Enea AZS Politechnika zostawiła Zagłębie Sosnowiec w tyle. Energia aż kipiała na parkiecie
Początek meczu jasno pokazał, że Enea AZS Politechnika w ataku będzie mocno stawiać na pracę pod koszem. Podopieczne trenera Wojciecha Szawarskiego starały się sforsować zasieki obronne za pomocą szybkich podań i akcji indywidualnych poszczególnych zawodniczek. Swoimi agresywnymi wejściami w okolice "trumny" raz za razem imponowała Aleksandra Pszczolarska i Jovana Popović. Ich najgroźniejszą bronią były w szczególności rzuty z wysoko, ale też lay-upy. Gospodynie miały jednak problem z wykorzystaniem atutów Jessiki Carter, która była umiejętnie blokowana przez swoje rywalki.
W szczególności swoją formą w defensywie wyróżniała się Eve Wembanyama. Francuzka w pierwszych minutach sprawiała bardzo dużo problemów chociażby zatrzymując kontrataki Enei AZS Politechniki, stanowiące jej główną broń. Mimo to, gospodynie znajdowały rozwiązania problemów i wychodziły z opersji zwycięsko dzięki świetnemu zgraniu oraz właściwym wyborom. Szczęście sprzyjało akademiczkom także pod własnym koszem, bowiem największa gwiazda rywalek - Sydney Taylor - nie imponowała skutecznością zza łuku i z linii rzutów wolnych. W ataku myliła się też wspomniana wcześniej Eve Wembanyama.
W drugiej kwarcie przewaga Enei AZS Politechniki rosła w oczach, a to wszystko za sprawą agresywnej i intensywnej gry pod koszem przeciwniczek. Podopieczne trenera Szawarskiego pokazywały bardzo dobre przygotowanie fizyczne oraz przede wszystkim odwagę w swoich poczynaniach. Nie bały się ryzykownych wejść przy lay-upach i chętnie brały na siebie odpowiedzialność za rzuty. W dodatku dokładały od siebie również świetną pracę w obronie, co dało się zobaczyć chociażby przy pracy na obwodzie.
Ostatecznie podopieczne trenera Wojciecha Szawarskiego w pełnie zasłużenie prowadziły do przerwy wynikiem 45:30. Końcowe minuty drugiej kwarty okazały się kapitalnym pokazem umiejętności gry w defensywie akademiczek. Brittany Brown znakomicie czytała zamiary przeciwniczek i swoimi przechwytami regularnie napędzała ataki po fazach przejściowych. Momentami Amerykanka wyglądała jakby wręcz bawiła się grą. Dodatkowo swoimi zbiórkami w obronie wspierały ją Aleksandra Pszczolarska i Hannah Hank, co znacząco utrudniało Zagłębiu Sosnowiec powrót do równorzędnej rywalizacji.
Zagłębie nie znalazło recepty na swoje problemy. Enea AZS okazało się bezlitosne
Zagłębie Sosnowiec w trzeciej kwarcie postawiło już znacznie trudniejsze warunki do gry pod własnym koszem. Gościnie do swojej gry dołożyły więcej zdecydowania oraz pracy fizycznej, co zmusiło Enea AZS Politechnikę do cięższej pracy. Na domiar złego przyjezdne przebudziły się w ofensywie, pokazując, że ewidentnie nie boją się odważnych wjazdów pod kosz. Akademiczki tymczasem punktowały niemal wyłącznie po rzutach osobistych, nie mogąc dojść do czystych pozycji.
Zespół Sosnowiczanek miał bardzo duże problemy z przepisowym zatrzymywaniem przeciwniczek i raz za razem odsyłał je na linie wolnych. Przyjezdne nie potrafiły zbić ponad dziesięciopunktowej straty, jaką miały do Poznanianek tylko utrudniając sobie zadanie kolejnymi przewinieniami. Enea AZS Politechnika oprócz punktów wciąż dokładała dużo jakości w obronie za sprawą ciężkiej pracy Hanny Hank jak również Aleksandry Pszczolarskiej. To właśnie te koszykarki najbardziej wyróżniały się przy zbiórkach w defensywie, nie dopuszczając przeciwniczek do punktów z ponowień.
Akademiczki zachowywały pełną kontrolę prowadząc na dziesięć minut przed końcem z wynikiem 57:42. Zespół trenera Szawarskiego absolutnie się nie zatrzymywał, a wręcz przeciwnie - tylko zwiększał tempo. Gospodynie zyskały drugi oddech w ofensywie, przeważając na zbiórkach i błyskawicznie rozgrywając swoje akcje. Zagłębie jednak nie odpuszczało, wymuszczając liczne przewinienia pod koszem przeciwniczek. Role po trzeciej kwarcie się odwróciły i to zespół Sosnowiczanek mocniej korzystał na błędach w obronie rywalek.
Nawet mimo tego, że przyjezdne często otrzymywały okazje do punktowania z rzutów wolnych, to nie uchroniło ich przed wysoką porażką. W ostatnich pięciu minutach pierwszą piątkę Enei AZS Politechnikę tworzyły młodzieżowe zawodniczki, a mimo to nie wypuściły one wysokiego prowadzenia. Gospodynie wygrały pierwszy pojedynek w serii 74:54 i postawiły przed rywalkami niezwykle trudne wyzwanie w rewanżu.
- Nie spodziewałem się takiego wyniku. Wiedziałem, że jesteśmy dobrze przygotowani i że dziewczyny grają naprawdę super intensywnie w obronie. Dzisiaj to potwierdziliśmy. Sosnowiec to zespół, który jest najbardziej ofensywny w lidze, a dzisiaj zatrzymaliśmy go na 50 punktach i to jest klucz. Mieliśmy swoje założenia i zrealizowaliśmy je bardzo dobrze. Możemy być tylko zadowoleni (...) Jutro będzie nas czekać inny mecz. Na pewno przeciwniczki się przygotują, trener wyciągnie wnioski i wyjdą jeszcze bardziej zaangażowane. Niedzielne spotkanie będzie dla nich bardzo ważne, bo jak będzie 2:0 to będzie im ciężko i mamy tego świadomość - podzielił się z nami odczuciami trener Wojciech Szawarski.
Enea AZS Politechnika Poznań - Zagłębie Sosnowiec 74:56 (25:18, 20:12, 12:12, 17:14)
Enea: Carter (11 punktów, 10 zbiórek), Pszczolarska (12 punktów, 11 zbiórek), Brown (10 punktów, 7 zbiórek, 6 asyst), Popović (21 punktów, 2 zbiórki, 5 asyst), Piasecka (7 punktów, 1 zbiórka, 3 asysty), Hank (7 punktów, 9 zbiórek), Rutkowska (1 punkt, 4 zbiórki), Woźna (1 zbiórka), Główczak (1 asysta), Puzio (1 zbiórka), Haegenbarth (5 punktów, 4 zbiórki)
Zagłębie: Taylor (16 punktów), Wembanyama (6 punktów, 5 zbiórek, 1 asysta), Pyka (12 punktów, 2 zbiórki, 1 asysta), Kuczyńska (6 punktów, 1 zbiórka), Pyka (2 punkty, 1 zbiórka, 2 asysty), Resse (9 punktów, 8 zbiórek, 2 asysty), Kurach (3 punkty, 4 zbiórki, 1 asysta), Burliga (7 zbiórek, 1 asysta), Kłobukowska (2 punkty, 1 zbiórka, 1 asysta), Micek (2 punkty, 2 zbiórki), Jackowska (3 zbiórki, 2 asysty)
Komentarze (0)