Enea AZS utrzymała najwyższy poziom w pierwszej połowie. UMCS miał jednak asa w rękawie
AZS UMCS Lublin zdecydowanie nie zlekceważył swoich przeciwniczek i już na starcie prezentował wysoką, agresywną obronę. Poznanianki oprócz znakomitej pracy w defensywie musiały dołożyć od siebie niemalże perfekcyjność w ataku na ekstremalnie wysokiej intensywności. To zresztą im się udawało od pierwszych minut, a dodatkowo prezentowały także znakomitą dyspozycję przy zbiórkach. Przyjezdne jednak absolutnie im nie odpuszczały w tym aspekcie. Pierwsze pięć minut meczu było fenomenalnym pojedynkiem strzeleckim.
Każda, nawet najmniejsza przestrzeń po obu stronach parkietu była bezwzględnie wykorzystywana. Enea AZS Politechnika natrafiała na bardzo duży opór pod koszem rywalek, ale nadrabiała to kontrolą przy zbiórkach. Lublinianki miały jednak asa w rękawie w postaci częstszych, celnych rzutów trzypunktowych, które wyjątkowo "nie siedziały" ich rywalkom. To właśnie ten element, w którym szczególnie wyróżniała się Klaudia Wnorowska, przechylił szalę na korzyść AZS-u UMCS-u po pierwszej kwarcie.
Gospodynie przegrywały po niej 20:26, ale receptą na ich problemy w obronie ewidentnie była cięższa praca na obwodzie i zmniejszanie szans rywalek na swobodne rzuty z dystansu. Tak też się działo i choć AZS UMCS Lublin prowadził nieznacznie w trakcie spotkania to miał już znacznie bardziej utrudnione zadanie pod koszem Poznanianek. Enea AZS trzymała rywalki daleko od własnego kosza i podchodziły do nich agresywniej w obronie. Zbierały też piłki i notowały cenne przechwyty, ale bez regularnych zdobyczy punktowych nie można było myśleć o remisie.
Gra w drugiej kwarcie zrobiła się brudna, co w pełni odzwierciedlało poziom zaangażowania na parkiecie. Zarówno jedna jak i druga ekipa testowała skuteczność swoich rywalek z rzutów osobistych, a przy okazji również wytrzymałość mentalną. Niestety dla gospodyń to Lublinianki schodziły na przerwę prowadząc nieznacznie 33:42. Był to efekt ich niesamowitej bezwzględności przy rzutach z dystansu, które egzekwowały na aż 71% skuteczności (wykorzystały 5/7 prób). Brittany Brown do spółki z Jessiką Carter pracowały bardzo ciężko w ataku, ale znów koniecznie potrzebowały wsparcia punktowego także od innych.
Poznanianki przebudziły się w ofensywie. Gatling była jednak nie do powstrzymania
Koszykarki Enei AZS Politechniki ożywiły się zza łuku po przerwie i zaczęły częściej próbować swoich sił, rzucając z obwodu. Niestety dla nich, nawet to nie przynosiło oczekiwanego rezultatu. UMCS Lublin nie zatrzymywał się w ofensywie, punktując na potęgę po każdych, nawet najmniejszych okazjach. Poznanianki tak wielkiego szczęścia już nie miały - próbując agresywnie wejść pod obręcz narażały się na bloki czy straty piłki.
Na cztery minuty przed końcem trzeciej kwarty gospodynie złapały jednak nieprawdodobną serię punktową za sprawą Hanny Hank, która w blisko minutę zanotowała osiem punktów dla swojej ekipy w tym dwa razy po trójkach. Tym samym niesamowita Australijka z niemieckim paszportem w końcu doprowadziła do remisu 53:53. Koszykarki Enei AZS Politechniki złapały rewelacyjną pewność siebie i wgniotły pedał gazu w swojej grze w ziemię. UMCS miał jednak po swojej stronie Gatling i Stanković, ale ich imponująca skuteczność nie pozwoliła im utrzymać prowadzenia. Brittany Brown w ostatnich sekundach doprowadziła do remisu 61:61.
Podopieczne trenera Szawarskiego wchodziły w czwartą kwartę przy względnie korzystnym wyniku, a ich priorytety wydawały się jasne - punktować i zatrzymać ataki Gatling za wszelką cenę. Już po trzech minutach od wznowienia gry Enea AZS ponownie doprowadziła do remisu za sprawą fenomenalnej serii punktowej. Akademiczki były na fali, ryzykowały i pokazywały ogromną pewność siebie po obu stronach parkietu. W połowie kwarty wyeliminowały też z gry Brooque Williams, co zwiększyło szanse na zwycięstwo.
Poznanianki coraz śmielej poczynały sobie pod koszem rywalek i na cztery minuty przed końcem w końcu wyszły na chwilowe prowadzenie 72:70. Gatling jednak wciąż sprawiała przeciwniczkom kolosalne problemy i przyniosła swoim koleżankom ponowny remis. Kapitalną pracę wykonywała też Robbi Ryan, która karciła raz za razem akademiczki swoimi layupami. Ogromne emocje w hali poznańskiej politechniki towarzyszyły wszystkim do samego końca, ale finalnie to umiejętności wyróżnionych wcześniej zawodniczek znów tylko nieznacznie przychyliły szalę na korzysć UMCS-u przy wyniku 82:77. To właśnie Gatling zgarnęła ostatecznie nagrodę dla MVP finałów i zapewniła Lubliniankom złoto.
Enea AZS Politechnika Poznań - LOTTO AZS UMCS Lublin 77:82 (20:26, 13:11, 28:19, 16:20)
Enea: Carter (14 punktów, 5 zbiórek), Pszczolarska (9 punktów, 5 zbiórek), Brown (18 punktów, 7 zbiórek, 7 asyst), Popović (12 punktów, 3 zbiórki, 2 asysty), Hank (15 punktów, 2 zbiórki, 2 asysty), Piasecka (7 punktów, 2 zbiórki, 8 asyst), Rutkowska (2 punkty, 1 zbiórka).
UMCS: Williams (4 punkty, 1 zbiórka, 2 asysty), Borkowska (11 punktów, 4 zbiórki, 1 asysta), Ryan (18 punktów, 12 zbiórek, 1 asysta), Gatling (18 punktów, 4 zbiórki, 1 asysta), Wnorowska (17 punktów, 7 zbiórek, 3 asysty), Wojtala (5 punktów, 1 zbiórka, 2 asysty), Stanković (11 punktów, 5 zbiórek, 5 asyst), Ullmann (2 punkty, 3 zbiórki),
Komentarze (0)