Enea AZS Politechnika bez medali na mistrzostwach Europy. Dramatyczny finisz koszykarek

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Enea AZS Politechnika bez medali na mistrzostwach Europy. Dramatyczny finisz koszykarek - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Deska | Opis: Koszykarki Enei AZS Politechniki nie zdołały sięgnąć po medale na mistrzostwach Europy U-20.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KoszykówkaTen rok mógł okazać się dla młodzieżowych koszykarek Enei AZS Politechniki jeszcze piękniejszy, ale niestety akademiczkom nie udało się dołożyć do swojej kolekcji kolejnych medali. Niektóre młodzieżowe zawodniczki drużyny akademiczek biorą bowiem aktualnie udział w mistrzostwach Europy U-20 rozgrywanych na Litwie. Polki w nieprawdopodobnych okolicznościach nie podołały dziś wielkiej próbie i po znakomitej fazie grupowej powalczą o zajęcie miejsc od piątego do ósmego.
reklama
reklama

Polki przeszły przez fazę grupową jak burza. Nie dały szans żadnej z rywalek

Podopieczne trenera Wojciecha Szawarskiego i Tomasza Herkta rozpoczęły zmagania w ramach mistrzostw Europy U-20 sześć dni temu. Ich pierwszymi rywalkami były Włoszki, ale Biało-Czerwone brawurowo poradziły sobie z tym wyzwaniem ogrywając przeciwniczki różnicą ponad 30 punktów wynikiem 91:60! Już wtedy na wstępie akademiczki zapisały się w protokole meczowym. Wiktoria Haegenbarth odnotowała 11 punktów, 7 zbiórek i 4 asysty, Patrycja Tomaszkiewicz 4 punkty, Martyna Główczak 3 punkty i 5 asyst, a Dominika Puzio 1 oczko. Na wysokości zadania stanęła też była już koszykarka Enei czyli Natalia Rutkowska. 

Polki szły jak burza przez kolejne mecze fazy grupowej. Dalej ich ofiarą padła Islandia, która również została wysoko pokonana wynikiem 86:67! Tamto spotkanie było prawdziwym show w wykonaniu zawodniczek Enei AZS Politechniki Poznań, które znacząco podniosły swoje statystyki względem premierowej rywalizacji. Na szczególną uwagę zasłużyły dwie młodzieżowe koszykarki akademiczek. Patrycji Tomaszkiewicz udało się wykręcić double-double z wynikiem 12 punktów i aż 14 zbiórek z czego 11 z nich odnotowała w obronie. Dodatkowo dołożyła też od siebie pięć asyst i pięć przechwytów, co podkreślało jej fenomenalne zawody. W fazie ofensywnej błyszczała natomiast Martyna Głowczak, a jej 12 punktów i 8 asyst robiło bardzo dobre wrażenie w kontekście następnego sezonu.

reklama

Polki w swojej grupie były nie do zatrzymania a blisko 20-punktowe zwycięstwo z Serbkami wynikiem 58:37 tylko to potwierdzało. Powiedzieć, że podopieczne Wojciecha Szawarskiego były w gazie to jak nic nie powiedzieć. Choć w tym starciu Martyna Główczak i Patrycja Tomaszkiewicz już tak nie błyszczały, ostatecznie to Dominika Puzio zrewanżowała się za swoje wcześniejsze nieprzekonujące wyniki. Jedna z najlepiej zapowiadających się koszykarek Enei AZS Politechniki wrzuciła swoim przeciwniczkom aż 17 punktów, pokazując, że jest w stanie sama wziąć na siebie ciężar gry i poprowadzić zespół do zwycięstwa. W ataku nikt nie był w stanie jej dorównać pod względem skuteczności - nawet w ekipie Serbii.  

Szok w ćwierćfinale. Reprezentantki Polski wypuściły zwycięstwo w samej końcówce

reklama

Polki nie zatrzymywały się także w fazie pucharowej boleśnie uświadamiając Słowenkom, dlaczego zjadły swoją grupę i zajęły pierwsze miejsce. Wynik 56:47 w 1/8 finału nie wskazywał już jednak na tak dużą przepaść między zespołami. Tym razem akademiczki już tak mocno nie błyszczały na parkiecie. Najlepsze wyniki dla Enei AZS Politechniki jej niedawna zawodniczka - Natalia Rutkowska, która wykorzystała trudniejszy moment Puzio i Haegenbarth, dopisując sobie 13 punktów, 6 zbiórek i 4 asysty. 

