reklama

Angelique Kerber o swoim powrocie na kort: "Jako mama nauczyłam się być bardziej cierpliwa"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: Angelique Kerber/fb, materiiały prasowe Newsroom Porsche

Angelique Kerber o swoim powrocie na kort: "Jako mama nauczyłam się być bardziej cierpliwa" - Zdjęcie główne

foto Angelique Kerber/fb, materiiały prasowe Newsroom Porsche

reklama
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Tenis Mieszkająca i trenująca w podpoznańskim Puszczykowie, była liderka światowego rankingu tenisistek Angelique Kerber ogłosiła powrót na kort po przerwie macierzyńskiej. Niemka polskiego pochodzenia nie ukrywa, że stoi przed zupełnie nowym i trudnym wyzwaniem. "Moje przygotowania do Australian Open są oczywiście zupełnie inne, po prostu dlatego, że trwają trzy razy dłużej niż zwykle. Moim celem jest być gotowym na pierwszy mecz, kiedy polecimy do Australii zaraz po Świętach Bożego Narodzenia" - powiedziała w wywiadzie dla Porsche, swojego głównego sponsora, którą prezentujemy poniżej.
reklama

Porsche, Newsroom: Angelique, jak się masz ty i mała Liana?
Angelique Kerber: Dziękuję, mamy się dobrze. To bardzo ekscytujący czas, który niesie ze sobą nowe wyzwania. Z rodziną, na treningach i przygotowaniach do nowego sezonu.

W lutym zostałaś mamą. Czy przez ten czas tęskniłeś za tenisem?
Oczywiście. Najbardziej tęsknię za rywalizacją. Stawianie czoła czołowym graczom i granie w ważnych meczach to powód, dla którego chcę wrócić do touru. Kocham ten sport. Trzy, cztery dni przed porodem przebijałam piłki na korcie w mojej Akademii w Puszczykowie.

Czy jest coś, czego nauczyłeś się przez ostatnie miesiące?
Możesz sobie pozwolić na mniejszą ilość snu, niż myślisz (śmiech).Nauczyłam się też być bardziej cierpliwa i efektywniej planować swoje codzienne życie, aby jak najlepiej połączyć karierę z rodziną.

Czy śledziłeś w wolnym czasie to, co działo się w tourze? Ktoś zrobił na Tobie szczególne wrażenie?
Oczywiście, cały czas byłam i jestem na bieżąco. Obok zawodniczek z najwyższej półki, takich jak Iga Świątek i Aryna Sabalenka, szczególne wrażenie zrobiła na mnie Coco Gauff. Od jakiegoś czasu regularnie bierze udział w świetnych turniejach, ale fakt, że w wieku zaledwie 19 lat wygrała już US Open, jest pewnym zaskoczeniem.

Pracujesz obecnie z wypróbowanym i zaufanym zespołem pod przewodnictwem Torbena Beltza. Jak bardzo Ci to pomaga?
Daje mi to duże poczucie bezpieczeństwa i pewien wewnętrzny spokój, bo wiem, że są przy mnie ludzie, którym mogę zaufać. Dla mnie osobiście jest to bardzo ważne, ponieważ to niezwykle długie przygotowania. Chciałem mieć wokół siebie zespół, który znam od dawna i który wiem, że zrozumie nowe wyzwania, przed którymi stoję. To nie tylko ćwiczenia. Całą codzienność trzeba zaplanować nieco inaczej. Potrzebuję zrozumienia ludzi i pełnego wsparcia tych, na których mogę zawsze liczyć.

Jak idą przygotowania?
Wszystko idzie zgodnie z planem. Moje przygotowania do Australian Open są oczywiście zupełnie inne, choćby dlatego, że trwają trzy razy dłużej, niż zwykle. Mam jeszcze trochę czasu do wyjazdu. Moim celem jest być gotowym na pierwszy mecz. Do Australii lecimy zaraz po Świętach Bożego Narodzenia

Masz już ułożony cały harmonogram turniejów?

Tak. Zagram w United Cup w Sydney i nie mogę się doczekać powrotu do gry, grając dla drużyny Niemiec w moim pierwszym meczu po powrocie. Mój harmonogram przed Australian Open uwzględnia także turniej w Adelajdzie.

Wracając do przygotowań. Nie musisz uczyć się grać w tenisa, czy treningi polegają więc głównie nad poprawą i powrotem do dobrej kondycji?
Tak. Praca nad sprawnością fizyczną była głównym zadaniem podczas pierwszego etapu przygotowań. Teraz coraz bardziej koncentrujemy się na tenisie. Ale sprawność fizyczna to rzecz, którą tracisz najwięcej w ciągu półtora roku. Powrót do zaufania swojemu ciału i słuchania go, to było na początku największe wyzwanie. Myślę, że na razie, daję sobie z tym radę całkiem nieźle.

W swojej karierze wracałeś już kilka razy. Czy ten powrót jest największym wyzwaniem?
Tym razem jest to zdecydowanie inny rodzaj powrotu. Jeśli nie grasz dobrze, przegrywasz mecze i w konsekwencji wpadasz w dołek, to dalej ćwiczysz i wiesz, jak wyjść z dołka. Dziś jest to zupełnie inne i dużo trudniejsze zadanie. Ponowny start w United Cup po półtorarocznej przerwie, a dwa tygodnie później rozegranie swojego pierwszego Wielkiego Szlema to ogromne wyzwanie.

Co motywuje Cię do tak ciężkiej pracy? 
Moją największą motywacją jest miłość do sportu. To nigdy nie zniknie. Do tego dochodzi wyzwanie polegające na powrocie na wielką scenę tenisową i ponownym daniu z siebie wszystkiego. Zmierzę się z czołowymi zawodniczkami świata i pokażę fanom mój najlepszy tenis. Jednak jestem też realistką. To długa droga wstecz, a ja jestem dopiero na początku.

Czy kiedykolwiek miałeś wątpliwości co do swojego powrotu?
Nie. Jeśli już się na coś zdecyduję, to chcę to zrobić dobrze i tak długo, jak potrzeba, aby to opanować. Oczywiście to niezwykle długa droga, którą nigdy wcześniej nie szłam. Były i nadal są wzloty i upadki, ale trzeba działać spontanicznie, bo czasami trzeba zacząć ćwiczyć godzinę później. Mam jednak wokół siebie dobry zespół, elastyczny, który wie, jak wygląda życie mamy. Ale nigdy tak naprawdę w nic nie wątpiłam.

Czy wymieniasz się przemyśleniami z innymi tenisowymi mamami, jak na przykład Twoją dobrą przyjaciółka Caroline Wozniacki?
Od czasu do czasu rozmawiam z Caro, także na temat tego samego etapu życia, w którym obie się znajdujemy. Wymieniamy myśli, ale ostatecznie każda z nas musi pójść swoją drogą i sprawdzić, co sprawdzi się najlepiej dla nas samych i co da nam równowagę.

Zespół Porsche Team Germany zagra w finale Pucharu Billie Jean King. Jak myślisz, na co stać Twoje byłe koleżanki z drużyny i czy planujesz wrócic także do reprezentacji?
Chciałbym zagrać dla Porsche Team Germany w przyszłorocznym Pucharze Billie Jean King, także w obliczu zbliżających się Igrzysk Olimpijskich w Paryżu. Fakt, że dziewczętom udało się dostać do Finału jest fantastycznym osiągnięciem. Myślę, że są w stanie dobrze sobie poradzić w Sevilli i trzymam za nie kciuki. Choć zmierzą się z trudnymi przeciwnikami, mogą sprawić niespodziankę. Wszystko jest możliwe po tak długim sezonie.   

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama