Awantura po mistrzostwie Lecha. Lider zespołu ujawnia zaskakujące informacje!

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Awantura po mistrzostwie Lecha. Lider zespołu ujawnia zaskakujące informacje! - Zdjęcie główne
Autor: Lech Poznań/X, MsPL/X | Opis: Na trybunach w Radomiu doszło do nietypowej sytuacji z udziałem piłkarzy Lecha Poznań.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaChoć od meczu Lecha Poznań z Radomiakiem Radom minęła już doba, wciąż napływają nowe informacje odnoszące się do tamtego spotkania. Tym razem chodzi o niecodzienny incydent na trybunach z udziałem graczy Lecha Poznań i kibiców gospodarzy. Głos w tej sprawie postanowił zabrać Radosław Murawski, a jego relacja z tamtego zdarzenia jest wręcz zaskakująca. Co ciekawe przedstawiciele rywali mistrzów Polski mają na temat tamtych wydarzeń inne zdanie.
reklama
reklama

Szarpanina na trybunach stadionu w Radomiu. "Wypadałoby uszanować drugiego człowieka"

Do niesławnego zdarzenia doszło chwilę po zakończeniu spotkania między Lechem Poznań, a Radomiakiem Radom, kiedy pierwsza z wyminionych ekip wygrała mecz 3:1 i zapewniła sobie tytuł mistrzowski na kolejkę przed końcem sezonu. Realizator pokazywał telewidzom głównie obrazki z płyty boiska, gdzie podopieczni Nielsa Frederiksena utonęli w objęciach i wspólnie świętowali jeden z największych sukcesów w historii klubu w tym stuleciu.

Nagle jednak nastąpiła zmiana obrazu, a zamiast tego widzowie mogli zobaczyć ostrą dyskusję Alego Gholizadeha z fanami Radomiaka. Irańczyk był wyraźnie wściekły z jakiegoś powodu i bardzo ostro dyskutował z kimś na trybunach, co kontrastowało z całą pozytywną atmosferą wokół jego drużyny.

reklama

Chwilę później już jednak o tym zapomniano, a rewelacyjny skrzydłowy dołączył wraz z resztą nieobecnych do ekipy Kolejorza, by świętować sukces. Później wyruszono w drogę powrotną do Poznania, gdzie na nowo fani dostrzegli na nagraniach tego samego, roześmianego Gholizadeha, co wcześniej. 

Rozwiń

Do całej sprawy związanej z szamotaniną na trybunach w starciu z Radomiakiem Radom wrócono dopiero w Lidze+Extra, gdy Bartosz Gleń wraz z Krzysztofem Marciniakiem prowadzili rozmowę na żywo z Radosławem Murawskim. Weteran Kolejorza został zapytany o przyczynę tamtych niecodziennych zdarzeń z udziałem jednej z największych gwiazd klubu. Wypowiedź Murawskiego mogła być dla niektórych wręcz szokująca. 

- Faktycznie były nieprzyjemne sytuacje na trybunach. Dowiedzieliśmy się tego już później w autobusie po meczu i znowu w roli głównej był Robert Gumny - czytaj bohater. Joao Moutinho miał problem z kibicami Radomiaka z racji tego, że był w naszej klubowej kurtce i musiał ją ściągać i oddawać. Natomiast wtedy dwie minuty później wparował właśnie Robert, który jako bohater odzyskał kurtkę i nie było więcej problemu. Ali Gholizadeh również miał swoje przeboje, ale nie na tym rzecz polega - jesteśmy też piłkarzami i ja rozumiem, że różne są sytuacje międzyklubowe czy międzykibicowskie, natomiast koniec końców jesteśmy tylko ludźmi i uważam, że wypadałoby uszanować drugiego człowieka - dzielił się odczuciami w Lidze+Extra Radosław Murawski. 

reklama

Rzecznik Radomiaka staje w obronie klubu. Przedstawiony obraz jest mylny?

Co ciekawe atmosfera między kibicami Radomiaka, a piłkarzami Lecha na trybunach przez większość czasu miała być ponoć pozytywna. Potwierdzili to nie tylko fani gospodarzy w social-mediach, ale również sam rzecznik prasowy klubu - Filip Świerczyński. Najmłodsi mieli podchodzić do Alego Gholizadeha z prośbą o autografy czy zdjęcia - to samo miało miejsce w przypadku Joao Moutinho w przerwie meczu. Ponoć także gratulowano mistrzostwa Polski. Przedstawiciel Radomiaka Radom rzucił nieco więcej światła na sprawę na platformie "X".