Kto by pomyślał, że po wysokich zwycięstwach z wielkimi koszykarskimi markami w Europie, Polkom postawi się dopiero... Izrael. Drużyna ta nie dość, że wyeliminowała Biało-Czerwone z dalszej rywalizacji to w dodatku zrobiła to zaledwie jednym punktem przy wyniku 80:79 i dramatycznym finiszu.

reklama

Sam mecz był niesamowicie wyrównany i pokazała to już w zasadzie pierwsza kwarta, kiedy to o prowadzeniu decydowały dwa aspekty: celność rzutów i skuteczność przy zbiórkach. Podopieczne trenera Szawarskiego schodziły z parkietu po pierwszych dziesięciu minutach przegrywając wynikiem 16:23. Był on w dużej mierze spowodowany niecelnymi podaniami pod koszem i brakiem siły przy rzutach, z czego Izraelki skrzętnie korzystały. 

Polki zdecydowanie zbyt często w swoich akcjach wyglądały na porozbijane, nie tworząc tak dobrych połączeń w grze jak wcześniej. Reprezentantki Izraela były natomiast bardzo skuteczne z każdej pozycji, a zwłaszcza z linii rzutów za trzy. Polki również się jednak przebudziły punktując za trzy oczka i w mgnieniu oka dogoniły przeciwniczki w drugiej kwarcie po bardzo dobrych rzutach Główczak i Wysockiej. Podopiecznym trenera Szawarskiego udało się wrzucić wyższy bieg, a duża intensywność pozwoliła im wyjść na prowadzenie na cztery minuty przed końcem drugiej kwarty. Izraelkom tymczasem coraz bardziej zaczynało brakować paliwa i po pierwszej połowie przegrywały 40:48. Polki w tamtym momencie znajdowały się na fali wznoszącej, a wychodziło im... praktycznie wszystko. 

Katastrofy nie zwiastowała też trzecia kwarta. Owszem, Polki zdecydowanie zbyt często myliły się pod koszem przeciwniczek, ale dokładały za to masę jakości w defensywie. Ich mentalność w tamtej fazie była nie do skruszenia, co pokazywały w każdym pojednyku o piłki stykowe przy zbiórkach. Izrael nie wykorzystał możliości, by przyszpilić rywalki po niemrawej pierwszej części tej kwarty w wykonaniu podopiecznych Szawarskiego i został za to pokarany w końcowej fazie, kiedy Biało-Czerwone złapały wiatr w żagle. Co prawda Izraelki odgryzły się w końcówce, ale wynik 58:65 i tak świadczył na korzyść Polek.

Niestety po zespole trenera Wojciecha Szawarskiego widać było coraz większe zmęczenie, które w połączeniu z ogromną wolicjonalnością rywalek zamknęło szanse na medal. Izraelitki rzuciły wszystko na jedną kartę i wróciły do tego, co dawało im sukces na początku spotkania: indywidualnego, agresywnego krycia. Przeciwniczki wyglądały jakby w trakcie przerwy dostały ogromną dawkę adrenaliny, prezentując imponującą formę fizyczną. Niczego się nie bały i to było widać w ataku, gdy bezpardonowo atakowały obręcz kosza.

Ostatnie pięć minut meczu to była prawdziwa walka w zwarciu i pojedynek na to, kto lepiej wykorzysta swoje szanse przy piekielnie agresywnej postawie obrończyń. Żadna z zawodniczek nie zamierzała odpuszczać krycia, a najdogodniejsze szanse nadchodziły w zasadzie wyłącznie po rzutach osobistych. W ostatniej minucie spotkania miał miejsce remis 75:75 i to właśnie wtedy Polki najboleśniej przekonały się o istocie wolnych. Natalia Rutkowska jedną ze swoich prób zmarnowała, a późniejszy faul przy zbiórce Haegenbarth doprowadził do... rzutu osobistego już dla rywalek. Izraelitki wykorzystały swoje szanse i dołożyły od siebie jeszcze jedną dodatkową, celną akcję rzutową. W ten sposób Polki przegrały mecz o strefę medalową i miały szczególne powody do tego, by zgrzytać zębami.

Polki mają jeszcze szanse zająć miejsce tuż za podium

Podopieczne Wojciecha Szawarskiego już jutro 11 lipca zagrają o godzinie 17:00 z Chorwacją. To będzie ich szansa na zajęcie miejsca jak najbliżej podium. Po przejściu rywalek w półfinale zmierzą się w ostatecznym starciu, które przesądzi o tym, czy zajmą piątą lokatę. W finale zmierzą się z kimś z pary Litwa - Hiszpania/Turcja. Transmisja na kanale YouTube FIBA Basketball. 

 
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo