Fenomenalne wejście do zespołu Kolejorza
Wraz z początkiem 2026 roku sytuacja Luisa Palmy w Lechu Poznań znacznie się pogorszyła. Honduranin szuka aktualnie sposobu, by powrócić do formy, dzięki której zachwycał kibiców przy Bułgarskiej w rundzie jesiennej. W pierwszych sześciu kolejkach PKO BP Ekstraklasy odnotował dwie asysty i trzy gole, a jakby tego było mało, zaliczył rewelacyjne wejście do Ligi Konferencji Europy. Były piłkarz Celticu Glasgow na inaugurację z Rapidem Wiedeń był odpowiedzialny za trzy z czterech goli, fundując sobie dwa decydujące podania i jedno trafienie.
Jego gwiazda świeciła jasno aż do początku grudnia, kiedy to piłkarz zaczął niespodziewanie gasnąć w oczach. Swojego ostatniego gola dla Lecha Poznań odnotował w starciu z Mainz, a trener Niels Frederiksen przestał go wystawiać w wyjściowych jedenastkach w ostatnich meczach Ekstraklasy w 2025 roku. Ostatni raz na listę strzelców w rozgrywkach krajowych Luis Palma wpisał się 23 listopada w starciu z Radomiakiem, co dobitnie podkreślało, że coś złego zaczęło dziać się z formą rewelacyjnego Honduranina.
Wtedy mogło się wydawać, że taki stan rzeczy był spowodowany natłokiem meczów i zmęczeniem organizmu. Przypomnijmy, że wypożyczony gracz Celticu Glasgow w pierwszej rundzie, oprócz gry co trzy dni, dodatkowo w trakcie przerw reprezentacyjnych walczył też o awans na mundial jako lider swojej ekipy. Misja ta zakończyła się niepowodzeniem w kompromitujących okolicznościach, a jakby tego było mało Palma kilkukrotnie zmagał się też z problemami zdrowotnymi. Obóz w Abu Zabi miał szansę dać gwieździe Kolejorza potrzebny odpoczynek i pomóc mu odbudować formę, lecz stało się inaczej.
Od gwiazdy zespołu do roli asystenta. Piłkarz już nie zachwyca swoją formą
Powrót Patrika Walemarka oraz rosnąca forma Pablo Rodrigueza czy Leo Bengtssona w praktyce zamknęły Palmie drzwi do wyjściowego składu. Honduranin zaczął drugą rundę jako rezerwowy, meldując się w trzech z czterech spotkań na ostatnie 30 minut meczu. Wciąż brakowało z jego strony goli i asyst, jak również jasnych punktów, pokazujących, że zasługuje na to, by grać od pierwszych miut. Palma nie dawał rady wykorzystywać danych mu okazji w poszczególnych meczach, oddając inicjatywę innym atakującym.
Piłkarz Kolejorza z gwiazdy przeistoczył się w postać drugoplanową, co było widać chociażby w meczu z Lechią Gdańsk. Prym w ofensywie wiódł zdecydowanie Patrik Walemark i to on ogniskował na sobie uwagę rywali. Palma tymczasem koncentrował się głównie na dośrodkowaniach czy obsługiwaniu Szweda podaniami. Zdecydowanie nie był kimś, kto brał na siebie odpowiedzialność za wynik i prowadził ataki swojej ekipy.
Taki stan rzeczy utrzymał się też w starciu z Górnikiem Zabrze, kiedy to wizualnie ofensywie zdecydowanie przewodził Ali Gholizadeh. Palma mógł się podobać w pressingu, kiedy to ciężko pracował fizycznie bez piłki, ale konkretów pod bramką rywali z jego strony nie było. Piłkarz Lecha Poznań zdecydowanie nie był mózgiem poczynań swojej ekipy na boisku w przeciwieństwie do Irańczyka, który wykonywał mrówczą pracę w każdej części boiska.
