Enea AZS Politechnika intensywnie pracuje nad budową kadry. Zapowiadane są niespodzianki

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Enea AZS Politechnika intensywnie pracuje nad budową kadry. Zapowiadane są niespodzianki - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Deska | Opis: Enea AZS Politechnika się przebudowuje. Przed klubem ważny czas.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KoszykówkaTo lato w gabinetach Enei AZS Politechniki będzie wyjątkowo gorące. Klub musi się przygotować do ważnych zmian kadrowych i zdecydować, kto zastąpi dotychczasowe liderki. Wczoraj na antenie Radia Poznań prezes Łukasz Zarzycki zdradził też nieco więcej szczegółów na temat jednego z pierwszych transferów przychodzących do drużyny akademiczek. Wiemy też jaka droga czeka na akademiczki w europejskich pucharach.
reklama
reklama

Enea AZS Politechnika pracuje nad korektami w składzie. Zmiany dotkną zagranicznych zawodniczek

Okres posezonowy rozpoczął się dla fanów Enei AZS Politechniki od wyjątkowo smutnych wieści w związku z informacją o tym, że w przyszłych rozgrywkach kibice nie będą mogli już oglądać na parkietach Orlen Basket Ligi Jessiki Carter. Utalentowana amerykańska centerka była wiodącą postacią w swoim zespole przez dwa ostatnie sezony, pełniąc nieodzowną rolę w defensywie i regularnie punktując z półdystansu czy też po fadeaway'ach. Jej brak wiąże się z utratą średnio ok. 15 oczek i 8,58 zbiórek na spotkanie. Tylko dwie koszykarki w sezonie zasadniczym rozdały więcej bloków niż Amerykanka. 

Jak poinformował prezes Łukasz Zarzycki, Carter otrzymała wyjątkowo intratną ofertę z Chin, z którą Enea AZS Politechnika po prostu nie mogła jakkolwiek konkurować. Amerykanka niemal od razu po sezonie związała się umową właśnie z drużyną z Dalekiego Wschodu, zmuszając tym samym działacza do poszukiwania nowych opcji na jej miejsce. Dyrektor sportowy wicemistrzyń Polski wskazał wczoraj wieczorem na antenie Radia Poznań, że na znalezienie następczyni potrzeba będzie jeszcze około czterech tygodni. Wiąże się to z procesem wyselekcjonowania właściwej zawodniczki spośród grona tych, które zostaną przedstawione przez agentów.

reklama

- Z tymi zawodniczkami spoza Europy jest też problem, bo te z wyższej półki, a takich szukamy, grają w rozgrywkach WNBA i musimy się zastanowić jak to zrobić, ponieważ przyszłym roku liga będzie trwała do końca kwietnia i nie chcielibyśmy sytuacji, gdzie na mecze finałowe nam na przykład zawodniczki amerykańskie wyjadą. Tak się często dzieje w ligach europejskich. Z tego względu musimy podjąć rozsądną decyzję, z którą zawodniczką podpiszemy kontrakt. Musi też panować porozumienie między nami, a nią, że nawet gdy dostanie jakąś ofertę z WNBA to dogra u nas ten sezon do końca, a do klubu dołączy po weekendzie majowym - podkreślał Łukasz Zarzycki na antenie Radia Poznań.

Ciekawa sytuacja ma miejsce również w przypadku Brittany Brown. Wydawać się mogło, że przedłużenie umowy z rodaczką Jessiki Carter po tak znakomitym sezonie będzie wręcz obowiązkiem, lecz najprawdopodobniej stanie się inaczej. Wszystko wskazuje, że z nią również dojdzie do rozstania, a klub zdecyduje się poszukać przede wszystkim skuteczniejszej strzelczyni w jej miejsce. Inteligencja Amerykanki w kontekście rozegrania, atletyzm przy zbiórkach i fantastyczna gra przy przechwytach to za mało dla klubu, który najwyraźniej potrzebuje jeszcze większej wszechstronności w ataku.

reklama

Sprawa Brittany Brown ma rozstrzygnąć się do końca tego tygodnia. Aktualnie wciąż jeszcze trwają rozmowy ze sztabem szkoleniowym i z agentami. Enea AZS Politechnika już jednak udowadniała w przeszłości, że ma oko do snajperek zza oceanu, co potwierdza przykład chociażby Jessiki January. Zaliczyła ona swego czasu obiecującą pierwszą rundę w barwach akademiczek, ale kontuzja kolana zmusiła ją do rozstania się z polskim klubem.

