Fort Poznań pokazał charakter. Pierwszy set dla beniaminka
Świdniczanie rozpoczęli spotkanie od dwóch punktów przewagi, ale Fort Poznań szybko odpowiedział serią skutecznych ataków. Debiutanci wyszli na parkiet bez żadnych kompleksów. Od pierwszych minut mogli liczyć na doświadczenie swojego kapitana Marcina Walińskiego. Jego spokój w przyjęciu i jakość pod siatką były mocnymi atutami poznańskiego zespołu.
Największe zagrożenie dla Avii stanowił Mateusz Borkowski. To jego piekielnie mocne uderzenia z prawej strony sprawiały problemy gospodarzom w przyjęciu, co zaowocowało osiągnięciem przez Poznaniaków trzech punktów przewagi w pierwszym secie. Trener Jakub Guz już po chwili dokonywał pierwszych zmian w drużynie ze Świdnika, ale przyjezdni spokojnie utrzymywali dystans punktowy - pomagały w tym ataki rozkręcającego się na parkiecie Sebastiana Lisickiego.
Podopieczni Mateusza Grabdy nie uniknęli błędów technicznych, momentami szwankował również blok. Natomiast w grze zespołu ze stolicy Wielkopolski nie było widać, że to dopiero początek wspólnej pracy.
Przez większość pierwszego seta dominowała gra "cios za cios". Przy stanie 20:21 dla Fortu doszło do jednej z najdłuższych wymian pierwszej partii. Obie drużyny nie mogły wypracować sobie dogodnej sytuacji do zaatakowania, ratowały się przebijaniem piłki raz w jedną, raz w drugą stronę. W końcu na otwartej pozycji znalazł się jeden z zawodników Avii, ale zadziałał podwójny blok Oskara Laskowskiego i Mateusza Madaja, który pozwolił Poznaniakom na odrobinę ulgi. W przeciwnym wypadku Świdniczanie mogli wyrównać i w końcówce starać się o odwrócenie losów.
Seta zamknął efektowną zagrywką Sebastian Lisicki. Przyjmujący posłał kąśliwą piłkę w lewy narożnik parkietu i mógł zapisać na swoim koncie asa serwisowego. Fort Poznań potrzebował 30 minut, by cieszyć się z historycznej - pierwszej wygranej partii w tym sezonie.
Ważne zwycięstwo gości w drugim secie
Po zmianie stron obraz gry się nie zmieniał. Poznaniacy błyskawicznie wypracowali przewagę - po skutecznym trafieniu Mateusza Siwickiego prowadzili 5:1. Absolutnie nie pozwalali gospodarzom na dłuższe serie punktowe i długo utrzymywali dystans. W drugim secie mogli liczyć przede wszystkim na Sebastiana Lisickiego, który jedynie dokładał kolejne punkty do statystyk.
Ciekawiej zrobiło się w końcówce drugiej partii, gdyż Avia potrafiła zbliżyć się do rywali na dwa "oczka". Zimną krew zachowała jednak drużyna Fortu Poznań - najpierw za sprawą skutecznego ataku Oskara Laskowskiego, a następnie dzięki Mateuszowi Madajowi, który udanym blokiem powstrzymał próbę Marcina Ociepskiego i wybronił piłkę setową.
Fort stracił kontrolę. Rywale wykorzystali swoje atuty
Drużyna ze stolicy Wielkopolski była już o krok od zwycięstwa w całym meczu. Wystarczyło potwierdzić dobrą dyspozycję w trzecim secie i sprawić pozytywną niespodziankę na inaugurację sezonu. Gospodarze jednak lepiej rozpoczęli trzecią partię. Avia od początku miała więcej dobrych momentów, a jej zawodnicy skuteczniej wykorzystywali grę w bloku. Fort musiał odrabiać straty, ale przez dłuższy czas to Świdniczanie kontrolowali wynik.