W niedzielnym meczu z Piastem wypożyczony piłkarz Celticu rozegrał tylko 28 minut na boisku, ale zaliczył w ich trakcie osiem z jedenastu celnych podań z czego pięć na osiem udanych zagrań było wykonanych na połowie przeciwnika. Niestety, kibice wciąż nie otrzymali tego, czego od piłkarza oczekiwali - Honduranin zaliczył tylko jeden udany pojedynek i jeden strzał na bramkę, który obronił Plach. Niewiele jednak brakowało, by w 70. minucie odnotował asystę przy strzale Agnero, ale wtedy rewelacyjną paradą popisał się właśnie golkiper Piasta.
Zawodnik mówi jasno o swojej przyszłości. Po czyjej stronie jest piłka?
Lech Poznań wygrał mecz z Gliwiczanami, a latynoski zawodnik nie krył emocji po tym spotkaniu. Kiedy drużyna świętowała sukces pod "Kotłem" piłkarz stał przez chwilę z boku chowając twarz w dłoniach. Na zdjęciach po spotkaniu było widać, że pocieszali go kolejni członkowie zespołu. To tylko podkreślało ambicje zawodnika, którego los w ostatnim czasie mocno doświadcza. Choć gwiazdor Kolejorza stara się jak może ciężko pracując dla drużyny w pressingu i rozegraniu, na ten moment nie daje argumentu Nielsowi Frederiksenowi, by ten stawiał go wyżej w hierarchii od przebojowego Walemarka, Bengtssona czy Rodrigueza.
- Taka jest decyzja trenera. Zawsze skupiam się na interesie zespołu i jeśli wygrywamy to znaczy, że wszystko idzie zgodnie z planem. Sumiennie dzień po dniu pracuję nad powrotem do wyjściowego składu, ale taka jest piłka. Teraz muszę kontynuować swoją ciężką pracę - mówił o swojej sytuacji rezerwowego Luis Palma.
Piłkarz ewidentnie na oczach kibiców Lecha walczy o swoje być albo nie być w drużynie Kolejorza. Widać to było w niedzielę na boisku, kiedy to Honduranin harował po obu stronach boiska znów kończąc mecz bez konkretnych liczb. Ten, kto jednak oglądał pracę piłkarza zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo mu zależy na pozostaniu w Lechu. Palma podkreślał to także w rozmowie pomeczowej dla Canal+Sport.
- Mam nadzieję, że zostanę w Lechu Poznań na dłużej, ale to nie tylko moja decyzja. Robię swoje z dnia na dzień i bardzo mnie to cieszy. Tego się trzymam i mam nadzieję, że zostanę w tym wielkim klubie choć nie wszystko w tej kwestii zależy tylko ode mnie - zaznaczała gwiazda Lecha Poznań.
Nie jest tajemnicą, że władze Kolejorza mają twardy orzech do zgryzienia w kontekście decyzji o przyszłości swojego zawodnika. Wykup Luisa Palmy z Celticu Glasgow oscyluje wokół czterech milionów euro, co sprawiłoby, że Kolejorz musiałby pobić swój rekord transferowy i to prawie dwukrotnie. A przypomnijmy, że oprócz losu Palmy ważyć się będzie także przyszłość innych ważnych piłkarzy jak Antonio Milić czy Ali Gholizadeh. Szczególnie istotny jest przypadek Irańczyka, który w 2026 roku rozkwita formą.
Jeszcze niedawno prezes Klimczak w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą pół żartem, pół serio mówił, że spadek formy Luisa Palmy byłby Kolejorzowi na rękę, aby zbić astronomiczną cenę za usługi Honduranina. Pomysł posadzenia na ławce niedawnej gwiazdy Kolejorza w tym celu można jednak zaliczyć do grona teorii spiskowych. Nie zmienia to jednak faktu, że w obecnym newralgicznym momencie, kiedy ważyć się będzie przyszłość Palmy, sytuacja tego piłkarza nie należy do najłatwiejszych.
Komentarze (0)