Kapitan ligowego rywala w Enei Basket. "Chciałbym być motorem napędowym"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Kapitan ligowego rywala w Enei Basket. "Chciałbym być motorem napędowym" - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Deska | Opis: Enea Basket dopięła drugi transfer. Na "fyrtel" trafił doświadczony zawodnik.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KoszykówkaPo umocnieniu fundamentów zespołu z poprzedniego sezonu Enea Basket kontynuuje proces wzmacniania kadry na nadchodzące rozgrywki. Po ogłoszeniu Devontae Blantona teraz przyszła pora na nieco bardziej przyziemny transfer z 1. ligi. Nowy nabytek mówi jednak jasno o tym, że chciałby odgrywać jedną z ważniejszych ról w nowej drużynie. Na co jeszcze z jego strony może liczyć poznańska ekipa?
reklama

Enea Basket zyskuje solidnego zawodnika na obwodzie

Drugim nowym nabytkiem Enei Basket w to lato został Jan Malesa, który w minionych rozgrywkach reprezentował barwy Polonii Warszawa. To mierzący 187 centymetrów wzrostu rzucający obrońca, który sezon temu zaliczał średnio 27 minut na mecz. Dokładał do tego także 11,6 punktów na spotkanie, notując 45,% skuteczności za dwa oraz 28,8% za trzy. Jego rekord w kwestii zdobytych oczek w pojedynczym meczu minionego sezonu padł w rywalizacji ze Starogardem Gdańskim. Zyskał ich wtedy 26. Kibice Enei Basket śmiało mogą po minionym sezonie oczekiwać od 10 do 15 punktów na mecz autorstwa tego gracza.

reklama

To przede wszystkim zawodnik, mogący wnieść wiele w obronie, co pokazywała średnia zbiórek na spotkanie w poprzednim sezonie. Łącznie notował ich cztery na mecz, a aż 3,1 zdobywał podczas walki pod własnym koszem. Swój najlepszy mecz w związku z pracą na "desce" rozegrał przeciwko Spójni Stargard 21 grudnia 2025 roku. Wtedy to z własnej tablicy zebrał siedem piłek.

Po niedawno zakończonych rozgrywkach w barwach Polonii Warszawa mógł się cieszyć najwyższą średnią asyst w swojej karierze, mając ich finalnie 3,4 na mecz. Jego rekord z minionego sezonu w liczbie decydujących podań na spotkanie padł jeszcze w grudniu 2025 roku w rywalizacji z Solverą Sokół Łańcut. Wtedy to uzyskał wynik siedmiu takich zagrań. 

reklama

Ostatni mecz Jana Malesy w maju przeciwko Enei Basket był raczej anonimowy z powodu zaledwie pięciu zdobytych oczek i kilku zbiórek, lecz w styczniowej rywalizacji dał z siebie o wiele więcej. Wtedy to zapewnił Polonii Warszawa 11 punktów oraz w sumie sześć zbiórek. Ekipa ze stolicy przegrała tamto starcie po pamiętnej, znakomitej końcówce Jamesa Washingtona III, ale Malesa pokazał wtedy obserwatorom z Poznania, że może pełnić rolę bardzo cennego zadaniowca. Koszykarz przez cały sezon sprawdzał się w roli stabilnej opcji na swojej pozycji, omijając szerokim łukiem kontuzje i uzyskują wspomniane średnie w wysokości blisko 30 minut na mecz.

- Scharakteryzowałbym swój styl gry jako szybki, dynamiczny i mocno opierający się na kontakcie. Uważam, że jestem wszechstronnym zawodnikiem: mogę bronić wszystkie pozycje obwodowe i tak samo jest też w ataku, gdzie mogę grać jako rozgrywający, rzucający obrońca czy niski skrzydłowy. Chciałbym być motorem napędowym tej drużyny i chciałbym, żeby chłopaki też się razem ze mną rozwijali, by przyniosło to dużo zwycięstw - oceniał swój warsztat Jan Malesa, były koszykarz Polonii Warszawa. 

reklama

Nowy nabytek Enei Basket nowym liderem? Jego energia i styl gry spotykają się z uznaniem

26-latek jest zaprawiony w boju na pierwszoligowych parkietach. Przed Polonią Warszawa, z którą w zeszłym sezonie prawie wszedł do play-offów, występował również w ekipie Noteci Inowrocław, Górniku Trans.eu Wałbrzych i Nysie Kłodzko. W stołecznej ekipie szczególnie doceniono wkład nowego nabytku Enei Basket, bowiem wyróżniono go opaską kapitańską. Jeszcze, gdy przychodził do Polonii Warszawy mówiono o nim jako o "wokalnym liderze". W szczególności cechowało go to, że potrafił popchnąć zespół w trudnych momentach. 

Swego czasu trener Davida Torrescusa zachwalał jego styl oraz intensywność, co tylko podkreśla to, że do drużyny Enei Basket trafił eksplozywny, dynamiczny i bardzo zaangażowany w grę zawodnik. Kogoś takiego zdecydowanie potrzebuje trener Edmunds Valeiko, a Jan Malesa wydaje się tego świadomy. Klasycznie, tak jak w przypadku poprzednich zawodników, którzy zdecydowali się grać dla Enei Basket w nadchodzącym sezonie, podkreślił, że postać szkoleniowca przyczyniła się do transferu. 

reklama

- Zdecydowałem się dołączyć do Enei Basket ze względu na dwa główne czynniki. Pierwszym jest klub sam w sobie i organizacja, o której słyszałem bardzo dużo dobrego, a drugim jest postać trenera Edmundsa Valeiki. O nim również słyszałem dużo dobrego i obserwując drużyny, które prowadził trener w poprzednich sezonach wiem, że mój styl do niego pasuje - informował nowy nabytek Enei Basket, Jan Malesa. 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo