całej szerokości boiska i szukali dośrodkowań w pole karne gospodarzy. Kilkukrotnie stworzyli w ten sposób zagrożenie, ale Leo Przybylak mógł być spokojny - żadna z prób nie doprowadziła do oddania strzału na jego bramkę.
Tyle, że zawodnikom trenera Marcina Włodarskiego udało się znaleźć inne rozwiązanie. Krzysztof Kolanko sprytnie zabrał się z piłką między dwóch zawodników Warty i tuż po wbiegnięciu w pole karne, złapał kontakt z nogą Marcela Stefaniaka. Sędzia się nie zawahał i od razu wskazał na "wapno". Marcin Biernat silnym uderzeniem w sam środek bramki nie dał szans bramkarzowi.
Następnie swoje szanse miała Warta, ale daleko od celu. Szymon Michalski uderzał głową nad bramką przy rzucie rożnym, a Karol Dziedzic szukał okazji z dystansu. Podbeskidzie odpowiedziało boleśnie, a na listę strzelców wpisał się wychowanek Lecha Poznań.
Najpierw przyjezdni wykonywali rzut wolny na skraju pola karnego. Dośrodkowanie w szesnastkę wywołało sporo zamieszania. Lucjan Klisiewicz zdążył ustawić sobie piłkę do uderzenia, a jego płaski strzał narobił kłopotów golkiperowi Warty. Przybylak odbił piłkę przed siebie, a na piątym metrze czekał Oskar Tomczyk. To był koszmar, po którym trener Tokarczyk kiwał głową ze zdumienia.
Warta nie oddała żadnego celnego strzału na bramkę w pierwszej połowie, a Bielszczanie zapisali w swoich statystykach dwa takie uderzenia i oba znalazły się w siatce.
Nie wystarczyło czasu, by wszystko odwrócić
Chcąc zareagować na tak fatalny obraz gry przed przerwą, po zmianie stron opiekun Warty dokonał aż czterech zmian. Każdy ze zmienników podniósł jakość zespołu i Zieloni z każdą minutą wyglądali odrobinę lepiej.
O ile w pierwszej części żaden strzał nie chciał zmierzać w kierunku bramki Podbeskidzia, o tyle w drugiej już pierwsza próba Marcela Zylli zmusiła bramkarza do interwencji. Długo brakowało jednak dokładności, liczba celnych uderzeń Zielonych wzrastała, ale też warto zaznaczyć, że były to dość lekkie próby, które nie mogły zagrozić poważnie Konradowi Forencowi.
W 71. minucie zrobiło się gorąco pod bramką Leo Przybylaka. Mateusz Kizyma uderzył z rzutu wolnego na dobrej wysokości, ale za bardzo do boku. Był to jednak sygnał dla Warty, że mimo ruszenia do odważnego ataku, nie mogą zapominać o defensywie.
Odpowiedział Mateusz Stanek, uderzeniem w światło bramki, które sprzed linii zdążył wybić Maksymilian Sitek. Pachniało już bramką dla gospodarzy. Cierpliwość kibiców została wystawiona na próbę, ale wynagrodziła im to na początku ostatniego kwadransa. Trafienie Marcela Stefaniaka pozwoliło złapać kontakt i dać wiarę w odrobienie strat.
Mimo nacisku ze strony gospodarzy, wynik meczu nie uległ już zmianie. "Górale" postawili szczelną defensywę i po końcowym gwizdku mogli cieszyć się z kompletu punktów.
Warta Poznań - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:2 (0:2)
Bramki: 0:1 Marcin Biernat 25' (k.), 0:2 Oskar Tomczyk 40', 1:2 Marcel Stefaniak 75'
Składy:
Warta: Leo Przybylak - Kacper Lepczyński, Szymon Michalski (46. Paweł Kwiatkowski), Dmytro Awdiejew - Igor Kornobis (46. Kacper Rychert), Kamil Kumoch, Karol Dziedzic (46. Sebastian Steblecki), Marcel Stefaniak - Marcel Zylla, Michał Smoczyński (46. Kacper Szymanek), Patryk Kusztal
Podbeskidzie: Konrad Forenc - Kacper Gach, Kamil Sochań, Marcin Biernat - Maksymilian Sitek, Mateusz Kizyma, Marcin Urynowicz (66. Radosław Kanach), Oskar Tomczyk - Wojciech Słomka, Lucjan Klisiewicz, Krzysztof Kolanko
Żółte kartki: Lepczyński (Warta)
Sędziował: Grzegorz Kawałko (Olsztyn)
Komentarze (0)