Nowa zawodniczka Enei AZS podtrzyma świetną formę z Grecji?
Dla Feyondy Fitzgerald pobyt w Polsce nie jest nową przygodą. Utalentowana koszykarka miała już okazję grać tutaj na przełomie tej dekady. W Polsce pierwszy raz zameldowała się już w sezonie 2017/18, kiedy to reprezentowała barwy Pszczółek Polski-Cukier AZS UMCS Lublin. Dwa lata później zasiliła już Energę Toruń, by następnie przejść do BC Polkowic. Wtedy jednak było jej jeszcze daleko do poziomu, który reprezentuje obecnie, a ona sama z uśmiechem wspominając tamten czas mówiła, że pamięta niewiele szczegółów.
- To było bardzo dawno temu (śmiech). Sądzę jednak, że przeżywałam tutaj dobry czas w swojej karierze. Moje doświadczenia z ostatniego sezonu są naprawdę w porządku. Zamierzam przyjść do tej ligi, wykonać swoją pracę i zadbać o to, by wszystko poszło zgodnie z planem - wyraźnie zaznaczała Amerykanka.
Na przestrzeni ostatnich lat Feyonda Fitgerald wyrobiła sobie jednak renomę w ligach europejskich. Jej zeszły sezon w lidze greckiej zrobił świetne wrażenie. W 21 meczach dla Panathinaikosu odnotowała średnią 13,9 punktów na spotkanie. Trafiała na blisko 45% skuteczności za dwa, ale też na 41,5% za trzy. Dała także swojej drużynie 4,9 asysty i dwie zbiórki na mecz. Co ciekawe w czterech pierwszych meczach ligi greckiej trzy razy przekroczyła barierę 20 oczek. Swój najwyższy wynik w tych rozgrywkach ustanowiła już w debiucie, odnotowując 27 punktów.
- Grecja przyniosła mi świetne doświadczenia. Grałam tam już wcześniej, więc wiedziałam czego oczekiwać. Teraz było jeszcze lepiej, ponieważ uczestniczyłam w Eurocupie i występowałam w barwach jednego z najlepszych zespołów w tym kraju. Fani, klub i wszyscy byli naprawdę świetni. To było dobre doświadczenie - relacjonowała w rozmowie z nami Amerykanka.
Nie dziwi zatem fakt, że była ona pierwszym wyborem prezesa Zarzyckiego i Wojciecha Szawarskiego w miejsce Brittany Brown. Nowa koszykarka ma przede wszystkim wnieść skuteczność w rzutach za dwa z półdystansu, czego brakowało jej poprzedniczce w poprzednim sezonie. Dodatkowo kibice mogą też z jej strony liczyć na bogate doświadczenie na arenie międzynarodowej. Ostatnim razem w Eurocupie zdobywała średnio 22,6 punktu oraz 6,3 asyst na mecz, potwierdzając swoją nieprzeciętną jakość w ataku.
Patrząc na statystyki koszykarki, fani Enei AZS Politechniki siłą rzeczy będą mieli z pewnością duże oczekiwania, co do jej umiejętności i tego, co zaprezentuje na parkiecie. Mieliśmy w piątek okazję zapytać Feyondę Fitgerald po jej przylocie do Polski o receptę na jej świetne wyniki. Każdy kibic chciałby wiedzieć, jakie warunki muszą zaistnieć na parkiecie, aby zawodniczka mogła eksponować swoje ofensywne talenty, którymi przekonała władze klubu Enei AZS Politechniki do transferu.
- Czuję się komfortowo w każdych warunkach i koncentruje się na tym, by wykonywać swoją pracę najlepiej jak tylko potrafię. Jestem nieco sfrustrowana, ponieważ w Grecji nie udało mi się sięgnąć po najwyższy cel. Czułyśmy, że mogłyśmy sięgnąć po mistrzostwo, ale to nam się nie udało. Przemknęła nam na to dobra okazja, więc spróbuję to osiągnąć w Polsce w nadchodzącym roku - wskazywała nowa rozgrywająca Enei AZS Politechniki.
Trener Szawarski kluczem do transferu. "Był głównym powodem"
W trakcie naszej krótkiej rozmowy nie obyło się także bez pytań dotyczących tego, jakie wrażenie zrobił na niej sam pomysł dołączenia do Enei AZS Politechniki. Amerykanka jeszcze przed momentem zdołała zahaczyć na moment nawet o Meksyk, w której to choć nie zagrała bardzo wielu spotkań, to jej drużyna sięgnęła po mistrzostwo. Z tego powodu może ciekawić, co skłoniło ją do zaakceptowania oferty wicemistrzyń Polski.
- Dobrze znam trenera Szawarskiego. Grałam już pod jego batutą w moim pierwszym roku w Polsce. Był głównym powodem, dla którego powróciłam do tego kraju. Znałam też Poznań z poprzednich sezonów, bo tutaj grałam i znałam też kilka zawodniczek. Środowisko jest mi dobrze znane - samo miasto jest fajne, a Polska stała się moim pierwszym domem w drodze do bycia profesjonalną zawodniczką. Jestem podekscytowana grą tutaj i czuję się gotowa - deklarowała w rozmowie z nami Feyonda Fitzgerald.
Zawodniczka komplementowała Wojciecha Szawarskiego, mówiąc, że to nie tylko dobry trener, ale i człowiek. Przypominała, że to właśnie z nim osiągała pierwsze sukcesy w swojej profesjonalnej karierze. Pod jego pieczą zasmakowała play-offów w polskiej klasie rozgrywkowej i przyznała, że tamten zespół, w którym grała był naprawdę dobry. Zawodniczka wprost mówiła, że nie może się doczekać ponownej pracy z najlepszym trenerem poprzedniego sezonu kobiecej Basket Ligi.
Feyonda Fitzgerald nie powinna mieć zatem problemu, by dopasować się do filozofii swojego dawnego szkoleniowca. Ofensywne talenty Amerykanki będą nieocenione dla Enei AZS Politechniki, ale na tym obowiązki zawodniczki się nie zakończą. Solidna obrona w postaci intensywnej pracy na zbiórkach oraz przy przechwytach to coś, na co zdecydowanie koszykarka musi się nastawić grając w Poznaniu. Ta jednak zdecydowanie nie narzeka na braki w tym zakresie.
- Sądzę, że efektywność to coś co zdecydowanie będzie mnie cechować. Niezależnie od tego, czy gram czy też nie staram się ją wnosić do drużyny, w której jestem. Będę wiele dawać od siebie nie tylko w ataku, ale też i w defensywie. Tak jak mówiłam, musicie przyjść na halę i zobaczyć co potrafię - skierowała się do fanów doświadczona rozgrywająca.
Kibice Enei AZS Politechniki mają nadzieję na to, że koszykarka zdoła wejść w buty Brittany Brown i spełni wysokie oczekiwania, dokładając od siebie wiele celnych rzutów i elementów w obronie. Na zakończenie warto podzielić się ciekawostką, że duet stanowiący o sile ataku akademiczek będziemy najpewniej określać mianem: "Fidżi". To oczywiście spolszczona wersja pseudonimów dwóch Amerykanek. Na nową rozgrywającą czyli wspomnianą Feyondę Fitzgerald mówi się po prostu "Fi", a z kolei na centerkę G'mrice Davis po prostu... "G".
Komentarze (0)