Drużynie Enei AZS nie brakuje jakości. "Jestem bardzo zadowolony z tego składu"
Trener Wojciech Szawarski nie ukrywał wczoraj popołudniu swojej satysfakcji z powodu transferów, jakie udało się przeprowadzić w letnim okienku. Klub zapewnił sobie mieszankę jakości, talentu i doświadczenia na newralgicznych pozycjach. Do Enei AZS Politechniki dołączyła chociażby Feyonda Fitzgerald, G'mrice Davis czy Anna Jakubiuk. Opiekun drużyny wciąż jest jednak świadomy tego, że drużynę trzeba będzie jeszcze właściwie uformować na samym parkiecie.
- Mamy tutaj wiele znakomitych dziewczyn, ale musimy z nich teraz stworzyć drużynę - tutaj nie ma miejsca na indywidualności. Oczywiście mam nadzieję, że wykreują się liderki, które będą takim motorem napędowym, ale na pewno ta drużynowość ma być naszą wizytówką. Mam nadzieję, że uda nam się stworzyć taki kolektyw jak w poprzednim roku. Dużo dziewczyn zostało, a te które przychodzą znamy, bo też grały w Polsce w związku z czym będzie im łatwiej. Jestem przekonany, że tutaj jeżeli chodzi o atmosferę i chemię w drużynie nie będzie problemu - twierdził trener Enei AZS Politechniki, Wojciech Szawarski.
Optymizmu może dodawać fakt, że oprócz sprowadzenia nowych koszykarek udało się także utrzymać trzon poprzedniej, wicemistrzowskiej ekipy na czele z Jovaną Popović, ale i Aleksandrą Pszczolarską czy Maliną Piasecką. Kibice czekają też z niecierpliwością na to, by wreszcie zobaczyć w akcji Laurę Miskiniene.
- Jestem bardzo zadowolony z tego składu, który udało nam się zbudować i wierzę, że ten zespół będzie naprawdę dobrze funkcjonował. Oczywiście pod warunkiem, że będą nas omijały kontuzje i że Laura wróci do wcześniejszej dyspozycji. Jeżeli to się nam wszystko poukłada, sądzę, że ten zespół będzie naprawdę ciekawy - opiniował Wojciech Szawarski.
Na wtorkowym treningu widzieliśmy jednak głównie zawodniczki młodzieżowe. Miniony sezon dla części z nich był szczególnie wyjątkowy choćby ze względu na zdobycie młodzieżowego mistrzostwa Polski do lat 19 czy młodzieżowego Pucharu Polski. Trener Szawarski będzie mieć też nadal do dyspozycji Martynę Główczak i Dominikę Puzio, które niedawno stały się współautorkami sukcesu młodzieżowej reprezentacji Polski na Litwie oraz wzięły udział elitarnym obozie "Basketball Without Borders". Z tego względu pytaliśmy trenera czy w nadchodzącym sezonie młodzieżowe koszykarki będą pełnić roli asów w jego talii.
- Na pewno jest to coś pozytywnego. Cieszę się, że tak dużo dziewczyn z naszego klubu robi postępy i to jest zauważalne przez to, że grają chociażby w reprezentacjach Polski czy przez to, że pytają o nie różni ludzie. To nas cieszy, bo to cel naszego klubu - nie tylko zdobywanie medali, ale też kreowanie swoich wychowanek, zawodniczek i wprowadzanie ich do seniorskiej koszykówki. Natomiast wciąż są to młode dziewczyny, a tutaj mają do czynienia z koszykówką seniorską. Jeszcze przed nimi dużo pracy, by można było o nich powiedzieć, że są fundamentem tej drużyny. Mam nadzieję, że będę mógł powiedzieć, że mam długą ławkę natomiast dość dużo zależy tak naprawdę od nich. Wierzę, że wiele naszych młodych dziewczyn wykorzysta swoje szanse, które na pewno dostaną - mówił nam trener akademiczek, Wojciech Szawarski.
fot. Konrad Czapracki/Enea AZS Politechnika Poznań Facebook
Wśród trenujących młodych koszykarek obecna wczoraj była również Lena Brzustowska, która wraca do pełni sił po fatalnej kontuzji zerwanych więzadeł krzyżowych. Trener akademiczek potwierdził, że rehabilitacja przebiega dobrze, zgodnie z planem, ale jednocześnie nikt nie zamierza nakładać presji na jak najszybszy powrót tej zawodniczki. Aktualnie reprezentantka Polski ćwiczy bez kontaktu, co według wstępnych zapowiedzi ma się zmienić za miesiąc. Opiekun drużyny ma nadzieję, że koszykarka będzie do jego dyspozycji w drugiej rundzie.
Szkoleniowiec poinformował też, że wciąż czeka na zawodniczki zagraniczne. Wspomniana wcześniej Laura Miskiniene przybędzie dzisiaj, natomiast w ciągu najbliższego tygodnia drużyna powinna być już w komplecie. Za akademiczkami są już pierwsze testy sprawnościowe, a wkrótce przyjdzie też czas sparingów.
- Nie mamy za dużo sparingów, bo zagramy tylko pięć meczów, ale zmierzymy się w dwumeczu z drużyną z Bydgoszczy, potem pojedziemy na turniej do Lublina, a przed samym meczem pucharowym będziemy mieli u siebie sparing z drużyną z Bochni. Mam nadzieję, że nam to wystarczy. Nie ma dużo czasu, więc nie za bardzo jest kiedy grać mecze, a swoje musimy potrenować - informował szkoleniowiec Enei AZS Politechniki.
fot. Michał Korek
Z wielkim sukcesem wiążą się też duże problemy. "Ten sezon będzie dużo trudniejszy"
Drużyna ma rozwijać swój styl, który w poprzednim sezonie doprowadził ją do największego sukcesu od blisko ćwierćwiecza. Trener Wojciech Szawarski stawia za cel konsekwentną pracę nad defensywą i doprowadzanie jej do możliwie jak najwyższego poziomu. Widzieliśmy we wtorkowe popołudnie, że wstępne treningi nad tą fazą gry już się odbywają i wygląda to obiecująco.
- Zawsze można coś poprawić natomiast rzeczywiście musimy zacząć prace nad obroną. Wydaje mi się, że końcówka poprzedniego sezonu pokazała, że to zaczyna być trochę taki nasz styl. Chciałbym, żeby nasza drużyna kojarzyła się z bardzo solidną defensywą i do tego musimy dążyć - podkreślał trener Enei AZS Politechniki Poznań.
Enea AZS Politechnika musi być w tym, jak również innych aspektach, w najwyższej dyspozycji, jeśli chce liczyć się w walce o wysokie cele na dwóch frontach. Oczy kibiców będą teraz szczególnie zwrócone na ekipę trenera Szawarskiego, ale ten nie zamierza nakładać na swoje podopieczne nadmiernej presji związanej z wynikiem. Jak sam twierdzi, ma ona napędzać poznańskie koszykarki, a nie paraliżować. Wyzwanie związane z łączeniem gry na kilku frontach jest jednak czymś nieporównywalnie trudniejszym względem dotychczasowych celów akademiczek.
- Łatwiej jest gonić niż bronić jakiegoś sukcesu. Na pewno ten sezon będzie dużo trudniejszy również z tego względu, że dochodzą puchary czyli coś nowego z czym będziemy musieli się zmierzyć. Sam dobrze wiem, ile spotkań udało nam się wygrać, bo ktoś wrócił z pucharów nieprzygotowany i zmęczony, a teraz to my będziemy w takiej sytuacji - przypominał Wojciech Szawarski.
Długa ławka rezerwowych, bogata paleta wyborów do pierwszych piątek i mnóstwo jakości w składzie Enei AZS Politechniki może jednak sprawić, że sezon nie będzie tak straszny jak się w teorii wydaje. Największym problemem wydaje się póki co bardzo napięty kalendarz i brak możliwości treningów tak samo często jak wcześniej. Z tego względu cieszyć może fakt, iż większość składu udało się zatrzymać. Trener Szawarski starał się we wtorek mimo wszystko patrzeć na pozytywy, a zalicza do nich samą możliwość uczestniczenia w europejskich pucharach.
- Chcemy spróbować i być w tej Eurolidze. Oczywiście nie oszukujmy się, naszym celem był Eurocup i tak naprawdę, gdy pojawiła się szansa na grę w eliminacjach do Euroligi to z niej skorzystaliśmy, bo może nam się uda. Jeżeli nie, to w Eurocupie będziemy rozstawieni z pierwszego koszyka, a nie czwartego, więc to też miało znaczenie. Do Wilna pojedziemy z myślą, że nie mamy nic do stracenia i nie jesteśmy faworytem. Szkoda, że tylko jeden mecz będzie decydował o naszej przyszłości w tych rozgrywkach, bo na Litwie nie gra się łatwo, ale nie jesteśmy na straconej pozycji. Wierzę w to, że uda nam się dobrze przygotować do tego meczu - mówił opiekun pierwszej drużyny akademiczek.
Komentarze (0)