W poprzednim secie można było zarzucić obniżenie lotów Mateuszowi Borkowskiemu. Atakujący w drużynie Fortu przebudził się w tej kluczowej partii, ale tym razem Avia miała więcej argumentów, by powstrzymywać jego ataki. Na pewno jednym z obiecujących momentów było wejście Oskara Trawki. Młody zawodnik dał Poznaniakom dwie świetne zagrywki, po których mogli na chwilę wrócić do gry.
To pokazało też, że Mateusz Grabda ma w swoich szeregach bardzo ciekawych młodzieżowców, którzy mogą być ważnym uzupełnieniem składu na przestrzeni całego sezonu, wszak należy pochwalić też 18-letniego Mateusza Madaja, którego można było oglądać w końcówkach wcześniejszych partii.
Avia zachowała zimną krew. Gospodarze wrócili do gry
Ostatecznie mimo ambitnej walki, Świdniczanie wygrali 25:22 i zmniejszyli straty. Dla gospodarzy był to przełomowy moment w tym spotkaniu, jakby dodał im skrzydeł. Stali się zdecydowanie bardziej konkretni i zasłużenie osiągnęli prowadzenie w czwartym secie. Ambitna pogoń za wynikiem pozwoliła jeszcze graczom Fortu na wyrównanie, ale w miarę upływu czasu dało się zauważyć pewne zmęczenie, obniżenie jakości i za dużo błędów.
Jak to bywało w tym spotkaniu, gdy set zbliżał się do końca, sytuacja stawała się coraz ciekawsza. Błąd Konrada Stajera na zagrywce sprawił, że Avia prowadziła już tylko 23:22, ale przy ostatnich dwóch piłkach zwyciężyła wojnę nerwów i skorzystała na błędach Marcina Walińskiego.
Avia dopięła swego. Są jednak powody do optymizmu
Do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był tie-break, a decydującą partię nieudanym serwisem dla gospodarzy otworzył Grzegorz Jacznik. Kolejne minuty należały jednak do podopiecznych trenera Guza. Ewidentnie odrobienie strat w meczu dodało im więcej pewności siebie. Choć zawodnicy z Poznania ostatkami sił próbowali utrzymać się w grze jak najdłużej, Avia dysponowała niesamowitą siłą w ataku. Karol Rawiak i Konrad Machowicz okazali się kluczowymi postaciami dla Świdnika. Mecz zamknął z kolei Adrian Gwardiak.
Pierwsze śliwki robaczywki. Mimo porażki, Fort Poznań zaprezentował momentami kawał dobrej siatkówki i z pewnością nie będzie łatwym przeciwnikiem dla pozostałych ekip. Drużyna zabiera do stolicy Wielkopolski jeden punkt i już może wyczekiwać pierwszego spotkania przed własną publicznością. W sobotę, 19 września w Hali UAM na Morasku poznański zespół zagra z KPS Siedlce.
PZL LEONARDO Avia Świdnik - Fort Poznań 3:2 (22:25, 21:25, 25:22, 25:22, 15:13)
Składy:
Avia: Grzegorz Jacznik, Karol Rawiak, Konrad Machowicz, Adrian Gwardiak, Konrad Stajer, Jaromir Orlicz, Tomasz Kryński, Łukasz Wiese, Krzysztof Rykała, Thales Hoss, Tomasz Kuś, Marcin Ociepski.
Fort: Marcin Waliński, Bartosz Chromik, Sebastian Lisicki, Oskar Laskowski, Robert Brzóstowicz, Mateusz Madaj, Maciej Drąg, Krzysztof Pietruszewski, Michał Szczechowicz, Oskar Trawka, Kamil Dembiec, Kacper Chmielewski, Mateusz Borkowski, Mateusz Siwicki.
MVP: Konrad Machowicz (PZL LEONARDO Avia Świdnik)
Sędziowali: Piotr Habel i Jacek Myślak
Komentarze (0)