Niedzielny mecz w ramach 1/8 Pucharu Polski był dla futsalistów Wiary Lecha pierwszym w tym roku. W międzyczasie kadra głównego pretendenta do awansu do Ekstraklasy zdążyła się poszerzyć o jednego zawodnika. Tuż przed meczem ogłoszono, że do drużyny Kolejorza dołączył 15-krotny reprezentant Grecji - Spyridon Papakostas. Miał on okazję zadebiutować w starciu z jedną z najlepszych drużyn w Polsce.
Goście z Leszna w tym roku rozegrali już dwa mecze, pokonując ostatnio ekipę z Opola aż 7:3, ale też musieli uznać wyższość Piasta Gliwice, któremu ustąpili zaledwie jedną bramką. Wiara Lecha miała przed sobą dobrą okazję do rewanżu z zeszłorocznymi brązowymi medalistami kraju. Latem w turnieju Body Chief Poznań Cup przegrała z ekipą z Leszna 4:6, ale teraz po pół roku jest już rewelacją 1. ligi i przoduje w tabeli. Rywale w 1/8 Pucharu Polski także jednak nie zwalniają tempa w Ekstraklasie, zajmując w niej czwarte miejsce.
GI Leszno zamurowało swoją bramkę. Wiara Lecha nie mogła się przedrzeć
Wiara Lecha od pierwszych sekund sprawiała ekstraklasowiczowi ogromne problemy. Jej zawodnicy kilka razy obijali bramkę strzeżoną przez Anttiego Koivumakiego i wysoko naciskali na rywali w pressingu. Oba zespoły toczyły ze sobą częste pojedynki, a gra była wyjątkowo agresywna. Pomimo tego, że Wiara strzelała częściej, pierwsze na prowadzenie wyszło GI Leszno już w drugiej minucie. O stracie gola zadecydowała jedna z pierwszych złych decyzji po stronie Kolejorza.Wiara była mocno zdeterminowana, aby wygrać to spotkanie i nie ustępowała ekstraklasowiczowi w walce na parkiecie. Gospodarze starali się kontrolować grę za pomocą krótkich, bardzo szybkich wymian piłki, ale brakowało im w tym czasami dokładności. Dodatkowym utrudnieniem w nadrobieniu strat była fenomenalna dyspozycja bramkarza GI Leszno. Koivumaki skutecznie zatrzymywał każde uderzenie rywali czy to z bliska, czy to z dystansu. Po stronie Wiary Lecha świetnie prezentowali się w szczególności Martin Solzi i Daniel Ozuna.
Gospodarze mimo swoich częstych ataków mieli jednak mnóstwo szczęścia, że nie przegrywali wyżej po pierwszej połowie. Futsaliści GI Leszno stworzyli sobie kilka naprawdę stuprocentowych sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale ich nie wykorzystali. Wiara Lecha nie zdołała ostatecznie wyrównać stanu gry przed przerwą. Goście skutecznie się bronili nawet przy kontratakach, gasząc swoimi precyzyjnymi odbiorami rajdy Uriela Cepedy. Trener Duarte mógł mieć duże pretensje do swoich strzelców, których skuteczność zdecydowanie zawodziła w niedzielę.
Kolejorz w końcówce pierwszej połowy był bardzo bliski nadrobienia strat i gdyby nie fenomenalne interwencje Koivumakiego, Leszno znalazłoby się w poważnych opałach. Choć Kolejorz schodził z parkietu przegrywając, dyspozycja gospodarzy zwiastowała świetną drugą połowę.
Ryzyko się nie opłaciło. Wiara Lecha poszła all-in, ale bez sukcesu
Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia. 120 sekund po wznowieniu gry do siatki na remis trafił Martin Solzi i jak się okazało był to jego ostatni akt w tym meczu. W kolejnej akcji po faulu taktycznym otrzymał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko. Wiara musiała grać przez chwilę w osłabieniu, a rywale błyskawicznie z tego skorzystali, trafiając w tej samej minucie na 2:1. Gra ponownie stała się bardzo żywiołowa, a zawodnicy nieustannie szukali okazji do pojedynków.Wiara Lecha próbowała nawiązywać równorzędną walkę na parkiecie, ale ich fizyczność z czasem przestała wystarczać. Futsalistom Kolejorza brakowało celnych strzałów, a rywale wyciskali maksimum ze swoich ataków po fazach przejściowych. W 25. minucie meczu wynik na 3:1 ustalił Jakub Kąkol, a szanse Kolejorza na zwycięstwo mocno się wtedy oddaliły. Nawet, gdy podopieczni trenera Duarte dochodzili do stuprocentowych okazji strzeleckich, wtedy bezbłędny okazywał się rewelacyjny Antti Koivumaki.
Daniel Ozuna dwoił się i troił, aby dać bramkę kontaktową Wiarze Lecha, ale to było za mało na golkipera GI Leszno. Gospodarzom nie pomagała nawet gra w ostatnich dziesięciu minutach z wykorzystaniem lotnego bramkarza, a wręcz przeciwnie. W 30. minucie na listę strzelców wpisał się Daniel Gallego, wykorzystując odsłoniętą bramkę przy kontrataku. Wydawało się, że Orlando Duarte i jego zawodnicy wykorzystali już wszystkie pomysły, jakie mieli, a mimo to defensywa rywali pozostawał niewzruszona.
Na siedem minut przed końcem GI Leszno podniosło prowadzenie na 5:1 znów z wykorzystaniem fazy przejściowej. Wiara Lecha losów spotkania już nie odwróciła, ale zdołała zdobyć jeszcze jednego gola po trafieniu Kacpra Korytnego. Futsaliści Kolejorza mimo wysokiej porażki zdecydowanie nie mają się czego wstydzić. Lider grupy północnej nie ustępował wolicjonalnością na parkiecie i dołożył wszelkich starań do tego, by przedłużyć swoje nadzieje na ćwierćfinał Pucharu Polski.
Wiara Lecha - GI Malepszy Leszno 2:5 (0:1)
Bramki: Solzi 22., Korytny 37. - Wiara - Kąkol 2., 25., - 22., Siecla 33., Gallego 30. - Leszno
Wiara: Kusnir - Solecki, Cepeda, Solzi, Ozuna
Malepszy: Koivumaki - Siecla, Szypczyński, Kąkol, Malyshko
Komentarze (0)