To było spotkanie, które na długo pozostanie w pamięci sympatyków unihokeja w stolicy Wielkopolski. Regen Project Floorball Team Poznań po raz drugi awansował do ścisłej czwórki w naszym kraju i w sobotni wieczór zapewnił niesamowite emocje kibicom w półfinałowym starciu fazy play-off Ekstraligi. W hali LO św. Marii Magdaleny przygotowano wyjątkową oprawę, a ze względu na zainteresowanie pojawiło się nawet więcej miejsca dla fanów.
Kosztowne błędy w pierwszej tercji
Sobotni mecz od początku stał pod znakiem zaciętej rywalizacji. Już w pierwszych kilkudziesięciu sekundach udaną interwencją popisał się bramkarz gospodarzy, Szymon Włoch. Spotkało się to z dużym entuzjazmem kibiców, którzy przez cały czas głośno dopingowali Poznaniaków.
Przy piłce częściej utrzymywali się zawodnicy Olimpii Łochów, ale defensywa poznańskiego zespołu w pierwszych minutach czujnie przerywała szarże przeciwników na ich połowie boiska.
Wszystko posypało się po około dziesięciu minutach pierwszej tercji, gdy zawodnikom Floorball Teamu Poznań przydarzyły się dwa kosztowne błędy w defensywie. W obu sytuacjach świetnie zachował się rozgrywający gości, Kacper Skura. Najpierw sam wykończył kontratak swojej drużyny, a w drugiej sytuacji obsłużył podaniem Sebastiana Sternickiego.
Gospodarze mieli szansę odpowiedzieć bardzo szybko, bo już po minucie od straty drugiego gola sędziowie podyktowali rzut karny po faulu bramkarza na Emilu Piaseckim. W pojedynku z golkiperem stanął Filip Łukaszewski, ale nawet tak doświadczony zawodnik może się czasem pomylić. Uderzenie reprezentanta Polski minęło bramkę Olimpii i Poznaniacy wciąż musieli odrabiać dwie bramki.
Gola kontaktowego udało się dołożyć jeszcze przed pierwszą przerwą. Filip Łukaszewski nie miał zbyt dużo miejsca przy bandzie, ale zdołał zagrać piłkę na drugą stronę boiska. Podanie przejął Emil Piasecki, który bardzo pewnym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi.
Pechowa końcówka drugiej części meczu
Po powrocie na parkiet w drugiej tercji, obraz gry względem pierwszej części znacząco się nie zmienił. Poza błędami, po których padły gole dla Olimpii, postawa podopiecznych trenera Daniela Chochowskiego była zadowalająca. Unihokeiści Floorball Teamu grali dynamicznie i nie bali się wchodzić także w pojedynki fizyczne. Z dobrej strony pokazywali się bramkarze obu drużyn.
Zapowiadało się, że druga część spotkania zakończy się bezbramkowym remisem, ale gospodarzom ponownie przydarzyła się pomyłka, tym razem przy wyprowadzeniu piłki spod własnej bramki. W kluczowym momencie zawodnik gości, Grzegorz Marszał przeciął próbę zagrania górą i jednym ruchem skierował piłkę do siatki.
Piękne trafienie nie wystarczyło
W ostatniej fazie meczu Poznaniacy wykazali się niesamowitą wolą walki. Wynik wciąż pozostawał w zasięgu, dlatego gospodarze robili wszystko, by zmniejszyć straty. Chwilami faworyci mieli duże problemy, by wyjść z własnej połowy, bo zawodnicy Floorball Teamu zakładali bardzo wysoki pressing.
W 8. minucie trzeciej tercji świetnie zagrali po obwodzie, zamykając Olimpię pod ich własną bramką. Miron Łata wyłożył piłkę z lewego skrzydła do ustawionego w środku pola Filipa Łukaszewskiego, a ten świetnym uderzeniem z dystansu dał kibicom nadzieję na odwrócenie wyniku.
Do końcowego gwizdka nie udało się już dogonić przeciwników, ale sprawa awansu do finału wciąż pozostaje otwarta. Zawodnikiem meczu po stronie poznańskiego zespołu został wybrany Szymon Włoch. Bramkarz zaliczył siedemnaście udanych interwencji w całym spotkaniu. Po stronie gości nagrodę dla MVP otrzymał Kacper Skura.
11 kwietnia Poznaniacy powalczą z Olimpią Łochów w rewanżowym starciu. W drugim z półfinałów padło zdecydowanie więcej bramek. Szarotka Nowy Targ przed własną publicznością okazała się gorsza od UKS-u Bankówka Zielonka (7:8).
Regen Project Floorball Team Poznań - SKS Olimpia Łochów 2:3 (1:2, 0:1, 1:0)
Bramki: 0:1 Kacper Skura 9', 0:2 Sebastian Sternicki 11', 1:2 Emil Piasecki 14', 1:3 Grzegorz Marszał 40', 2:3 Filip Łukaszewski 48'
Kary indywidualne: Krystian Ochota (Floorball Team Poznań) - Mateusz Sadolewski (Olimpia)
Sędziowali: Mateusz Jarysz i Kamil Serocki
Komentarze (0)