Do tegorocznych preeliminacji zgłosiło się wielu zawodników, dlatego utworzono nawet listę rezerwową. Obsada turnieju okazała się bardzo mocna - połączenie doświadczenia z młodością. Karol Drzewiecki oraz Przemysław Michocki nie wzięli ostatecznie udziału w grze, a w ich miejsce wskoczyli Adam Dąbrowski oraz Kamil Kowal. Formuła turnieju została zaplanowana tak, by jednego dnia rozegrać ćwierćfinały oraz półfinały, zaś w poniedziałkowe popołudnie dwaj najlepsi zmierzyli się w wielkim finale.
Bez większych niespodzianek w drodze do finału
Jako pierwszy w decydującym pojedynku o dziką kartę zameldował się Paweł Juszczak, znany wcześniej jako Paweł Ciaś. Czterokrotny mistrz Polski w grze pojedynczej nie dał swoim rywalom szans na drodze do finału. W pierwszym meczu pokonał Adama Dąbrowskiego (6:1, 6:1), a w półfinale zwyciężył z Brunonem Kokotem (6:2, 6:1). Juszczak to niezwykle doświadczony gracz, który zwyciężał w wielu singlowych i deblowych turniejach rangi ITF, więc jeszcze przed rozpoczęciem preeliminacji wyrastał na jednego z faworytów.
Po drugiej stronie drabinki rywalizacja toczyła się między dwoma młodymi zawodnikami - Janem Sadzikiem oraz Oliwierem Sterniczukiem. Pierwszy z nich awansował do półfinału poprzez zwycięstwo z Borysem Zgołą (6:3, 6:4), zaś drugi pokonał Filipa Bojko (6:3, 6:4). Obaj spotkali się w kolejnym pojedynku i tu górą okazał się Sadzik. 18-latek zagrał bardzo pewnie, czego dowodzi też wynik meczu (6:2, 6:0).
Zwrot akcji w ostatnim starciu. Ambitna postawa młodego zawodnika
Finałowy mecz zapowiadał się niezwykle interesująco i nie rozczarował już od pierwszych chwil na korcie. Od początku dokładniejszy był Paweł Juszczak, który grał dość nieprzyjemne piłki swojemu rywalowi i korzystał z jego błędów. 32-latek przy pierwszej okazji przełamał przeciwnika. Chwilami zapraszał Sadzika pod siatkę, a ten nie do końca pewnie czuł się w tym elemencie. Młody zawodnik był sfrustrowany swoimi pomyłkami, a pierwszy set zakończył się wynikiem 6:2 na korzyść Juszczaka.
Druga część tej rozgrywki stała się dużo bardziej wyrównana. Kibice mogli obejrzeć wiele ciekawych wymian między tenisistami. Nie brakowało efektownych slajsów, drop shotów oraz finezyjnych wykończeń. Mocną stroną obu zawodników był ich forhend i tu można było liczyć na kąśliwe uderzenia.
Tenisiści wykorzystywali swoje serwisy, ale przy stanie 4:4 rozgrywka znacznie się wydłużyła - od przewagi do równowagi i z powrotem. Ostatecznie Sadzik przełamał zagrywkę Juszczaka, a po wygraniu swojej mógł głośno krzyknąć i odetchnąć z ulgą, bo otworzyła się dla niego szansa w decydującym secie. - Jeszcze tylko jeden - pokazywał swojemu trenerowi Jan Sadzik po zakończeniu drugiego seta.
18-latek był niesamowicie zdeterminowany i udowodnił to w ostatniej partii. Tym razem to on poprowadził grę na swoją korzyść, tak jak robił to w pierwszym secie bardziej doświadczony przeciwnik. Sadzik dopiął swego i wygrywając 6:2, przypieczętował swój udział w eliminacjach Enea Poznań Open. Młody tenisista już za kilka dni powalczy o główną drabinkę, w której nie zabraknie światowych nazwisk ATP.
Preeliminacje Enea Poznań Open 2026, Finał
Jan Sadzik - Paweł Juszczak 2:1 (2:6, 6:4, 6:2)
Komentarze (0)