- Nie ukrywam, że w grę wchodzą zawodniczki spoza FIBA Europe, więc tutaj jest to głównie rynek amerykański, ale też australijski. Jeśli się tutaj temat Brittany Brown rozwiąże do końca tego tygodnia, to jesteśmy już blisko znalezienia następczyni. Natomiast trwają jeszcze ostatnie rozmowy z agentami - informował na antenie Radia Poznań prezes Enei AZS Politechniki, Łukasz Zarzycki.

reklama

Po półrocznej przygodzie z Eneą AZS Politechniką pożegna się również Hannah Hank, która wypełniła swoją misję w zakresie zastąpienia Laury Miskinene. To w dużej mierze talent Australijki z niemieckim paszportem sprawił, że można było marzyć o złotym medalu. Mecze finałowe i półfinałowe stały się w zasadzie wizytówką najwyższych umiejętności i jakości po stronie Hank. Skrzydłowa dominowała przy zbiórkach i była niemalże nie do powstrzymania przy punktowaniu z ponowień.

Jak udało nam się dowiedzieć, klub brał pod uwagę opcję jej angażu w kontekście budowy kadry na nadchodzący sezon, ale koszykarka jasno stwierdziła, że chce powrócić w rodzinne strony do Australii. Gdyby pozostała w Enei AZS mogła być piątą opcją w europejskich pucharach, a tak prezes Zarzycki musi szukać kogoś, kto wskoczyć w jej miejsce.

Enea AZS już wkrótce oficjalnie ogłosi pierwsze tak duże wzmocnienie? Jej wyniki robią wrażenie

Zmiany dotkną około 40% kadry z poprzedniego sezonu, a prezes Zarzycki mówi w rozmowie z nami, że nie są to wcale tak duże roszady jak na warunki koszykarskie. Oczywiście doszło już do pewnych korekt, lecz bez wątpienia celem będzie teraz głównie poszerzanie kadry. Pierwsze ruchy w tym zakresie już się zaczęły dziać, co potwierdzono na antenie Radia Poznań. Do poznańskiego klubu dołączy bowiem Anna Jakubiuk - doświadczona reprezentantka Polski i niedawna mistrzyni kraju z VBW Gdynia, której barwy reprezentuje od trzech sezonów.

W minionych rozgrywkach zasadniczych Anna Jakubiuk odnotowała rekordową jak dla siebie średnią 16.9 punktów na spotkanie, w których spędzała średnio 29:38 minut na parkiecie. Dokładała też od siebie jedne z najwyższych wyników w kontekście rzutów za dwa punkty czy zbiórek. Mówiąc o zdobywanych oczkach dla swojej ekipy nikt nie był od niej lepszy w VBW Gdyni, a ona sama zajęła ósme miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych rzucających w sezonie zasadniczym. 

Trener Wojciech Szawarski będzie mógł także liczyć na umiejętności Jakubiuk przy zbiórkach w ataku. Nikt nie osiągał lepszych wyników w kontekście średniej w jej drużynie pod tym względem, a i ona sama uplasowała się na dziewiątym miejscu w tej klasyfikacji w całej Orlen Basket Lidze Kobiet. Transfer skrzydłowej VBW Gdynia jest zatem znaczącym upgradem w kontekście dyspozycji ofensywy Enei AZS Politechniki w przyszłym sezonie. Koszykarce nie brakuje także rzecz jasna doświadczenia w Eurolidze, co tylko świadczy na jej korzyść.

Pozycja skrzydłowych będzie zresztą wyjątkowo mocno obsadzona w tym sezonie, o czym świadczy chociażby odejście Natalii Rutkowskiej. Klub nie chciał blokować rozwoju młodej zawodniczki, a na znaczeniu w tym sezonie mają zyskać Wiktoria Haegenbarth czy Dominika Puzio. Zapowiedzi prezesa Zarzyckiego zdecydowanie rozpalają oczekiwania, bowiem działacz poznańskiego klubu poinformował nas, że kibiców czekają niespodzianki, a sama drużyna będzie... ciekawa. W zwiazku z grą w europejskich pucharach zwiększy się też budżet, na który składać się będą także kolejne środki od nowych sponsorów, a zatem pozostaje tylko zacierać ręce i czekać na kolejne ogłoszenia ruchów transferowych.

Enea AZS w obliczu europejskiego wyzwania. Klub robi wszystko, by pokonać przeciwności losu

W natłoku wszystkich tych zmian pewna jest natomiast pozycja architekta wicemistrzowskiej ekipy czyli Wojciecha Szawarskiego. Szkoleniowiec pozostanie w klubie na następny sezon, a ogłoszenie tej decyzji ma nadejść już wkrótce. Przed trenerem Enei AZS Politechniki stoi jednak teraz trudne zadanie, by zarówno spróbować sprostać wymaganiom w potencjalnych europejskich pucharach jak również utrzymać zespół w walce o najwyższe cele w Orlen Basket Lidze Kobiet. Zachowanie dotychczasowego sztabu szkoleniowego powinno mu w tym bardzo pomóc, a prezes Zarzycki jasno mówi, co jest priorytetem dla klubu w tym sezonie.

