Arkadiusz Najemski dołączył do Warty Poznań zaledwie kilka dni temu, podpisując kontrakt z klubem do końca czerwca 2027 roku. Po zakończeniu poprzedniego sezonu nie przedłużył wygasającej umowy z Motorem Lublin, opuszczając drużynę po pięciu latach. W tym czasie zagrał w 113 spotkaniach dla tego zespołu, zdobywając 6 bramek oraz 5 asyst.
Ostatnie dwa lata były dla niego szczególnie wyjątkowe, gdyż miał okazję zadebiutować w PKO BP Ekstraklasie. Miniony sezon zakończył z dorobkiem 17 spotkań ligowych pod wodzą Mateusza Stolarskiego, a to przełożyło się na 1211 minut na boisku. Gdy w ostatnich tygodniach drużyna Motoru zaczęła przechodzić rewolucję, Najemski poszukał zmiany otoczenia.
Nowy obrońca Zielonych wchodzi do szatni z dużym doświadczeniem zdobytym na szczeblu centralnym, bo oprócz pokonania drogi z Motorem od II ligi do Ekstraklasy, 30-letni obrońca w swojej karierze reprezentował także barwy Zagłębia Sosnowiec, Wigier Suwałki oraz GKS-u Bełchatów. Pierwsze kroki w seniorskiej karierze stawiał za to w Legii Warszawa.
fot. Przemysław Szyszka / Arkadiusz Najemski (na zdj. z prawej) w ubiegłym sezonie zatrzymywał m.in. piłkarzy Lecha Poznań
Regularna gra była dla niego priorytetem. Ekstraklasa nie zadzwoniła
Jak oceniasz swoje pierwsze dni w Poznaniu? Znałeś kogoś z obecnej szatni, kto pomógłby cię wprowadzić?
Drużyna na pewno bardzo dobrze mnie przywitała, łącznie ze sztabem szkoleniowym. Bardzo mnie to cieszy. Infrastrukturalnie różni się to od warunków Ekstraklasy, ale dla mnie najważniejsze jest to, że zespół bardzo fajnie pracuje na treningach. Tym piłkarz żyje tak naprawdę. Przed transferem rozmawiałem z Kamilem Kumochem, z którym miałem przyjemność pracować w Motorze. To była jedyna osoba, ale zawsze fajnie mieć kogoś takiego, kto opowiedział mi coś więcej o klubie.
W poprzednim sezonie regularnie występowałeś na boiskach PKO BP Ekstraklasy. Co skłoniło cię zatem do podpisania kontraktu z Wartą? To była świadoma decyzja o poszukaniu minut na niższym szczeblu, by złapać stabilne granie?
Nie będę ukrywał, że czekałem na konkrety ze strony klubów Ekstraklasy. Oferty się jednak nie pojawiły, a miałem już na stole propozycję z Warty. Odbyłem bardzo długą rozmowę z dyrektorem Michałem Wlaźlikiem. Rozmawiałem też z trenerem i uznałem, że nie chcę dłużej czekać. Minuty na boisku są dla mnie ważniejsze od czekania na oferty z Ekstraklasy.
Wchodzisz jednak do drużyny, w której pewien trzon w defensywie pozostał. Nie jesteś też jedynym wzmocnieniem w linii obrony. O swoje tak naprawdę będziesz musiał powalczyć od zera. Ekstraklasa w CV wcale nie musi być handicapem.
Mnie to bardzo cieszy, bo im większa konkurencja, tym ciężej musimy pracować. Wymaga to od nas wejścia na jeszcze wyższy poziom sportowy, więc mamy możliwość napędzać się w każdym treningu, w każdym meczu. Mam nadzieję, że wywalczę sobie stałe miejsce w wyjściowej jedenastce.
Wracasz na poziom pierwszoligowy, gdzie zdecydowanie masz najwięcej doświadczenia - ponad 100 rozegranych spotkań. Miałeś okazję obserwować później tę ligę, grając w Ekstraklasie?
Nie. W ostatnich latach raczej nie śledziłem, zerkałem wyłącznie na swój "ogródek". Jeśli już, to oglądałem po prostu mecze Ekstraklasy.
Można odnieść wrażenie, że Betclic 1. Liga z każdym rokiem staje się coraz trudniejsza.
To prawda. Fakt, że bardzo dużo piłkarzy z Ekstraklasy schodzi do niższych lig, automatycznie podnosząc ich poziom. Kilka lat temu byłem także w drugiej lidze i widziałem, jak to się zmienia. Mam świadomość, że aktualnie ten poziom poszedł mocno w górę.
Beniaminkowi może nie być łatwo, dlatego zapytam o cel na nadchodzący sezon. Wyznaczacie sobie jakiś konkretny?
Głośno o tym nie słyszałem jeszcze (śmiech). W Motorze Lublin też sobie takich nie wyznaczaliśmy. Po prostu wychodziliśmy na każdy kolejny mecz i chcieliśmy go wygrać, a potem było widać, do czego nas to zaprowadziło. Moim zdaniem to jest najlepsze podejście, bo nie nakładamy na siebie żadnej presji. Wyniki same będą pokazywały, w którą stronę idziemy.
Komentarze (0)