- Sytuacja, której fragment pojawił się w mediach, miała miejsce po tym, jak Ali Gholizadeh prawdopodobnie przypadkowo uderzył łokciem jednego z naszych najmłodszych fanów, a następnie próbował wejść na murawę bez wymaganego identyfikatora, na co zareagowały służby ochrony zgodnie z obowiązującymi procedurami – poinformował rzecznik prasowy Radomiaka, Filip Świerczyński. 

reklama
Rozwiń

Przedstawiciel klubu zaznaczył tutaj, że krótkie ujęcie całego zdarzenia, które dość jasno sugerowało "atak kibiców”, jest w istocie nieadekwatne do rzeczywistego przebiegu wydarzeń. Dodatkowo Świerczyński zwrócił również uwagę na to, że podobne insynuacje godzą w dobre imię klubu choć relacja zdarzeń Radosława Murawskiego odbiega od tego, o czym napisał rzecznik prasowy klubu z Radomia.

Rozwiń

Lider Lecha Poznań nie omieszkał wbić szpilkę przeciwnikom, zwracając uwagę na to, że lechici nie mieli problemu z tym, aby zachować się z klasą podczas meczu. Przytoczył tutaj chwilę, gdy oddawano hołd legendzie Radomiaka, która w sobotni wieczór żegnała się z klubem po 14 latach gry i tym samym profesjonalnym futbolem. Szczególnie świadczy o tym fakt, iż cały zespół Niebiesko-Białych stanął do pożegnalnego szpaleru w dziewiątej minucie spotkania, mimo tego, że ledwie chwilę wcześniej sekund stracił gola, który oddalił go od upragnionego celu. Murawski podkreślił w "Lidze+Extra", że ten moment zagryzienia zębów i uhonorowania piłkarza był momentem klasy i tak powinno podchodzić się do sprawy. 

Wychowanek podbija serca fanów Kolejorza. "Robert to jest Lech Poznań, a Lech Poznań to Robert Gumny"

Sprawa związana ze znakomitą reakcją Roberta Gumnego w sprawie Joao Moutinho była tylko jednym z kilku wydarzeń sobotniej nocy z udziałem przebojowego wychowanka Kolejorza. To właśnie jego najbardziej wyróżnił Radosław Murawski w kontekście prowadzenia dopingu po zdobytym mistrzostwie i zaangażowania podczas całej celebracji wielkiego sukcesu. Dla 32-letniego weterana Robert Gumny wybijał się na pierwszy plan pokazując wielkie oddanie dla klubu.

- Tak jak ja myślę, że jestem żywiołowy i za takiego się uważałem, tak w momencie, gdy do klubu przyszedł Robert Gumny i usłyszałem jego śpiew w szatni, spadłem momentalnie na drugą pozycję. Robert zajmuje pozycję numer jeden. Robert to jest Lech Poznań, a Lech Poznań to Robert Gumny. On żyje tym klubem i to widać za każdym razem, gdy gra w pierwszym składzie, czy siedzi na ławce, czy siedzi na trybunach. On tym żyje i to jest coś fantastycznego - ta energia, którą przekazuje całej drużynie - doceniał młodszego kolegę Radosław Murawski. 

Wychowanek Lecha Poznań nie rozegrał szczególnie wielu meczów w tym sezonie i nie zagroził poważniej pozycji Joela Pereiry, ale bez wątpienia kibice po mistrzostwie jeszcze bardziej docenili jego zaangażowanie oraz pasję z jaką poświęcał się klubowi. Historia z kurtką Moutinho może jedynie podbudować jego pozycję w klubie szczególnie jako dobrego ducha w szatni. Może mieć to niebagatelny wpływ na lepszą aklimatyzację w klubie nowych piłkarzy po letnim oknie transferowym.

Po meczu z Radomiem kibice Lecha Poznań zdecydowanie bardziej niż awanturę na trybunach z pewnością zapamiętają sceny pod Bułgarską, kiedy to prawy obrońca Kolejorza zainicjował kibicowską przyśpiewkę w swoim niepodrabialnym stylu. Nagrania z tamtego zdarzenia stały się absolutnym viralem w sieci.

Rozwiń
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo