W piątkowy wieczór Hala Sportowa UAM była areną kolejnego spotkania w ramach Fogo Futsal Ekstraklasy. Na poznańskim Morasku mierzyły się ze sobą niepokonana dotąd przed własną publicznością Wiara Lecha i ekipa Futsalu Świecie, która w pierwszych czterech kolejkach dopisała na swoje konto aż dziewięć punktów. Podopieczni trenera Orlando Duarte chcieli natomiast błyskawicznie odkuć się po środowej, wyjazdowej porażce z Constractem Olsztyn, a przy okazji przedłużyć serię meczów bez porażki na własnym terenie.
Uriel Cepeda Show przy Zagajnikowej
Poznaniacy od samego początku spotkania sprawiali wrażenie zespołu lepiej zorganizowanego zarówno w defensywie, jak i pod bramką przeciwnika. Na pierwszą dogodną sytuację trzeba było poczekać do 2. minuty - wówczas to zespół ze Świecia stracił piłkę pod własnym polem karnym, a futsalówkę opanował Uriel Cepeda. Argentyńczyk efektownie położył na ziemi obrońcę, ale chwilę później został zablokowany przez innego z zawodników gości. Kilkadziesiąt sekund później pierwszą składną akcję przeprowadzili przyjezdni. Matheus Inacio nie znalazł jednak sposobu na umieszczenie piłki w siatce, przegrywając pojedynek z bramkarzem Wiary Lecha, Markiem Kusnirem.
W 4. minucie znakomitym, nieznacznie niecelnym strzałem z pokaźnego dystansu popisał się Argentyńczyk z polskimi korzeniami, Martin Solzi. Wiara Lecha kreowała sobie kolejne znakomite okazje, a kibice zgromadzeni na obiekcie przy Zagajnikowej mogli mieć wrażenie, że gol dla podopiecznych Orlando Duarte po prostu wisi w powietrzu. Dwie minuty później znakomicie czujący się na parkiecie Uriel Cepeda obił poprzeczkę atomowym uderzeniem zza pola karnego, a z dobitką Solziego fantastycznie poradził sobie golkiper gości, Bartosz Piotrowski.
Zespół ze Świecia nie zamierzał jednak ograniczać się wyłącznie do bronienia dostępu do własnej bramki - w 8. minucie futsalówka zatrzymała się na słupku po strzale Mirandy. Zdecydowanie bardziej jakościowe szanse tworzyli jednak zawodnicy gospodarzy, nie mogący znaleźć sposobu na umieszczenie piłki w siatce. W 12. minucie wydawało się, że wynik meczu otworzy Oussama Chefraou. Marokańczyk uwolnił się spod opieki rywali, ale futsalówkę spod jego nóg w ostatniej chwili wyłuskał doświadczony Ramada.
120 sekund później stało się to, na co zanosiło się w zasadzie od samego początku piątkowej rywalizacji - zawodnicy Wiary Lecha wreszcie dopięli swego i pokonali świetnie dysponowanego golkipera gości. Solzi dostrzegł niepilnowanego Cepedę, a rozgrywający znakomite zawody Argentyńczyk zszedł z piłką do lewej nogi i pokonał bramkarza uderzeniem zza pola karnego.
Trafienie Cepedy uruchomiło prawdziwą lawinę. 15 sekund po bramce Argentyńczyka doskonałej, stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał Rykaczewski, który, mając mnóstwo miejsca i czasu, uderzył prosto w Piotrowskiego. Chwilę później rosły, mierzący niemal dwa metry wzrostu zawodnik odkupił jednak swoje winy. Wykonujący rzut rożny Martin Solzi wykorzystał błąd w ustawieniu ekipy gości i przytomnie dograł do Rykaczewskiego, a 26-latek nieco szczęśliwie umieścił piłkę w siatce, powodując drugi tego wieczoru wybuch radości na trybunach.
Drugi gol tylko napędził podopiecznych Orlando Duarte, którzy nie mieli zamiaru się zatrzymywać. Kilkadziesiąt sekund po trafieniu Rykaczewskiego na listę strzelców mógł wpisać się Solzi, ale jego płaski, techniczny strzał zatrzymał się na słupku. Reprezentantowi Polski zdecydowanie lepiej wychodziło natomiast kreowanie sytuacji kolegom z zespołu - w 17. minucie zapisał na swoim koncie trzecią asystę, popisując się kapitalnym dośrodkowaniem na głowę Oussamy, który podwyższył prowadzenie Wiary Lecha precyzyjnym uderzeniem przy słupku.
Chwilę później gospodarze dołożyli czwarte trafienie. Rozgrywający fenomenalne zawody Cepeda kapitalnie rozpędził się z piłką, decydując się na indywidualny rajd. Argentyńczyk w świetnym stylu poradził sobie z próbującym powstrzymać go rywalem, wymienił futsalówkę z Oussamą, a następnie nie dał szans bezradnemu Piotrowskiemu, zapisując na swoim koncie dublet.
Choć mogło wydawać się, że Wierze Lecha nie grozi absolutnie żadne niebezpieczeństwo, w samej końcówce pierwszej połowy straciła ona swojego najlepszego zawodnika. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką po nieeleganckim faulu na jednym z graczy gości ukarany został bowiem rozgrywający fenomenalne zawody Uriel Cepeda. Podopieczni Orlando Duarte byli zmuszeni dokończyć pierwszą część gry w liczebnym osłabieniu, ale nie pozwolili rywalom na umieszczenie piłki w siatce. Na przerwę schodzili więc z efektownym, czterobramkowym prowadzeniem. Warto zaznaczyć, że było to prowadzenie całkowicie zasłużone - dość powiedzieć, że w ciągu pierwszych 20 minut oddali aż 18 celnych strzałów na bramkę Piotrowskiego.
Wiara Lecha przetrwała trudny moment
Drużyna Wiary Lecha o jednego mniej radzić musiała sobie również przez pierwsze 100 sekund drugiej części gry. Podopiecznym Orlando Duarte udało się przetrwać trudny moment bez utraty ani jednego gola, choć warto zaznaczyć, że była to "zasługa" rozregulowanych celowników graczy Futsalu Świecie, którzy zmarnowali przynajmniej trzy stuprocentowe sytuacje, za każdym razem przenosząc piłkę obok słupka lub ponad poprzeczką bramki strzeżonej przez Kuśnira.
W 24. minucie Słowak uratował swój zespół, popisując się fenomenalną, instyktowną paradą po strzale z najbliższej odległości. Choć druga połowa była zdecydowanie bardziej wyrównana, a długimi fragmentami przebiegała nawet pod dyktando zespołu przyjezdnych, zarówno gospodarze, jak i goście nie potrafili znaleźć sposobu na umieszczenie piłki w siatce. Po stronie Wiary Lecha mylili się Rykaczewski i Kozłowski - sposobu na pokonanie Kusnira nie potrafił natomiast znaleźć Brazylijczyk Inacio i Szymon Kocieniewski.
Wraz z upływem czasu drużyna ze Świecia sprawiała wrażenie coraz bardziej bezradnej - zamierzonego efektu nie przyniosła nawet decyzja sztabu szkoleniowego o zastąpieniu bramkarza nominalnym zawodnikiem z pola i budowaniem akcji ofensywnych w przewadze jednego zawodnika. Dogodnych sytuacji, co zrozumiałe, nie kreowali sobie również gospodarze, którym po zmianie stron wyraźnie doskwierał brak Uriela Cepedy. W 37. minucie bliski zdobycia bramki z połowy boiska był Solzi, ale jego uderzenie nieznacznie minęło pustą bramkę. Kilkadziesiąt sekund później niezłej sytuacji po nieco przypadkowym zagraniu Kuśnira nie wykorzystał natomiast Rykaczewski.
Choć długo wydawało się, że drużynie Wiary Lecha uda się zachować czyste konto, na nieco ponad minutę przed końcem spotkania goście zdobyli bramkę honorową. Alexandre Miranda wstrzelił piłkę przed bramkę strzeżoną przez Kuśnira, a w siatce umieścił ją zgubiony z radaru przez zawodników gospodarzy Davidson Silva. Chwilę później Brazylijczyk mógł podwoić swój dorobek bramkowy, ale nie wykorzystał stuprocentowej sytuacji, mijając się z futsalówką.
Po końcowym gwizdku z drugiego ligowego zwycięstwa mogli cieszyć się więc podopieczni Orlando Duarte. Wiara Lecha Poznań, która po pięciu kolejkach obecnego sezonu Fogo Futsal Ekstraklasy wciąż jest niepokonana przed własną publicznością (dwie wygrane i remis), w przyszłą sobotę powalczy o pierwsze punkty w delegacji. Rywalem Poznaniaków będzie Legia Warszawa.
Wiara Lecha Poznań - Futsal Świecie 4:1 (4:0)
Bramki: 14' Uriel Cepeda 1:0, 15' Piotr Rykaczewski 2:0, 17' Oussama Chefraou 3:0, 17' Uriel Cepeda 4:0, 39' Davidson Silva 4:1
Wiara Lecha Poznań: Kuśnir - Cepeda, Kozłowski, Solzi, Oussama Chefraou
Futsal Świecie: Piotrowski - Ramada, Miranda, Noel, Davidson Silva
Kartki: Cepeda (cz.), Oussama Chefraou, Rybitskyi (Wiara Lecha) - Miranda (Futsal Świecie)
Sędziował: Dominik Cipiński
Komentarze (0)