- Jeśli oczywiście dostaniemy szansę na rywalizację w kwalifikacjach do EuroLigi, to oczywiście podejmiemy rękawice. Jednak szczerze mówiąc wiadomo, że w EuroLidze będzie nam bardzo ciężko. W rozgrywkach EuroCup powinno być trochę łatwiej i chcemy zajść tam jak najdalej, ale priorytetem jest oczywiście liga krajowa i walka o pierwszą czwórkę oraz medale. Rozgrywki europejskie traktujemy jako nagrodę dla kibiców i dla klubu, bo przyjadą tu bardzo dobre koszykarki. Nikt się nie położy i powalczymy o jak najwyższe miejsce - deklarował w rozmowie z nami prezes Łukasz Zarzycki.

Występy Enei AZS Politechniki w eliminacjach do EuroLigi kobiet są aktualnie uzależnione od tego, jaka decyzję podejmie FIBA w kontekście obsady miejsc dla poszczególnych krajów w walce o grę w prestiżowych rozgrywkach międzynarodowych. Zespół z Poznania nie stawia tej sprawy na ostrzu noża i liczy na występy w EuroCupie kobiet, gdzie również zmierzy się z renomowanymi rywalkami. To właśnie w tych rozgrywkach powinien mieć nieco większe szanse na osiągnięcie sukcesu poza ligą krajową szczególnie, gdy będą losowane z pierwszego koszyka, co ułatwi im rywalizację w fazie grupowej. Sytuacja dla poznanianek jest zatem win-win.

- Czekamy na ostateczne decyzje FIBY, bowiem już niedługo powinna ogłosić, jakie dwie federacje narodowe będą miały miejsce. Najprawdopodobniej mistrz Polski zagra już w fazie finałowej czyli fazie grupowej EuroLigi, natomiast wicemistrz otrzyma najprawdopodobniej możliwość gry w eliminacjach. Mimo że jest to duże wyzwanie organizacyjne, będziemy chcieli się podjąć tej możliwości i spróbować w nich wystartować. Będzie to najprawdopodobniej jedna runda i ewentualne zwycięstwo zagwarantowałoby nam awans, co byłoby na pewno ogromnym wydarzeniem dla Poznania i naszego klubu - informował Łukasz Zarzycki na antenie Radia Poznań.

Prezes Enei AZS Politechniki patrzy z optymizmem na najbliższą przyszłość choć wyzwań przed europejskimi imprezami nie brakuje. Hala Politechniki Poznańskiej na Piotrowie musi zostać nieco odrestaurowana, by sprostać wymaganiom FIBY. Już na ten moment wiadomo, że miejsc będzie mniej niż zakłada regulamin, ale prezes Zarzycki liczy na to, że osoby decyzyjne wykażą się wyrozumiałością wobec warunków infrastrukturalnych, które panują obecnie w Poznaniu.

- Będziemy się oczywiście mocno starać przy wsparciu Polskiego Związku Koszykówki, by móc rozegrać te ewentualne kwalifikacje do EuroLigi w hali Politechniki Poznańskiej przy ulicy Piotrowo 4. Podstawowym kryterium jest na przykład liczba miejsc - minimum 2 tysiące. W tym momencie mamy halę mogącą pomieścić około 800 osób. Oczywiście przy ogromnym wsparciu Politechniki Poznańskiej i Miasta Poznań robimy wszystko, by dostosować tę halę do jeszcze wyższych wymogów i wiemy, że obie te strony bardzo chcą nam pomóc. W tym momencie ogranicza nas już tylko krótki czas. Będą wymieniane trybuny, by zwiększyć tą frekwencję. Do tych 2 tysięcy nie jesteśmy w stanie dojść, ale chcemy przekroczyć ten próg tysiąca. Mam nadzieję, że wtedy ta hala będzie warunkowo dopuszczona przez FIBĘ - mówił prezes Enei AZS Politechniki na antenie Radia Poznań.

Przypomnijmy, że potencjalne kwalifikacje do EuroLigi odbędą się pod koniec września, a jeśli Enea AZS Politechnika awansuje do FIBA EuroCup to zagra w pierwszą środę października. Sam sezon Orlen Basket Ligi Kobiet wystartuje natomiast 26 września.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo