Enea Basket Poznań rozkręciła się w znakomitym stylu
Ostatni mecz poznańskiego mini-turnieju przeciwko Tarnovii Basket Tarnnowo Podgórne był raczej sprawdzianem gotowości młodzieżowców w ekipie gospodarzy. W kadrze meczowej nie było chociażby Arkadiusza Adamczyka, Somto Dimanochiego oraz Devontae Blantona, którzy obserwowali spotkanie z ławki. Na parkiecie spośród weteranów był natomiast Michał Samsonowicz, Patryk Stankowski, Filip Siewruk, Jan Nowicki czy Sebastian Rompa. To oni przewodzili zespołowi w starciu z bardzo młodą ekipą zza miedzy.
Tarnovia weszła w meczu wyjątkowo dobrze i postawiła przed zespołem Enei Basket Poznań trudne wyzwanie w obronie. W pierwszej kwarcie bardzo dobrze pracowała na zbiórkach - koszykarze z drugiej ligi często wygrywali pojedynki w powietrzu, zamykali gospodarzom przestrzenie do rozegrania i sprawili, że gospodarze musieli często zdawać się na na celne rzuty Michała Samsonowicza. Po trudnych pięciu minutach Enea Basket Poznań zaczęła jednak wreszcie łapać swój rytm w grze dzięki bardzo wysokiej, agresywnej grze w obronie, która szybko spuściła powietrze z rywali.
Zespół Edmundsa Valeiki wchodził w drugą kwartę prowadząc dość pewnie 29:14. Koszykarze Enei Basket Poznań odcinali przeciwnikom tlen i potrafili ich szczególnie mocno karcić po kontratakach. Tarnovia miała problemy po obu stronach parkietu, ale najtrudniejsza do przejścia była sama obrona Poznaniaków. Robiła ona znakomite wrażenie, bowiem gospodarze w mgnieniu oka potrafili podwajać swoich rywali, a także nie dawali rywalom choćby cienia nadziei na okazję do zdobycia punktów po rzutach osobistych.
- Od dziecka grałem w koszykówkę w Hiszpanii, a ten styl obrony na całym boisku jest tam bardzo popularny. Broni się tam w zasadzie tylko tak w młodszych zespołach. To nie jest dla mnie nowość - chcemy, żeby przeciwnik musiał się mocno napracować aby ustawić atak. Chcemy zabrać mu w tym bardzo dużo energii i maksymalnie męczyć go w tym, by musiał przekroczyć połowę. W Dece Pelplin też bardzo często podwajaliśmy, więc ta agresywna obrona to też nie jest dla mnie nowość. Fajnie się w tym odnajduje i lubię ten styl. Na pewno jest to bardzo męczące, ale dlatego trener namawia nas do tego, żebyśmy dawali z siebie wszystko, by ta jakość i intensywność była jak najwyższa - informował nas Filip Siewruk.
Na pięć minut przed przerwą wynik wynosił aż 42:14 dla Enei Basket Poznań. Gracze pierwszoligowca świetnie się uzupełniali, a druga kwarta była tego najlepszym przykładem. Dla podopiecznych Edmundsa Valeiki nie było straconych piłek: często zdobywali punkty z ponownień oraz kontrataków po zdecydowanych przechwytach. W szczególności znakomitą pracę wykonywał Filip Siewruk, który obok Michała Samsonowicza i Patryka Stankowskiego był najjaśniejszą postacią na parkiecie. Jednak do prowadzenia 60:18 przyczyniała się też mrówcza praca innych zawodników.
Młodzieżowcy Enei Basket Poznań mają jeszcze ważne lekcje do odrobienia
Po przerwie goście jednak zdecydowanie się ożywili. Tak samo jak na początku meczu, w graczy Tarnovii Basket wstąpiły nowe siły, które bardzo zaszkodziły Enei Basket Poznań. Drugoligowcowi nagle zaczęły wchodzić wszystkie rzuty i wyglądali o wiele lepiej od przeciwników. Enea Basket Poznań wystawiła na trzecią kwartę niemal wyłącznie swoich młodzieżowców, którzy wydawali się pogubieni bez weteranów. Najjaśniejszą postacią na parkiecie po stronie gospodarzy był zdecydowanie Jan Nowicki, ale sam nie był w stanie przeciwstawić się rywalom.
Jego kolegom w poczynaniach brakowało pasji w grze i wiary w podejmowane działania. Owszem, realizowali schematy trenera i wykonywali jego polecenia, ale brakowało w tym ognia. Co innego można było powiedzieć o rywalach, którzy wyglądali jakby zrozumieli to, jak wielki potencjał w nich drzemie. Tarnovia Basket boleśnie punktowała odmłodzony skład Enei Basket Poznań, który nie zdał egzaminu dojrzałości, a wynik 11:24 w trzeciej kwarcie dobitnie to potwierdził.
W ostatnie dziesięć minut Enea Basket Poznań wchodziła jednak i tak z dość solidną zaliczką 71:42. Gra młodzieży nie powalała, ale kiedy na parkiecie znów pojawili się weterani, błyskawicznie zarysowali oni bardzo wyraźną różnicę w meczu. Na szczególną uwagę zasługiwała wszechstronność Filipa Siewruka i Sebastiana Rompy. W swojej grze łączyli świetną postawę w defensywie w postaci wysokich wyjść w pressingu oraz fizycznej walce o zbiórki, a także dobrą skuteczność w ofensywie - zarówno przy rzutach z półdystansu jak i przy atakach na obręcz.
- Po tych pięciu czy sześciu tygodniach przebywania w drużynie czuję się bardzo dobrze pod pieczą trenera Edmundsa Valeiki. Namawia mnie do tego, żebym brał jeszcze więcej rzutów niż dotychczas i więcej odpowiedzialności w grze. Przede wszystkim chcę abyśmy mogli wygrywać więcej jako zespół. Trener mówi mi, żebym używał też więcej ciała w swojej grze, grając tyłem do kosza. Muszę robić to, co robiłem przez lata tylko, że częściej. To już jest moim zadaniem, by wykonywać to lepiej i sprawiać, by było to bardziej skuteczne. Tak chcę się odpłacić trenerowi za zaufanie - mówił dla nas Filip Siewruk.
Zwycięstwo 101:52 i wynik 30:11 dla gospodarzy w ostatniej kwarcie dobitnie podkreślał dobrą dyspozycję pierwszoligowca. Przed inauguracją kibiców Enei Basket Poznań może martwić tylko stan zdrowia Jana Malesy, który dziś na oczach kibiców intensywnie pracował z masażystą oraz Mateusza Roszczki. Młodzieżowiec w drugiej części spotkania nabawił się na tyle poważnego urazu kostki po zderzeniu z rywalem, że czwartą kwartę przesiedział za ławką z lodowym opatrunkiem na stopie.
- Mogę powiedzieć, że było bardzo wiele dobrych momentów. Od początku widziałem więcej dobrych aspektów w grze niż tych złych. Właśnie dlatego czekam na ten pierwszy mecz sezonu z optymizmem. Wiemy, jak nie możemy grać - musimy walczyć przez 40 minut - odpowiadał na nasze pytania trener Edmunds Valeiko - Jesteśmy jednym z najmłodszych zespołów w lidze, a to oznacza, że mamy dużo sił, by grać taką agresywną, intensywną obronę. Mamy powody do tego aby być głodnymi gry. U mnie będzie grać ten, kto jest lepszy. Moi koszykarze muszą grać na 120-150%. Jeżeli młody gracz będzie dobrze funkcjonować i będzie w formie, to nie będę trzymać go na ławce.
Enea Basket Poznań - Tarnovia Basket Tarnowo Podgórne 101:53 (29:14, 31:4, 11:24, 30:11)
Enea: Samsonowicz (16 punktów, 1 zbiórka, 2 asysty), Nowicki (11 punktów, 3 asysty, 3 zbiórki), Kluj (5 punktów, 7 zbiórek, 1 asysta), Roszczka (6 punktów, 2 zbiórki), Walczak (2 zbiórki, 1 asysta), Stankowski (5 punktów, 9 asyst), I. Krajewski (5 punktów, 2 zbiórki, 1 asysta), Pawlicki (17 punktów, 2 zbiórki, 1 asysta), Rompa (18 punktów, 13 asyst), Siewruk (18 punktów, 5 zbiórek, 2 asysty)
Komentarze (0)