Maks Kaśnikowski był najlepszym tenisistą Enea Poznań Open w 2024 roku, gdy po emocjonującym finale pokonał Argentyńczyka Camilo Ugo Carabelliego. Jego rywal wygrał pierwszego seta 3:6, ale Polak zdołał odwrócić losy spotkania i odebrać główną nagrodę na oczach kompletu publiczności. Stał się jednym z trzech polskich triumfatorów w historii poznańskiego Challengera ATP. Wcześniej wśród Biało-Czerwonych dokonali tego jedynie Jerzy Janowicz w 2012 roku oraz Hubert Hurkacz w 2018 roku.
Szansa na ponowny triumf
W ubiegłym roku Kaśnikowski wystartował w turnieju głównym jako obrońca tytułu, ale sukcesu już nie powtórzył. Losowanie okazało się mniej łaskawe, bo już w pierwszej rundzie Polak trafił na późniejszego zwycięzcę, Filipa Misolicia. Będzie miał okazję do rehabilitacji, bo w połowie czerwca ponownie zamelduje się w Parku Tenisowym Olimpia i z pomocą dzikiej karty organizatorów, wskoczy od razu do drabinki turnieju głównego.
- Oczywiście jestem bardzo wdzięczny dyrektorowi turnieju, Panu Krzysztofowi Jordanowi i pani dyrektor Ewelinie Starczewskiej. Cieszę się, że znów będę mógł zagrać w tym turnieju, w Poznaniu. Nie będę musiał przebijać się przez kwalifikacje, to na pewno da mi więcej świeżości. Na pewno dam z siebie wszystko - zapowiedział Kaśnikowski w rozmowie z przedstawicielami turnieju.
Poprzedni turniej w Poznaniu nie był dla niego udany także ze względu na brak rytmu meczowego. 22-latek rozpoczął zmagania świeżo po kontuzji, co miało też wpływ na jego dyspozycję na korcie. Teraz problemów zdrowotnych już nie ma, a tenisista zapowiedział walkę o powtórzenie sukcesu.
- Zagrałem dużo meczów, dużo turniejów. Przez pierwsze miesiące wracałem do formy, ale w tym roku wracam już na dobre tory i myślę, że idzie to w dobrą stronę. Doskonale pamiętam, jak w tamtym finale nie było na trybunach wolnych miejsc, kibice nie mieli gdzie siedzieć. Do tego ich wsparcie, bardzo mocno mnie dopingowali. Myślę, że gdyby nie oni, to trudno byłoby ten mecz wygrać. W drugim secie mój los „wisiał na włosku”. Cieszę się, że taki sukces dane mi było osiągnąć w Polsce i mam nadzieję, że uda mi się to powtórzyć - zaznaczył.
Turniej w Poznaniu trampoliną do światowych sukcesów
Po zwycięstwie w stolicy Wielkopolski kariera Kaśnikowskiego chwilowo nabrała rozpędu. Znalazł się w drugiej "setce" rankingu ATP oraz wystąpił w pierwszej rundzie US Open. Tam po zaciętym pojedynku przegrał z Hiszpanem Pedro Martinezem (7:6, 1:6, 2:6, 6:3, 6:7), a po tej samej stronie drabinki startował też Novak Djoković. Polski zawodnik wierzy, że występ w Poznaniu znów będzie dla niego punktem zwrotnym, a głównym celem na ten rok jest ponowne wystartowanie w Wielkim Szlemie na kortach w Nowym Jorku.
Enea Poznań Open rozpocznie się w niedziele 14 czerwca. Pierwszy dzień będzie poświęcony eliminacjom, zaś pierwsze mecze turnieju głównego zostaną rozegrane dzień później od godz. 13. Decydująca faza (ćwierćfinały, półfinały oraz finał) została zaplanowana w dniach 18-20 czerwca.
Komentarze (0)