Wiara Lecha pokazała Red Dragons imponującą skuteczność
Choć był to tylko mecz kontrolny, jedna i druga drużyna dawała jasno do zrozumienia, że nie zamierza odpuszczać w walce o choćby najmniejszy skrawek parkietu. Red Dragons Pniewy zaczęło mecz od bardzo wysokiego, agresywnego pressingu mocno dając się we znaki futsalistom Kolejorza. Gospodarze musieli często szukać sposobów na to, by wydostawać się spod nacisku dzięki szybkim akcjom na jeden kontakt. W 4. minucie meczu Wiara Lecha wyszła na prowadzenie właśnie po jednej z takich szans, gdzie kapitalne podanie piętą autorstwa Piotra Rykaczewskiego wykorzystał Dominik Solecki.
Kapitan Wiary Lecha błyszczał formą na parkiecie, dając z siebie maksimum w każdej fazie gry. Piłka kleiła mu się do nóg, a większość jego interwencji w obronie należało do udanych. Ten pierwszy wspomniany element w swojej grze uwydatnił szczególnie 120 sekund po zdobyciu pierwszej bramki, kiedy to znów w pojedynkę zabrał się z futsalówką, wyprowadzając świetny kontratak i finalizując akcję strzałem na 2:0. Lechici tworzyli ogromne zagrożenia po fazach przejściowych i niezwykle trudno było ich upilnować, gdy utrzymywali się przy piłce.
Beniaminek FOGO Ekstraklasy był praktycznie bezbłędny w rozegraniu. Choć to dopiero początek sezonu, widać było, że zawodnicy świetnie się ze sobą rozumieją i szybko przyswajają schematy. O ich dobrej komunikacji i progresie świadczyły szczególnie dwa gole po ataku pozycyjnym autorstwa Uriela Cepedy i nowego zawodnika testowanego. Red Dragons było przy nich bezradne, a mecz układał się po myśli podopiecznych Orlando Duarte.
To jednak nie oznacza tego, że Wiara Lecha nie miała żadnych problemów. Od 15. minuty spotkania Red Dragons mocno przycisnęło rywali pod bramką, a Marek Kusnir musiał bardzo mocno się gimnastykować, by utrzymać zero z tyłu. Kilkukrotnie popisywał się fenomenalnymi interwencjami i momentami tylko cudem wciąż zachowywał czyste konto. W 19. minucie nie zdołał jednak przetrwać naporu przeciwników pod bramką przy ich ataku pozycyjnym. Wynik 5:1 do przerwy wyglądał i tak bardzo dobrze.
Fatalna kontuzja i popisy bramkarskie lechitów w drugiej połowie
Początek drugiej połowy był już spokojniejszy niż pierwsze minuty spotkania. Red Dragons odpuściło w pojedynkach fizycznych przez co Wiara Lecha, grając pod mniejszym naciskiem zyskała więcej swobody w ataku pozycyjnym. Efekt? W 23. minucie po znakomitym kontrataku wyprowadzonym przez Martina Solziego Red Dragons zaskoczył po raz drugi Uriel Cepeda. Trener gości uczulał swoich podopiecznych w przerwie na fazy przejściowe, ale na technikę graczy Wiary w praktyce nie było recepty.
Po zdobyciu gola na 6:1 Wiara Lecha nieco bardziej dała dojść do głosu Red Dragons Pniewy. Gospodarze zaczęli nieco zamykać gaz w swojej grze i szukać okazji na dłuższe utrzymanie się przy piłce czy dalekie podania otwierające. Widać było, że ich siły nie są nieskończone przez co musieli zejść do niższej obrony. Tak zmuszali rywali do ataku pozycyjnego, a wiele ofiarnych interwencji notowali Jakub Kozłowski, Dominik Solecki czy Uriel Cepda. Marek Kusnir do momentu zejścia w 30. minucie miał pełne ręce roboty, ale spisywał się na medal. Wydawało się jednak, że nawet, gdy sytuacja wyglądała krytycznie, Wiara Lecha i tak miała wszystko pod kontrolą.
Pierwszy poważny problem pojawił się dopiero w 32. minucie. Wiara Lecha wyszła wtedy z doskonałą akcją po kontrataku, ale w momencie odegrania piłki do Kuby Kozłowskiego na dalszy słupek, ten nie dał rady wyhamować przy finalizacji i według relacji najprawdopodobniej zaczepił kolanem o jeden z haczyków siatki bramki rywali. W efekcie poważnie uszkodził kolano i opuścił halę przy wsparciu dwóch osób. Reakcje zawodników wskazywały na to, że stało mu się coś bardzo złego, co potwierdzał duży opatrunek. Wcześniej z parkietu z powodu kontuzji musiał natomiast zejść bramkarz Red Dragons z powodu problemu ze stopą.
To był duży cios dla Kolejorza, bo Kozłowski radził sobie bardzo dobrze na parkiecie. Jego kolegom udało się mimo wszystko utrzymać dobrą dyspozycję po tym fatalnym zdarzeniu. W 34. minucie Uriel Cepeda ustalił wynik na 7:1 z rzutu karnego. Po kontuzji lechity spotkanie jeszcze bardziej się uspokoiło i być może to uśpiło czujność Kolejorza. Zespół Orlando Duarte kilkukrotnie kusił los, zmuszając tym razem Łukasza Błaszczyka do bardzo wymagających interencji aż w końcu w 36. minucie spotkania Wiara Lecha straciła gola znów po akcji w ataku pozycyjnym.
Wynik 7:2 utrzymał się już do ostatniej syreny, a gospodarze w swojej grze skupiali się bardziej na kontrolowaniu przestrzeni pod własną bramką i oszczędzaniu energii tak, by nie doprowadzić do kolejnych kontuzji i nie narażać się na straty goli. Kolejorz swój plan na mecz wykonał i zarządzał spotkaniem dokładnie tak jak powinien.
Kapitan Wiary Lecha ocenił sparing. Tak jego zdaniem spisują się nowe nabytki
Widowisko zafundowane przez Wiarę Lecha stanowiło przyjemny przedsmak rywalizacji w FOGO Ekstraklasie w kontekście stylu gry. Mecz był na wysokim poziomie, ale Dominik Solecki w rozmowie z nami przestrzegał, że to dopiero wstępny etap przygotowań. Zespół jeszcze nie jest tak dobrze zgrany jak docelowo może być, a wszyscy trenują ze sobą od niedawna. Kapitan jest jednak zdania, że będzie tylko lepiej, a do dzisiejszego meczu należy podchodzić z dystansem, bo Wiara Lecha przystępowała do sparingu z ciężkimi nogami po bardzo wymagających treningach.
- Na pewno podstawy naszej gry większość zawodników już zna, więc będzie nam łatwiej się zaadaptować niż latem sezon temu. Przeskok z 1. ligi do Ekstraklasy jest jednak bardzo duży, więc musimy jeszcze ciężej pracować. Stąd też nie trenujemy tylko cztery razy w tygodniu, a siedem i dwa razy na siłowni. W tym roku towarzyszy nam jeszcze większy profesjonalizm, co widać po 95% zawodników, którzy są w pełni profesjonalnymi graczami. Co do zmian w grze, na pewno będą jeszcze bardziej widoczne w dalszym etapie przygotowań, bo teraz taktyka i rozegranie dopiero się wyklaruje. Na ten moment na pewno pracujemy ciężej i mamy bardziej doświadczonych zawodników czy to z Ekstraklasy, czy to spoza naszej ligi. Sądzę, że będą oni wartością dodaną i nie będziemy odstawać od innych - mówił nam po spotkaniu Dominik Solecki, kapitan Wiary Lecha.
Uwagę zgromadzonych kibiców Wiary Lecha w hali w Puszczykowie z pewnością zwróciła dyspozycja kilku nowych zawodników, którzy dołączyli do drużyny. Jeden z nich zasilił dziś wyjściową piątkę, a dwóch innych wchodziło z ławki. Inny natomiast jest w drodze do Polski i dziś powinien wylądować w naszym kraju. Nowi gracze wkomponowali się dość dobrze w drużynę, uzupełniając dotychczasowy skład złożony z: Jakuba Kozłowskiego, Kacpra Korytnego, Dominika Soleckiego, Uriel Cepedy, Marka Kusnira, Łukasza Błaszczyka, Martina Solziego, Piotra Rykaczewskiego oraz Spyridona Papakostasa.
Nazwiska nowych futsalistów mają zostać oficjalnie ogłoszone w przyszłym tygodniu w klubowych social-mediach. Dominik Solecki w rozmowie z nami komplementował ich dyspozycję oraz to, co wnoszą do składu w kontekście jakości. Kolejny domowy sparing zostanie rozegrany 12 sierpnia z Widzewem Łódź. Pełny rozkład gier znajduje się TUTAJ.
- Widać u nich jakość. Ściągnęliśmy ich z Ekstraklasy więc widać u nich też doświadczenie. Wiedzą, co ich czeka za kilka tygodni, więc nie ma u nich tego problemu z aklimatyzacją. Mamy też gracza, który grał w 2. lidze hiszpańskiej, który zna ten profesjonalny poziom, bo tam rozgrywki są bardzo wymagające. W szatni u nas też czują się dobrze. Już w zeszłym sezonie dużo było tych zagranicznych zawodników i teraz też doszli nowi, więc dominuje głównie język angielski i hiszpański. Chcieliśmy, by dołączyło do nas kilku zawodników z Polski, ale nie było to akurat możliwe w tym okienku transferowym. Zobaczymy co będzie w styczniu - odnosił się do dyspozycji nowych graczy Dominik Solecki.
Wiara Lecha - Red Dragons Pniewy 7:2 (5:1)
Gole: Solecki 4.,6., Cepeda x3, Korytny, zawodnik testowany.
Wiara: Kusnir - Solzi, Cepeda, zawodnik testowany, Kozłowski.
Komentarze (0)