Benfica sprawdzi szczelność obrony Lecha Poznań. Szykują się nam piłkarskie szachy [ANALIZA]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Benfica sprawdzi szczelność obrony Lecha Poznań. Szykują się nam piłkarskie szachy [ANALIZA] - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: Lech Poznań musi powstrzymać ultra ofensywną Benfikę.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaJuż jutro o 21:00 Lech Poznań przystąpi do długo wyczekiwanej rywalizacji z Benfiką Lizbona - drużyną, która do tej pory miała abonament na grę w Lidze Mistrzów. To jeden z najbardziej prestiżowych meczów Kolejorza w tym sezonie, ale czy zakończy się on pozytywnie dla mistrza Polski? Kibice "Orłów" i dziennikarze wskazują pewne punkty, które goście mogą wykorzystać.
reklama
reklama

Benfica Lizbona jest jak Goliat. Piłkarz Lecha zachowuje chłodną głowę przed meczem

W teorii w drużynie Benfiki wszystko zdaje się działać bez żadnych poważnych zawirowań. Stołeczny klub traci ledwie pięć punktów do lidera tabeli ligi portugalskiej czyli Porto. W dziesięciu meczach "Orły" odniosły osiem zwycięstw wraz z jedną porażką i remisem, co stanowi naprawdę niezły bilans, biorąc pod uwagę to, że ich nemezis wygrał jak dotąd wszystkie spotkania. Jakby tego było mało przeważa nad trzecim Sportingiem Lizbona czterema oczkami, a świetne wyniki towarzyszą Benfice także w omawianej Lidze Europy. 

Lech Poznań zmierzy się jutro z aktualnie najlepszą drużyną w tych rozgrywkach, która posiada komplet zwycięstw po trzech kolejkach i posiada takie same wyniki jak: Bayer Leverkusen, Bournemouth, Ferencvaros oraz Olympiakos Pireus. Benfica w tym turnieju bynajmniej nie jest silna wobec słabych i słaba wobec silnych, bowiem już zdołała ośmieszyć na San Siro AC Milan wynikiem 2:0, a także przejechała się aż 4:1 po Celticu Glasgow. Tak samo wysoko rozbiła zresztą Omonię Nikozję, co tylko może dodawać strachu Lechowi Poznań, który już przecież został rozgromiony 4:0 przez ekipę "Aptekarzy" oraz Crystal Palace.

reklama

- Dobrze znamy przeciwnika, przeanalizowaliśmy go. Do jutra jeszcze trochę o nim porozmawiamy, będziemy mieli czas na jedną czy dwie rozmowy dotyczące bardziej szczegółowych kwestii, a nie spraw ogólnych. Nie było potrzeby omawiać Lecha z Kamińskim. Jak sam trafnie zauważył, drużyna ta dominuje na arenie krajowej i znów zajmuje pierwsze miejsce. Ma za sobą zdobycie tytułu i zazwyczaj bardzo utrudnia życie wszystkim przeciwnikom. W Europie jest inaczej. Lech nie zaczął rozgrywek zbyt dobrze, ale w ostatnim meczu osiągnął pozytywny wynik. Rywale będą chcieli pójść za ciosem, biorąc pod uwagę swoją pozycję w tabeli - informował Marco Silva przed meczem z Lechem Poznań. 

Nie dziwi zatem, że to właśnie Benfica dzierży tytuł najskuteczniejszej ofensywy Ligi Europy z wynikiem 10 zdobytych goli, będąc pod tym względem bezkonkurencyjna. Dość dobrze prezentuje się również w defensywie, bowiem straciła jak dotąd tylko dwa gole - nie jest to najlepszy wynik, ale zdecydowanie nawiązujący do formy drużyn z topu. Lech Poznań na papierze zdaje się zatem nie mieć ważnych argumenty po swojej stronie przed rywalizacją z Benfiką. Jednak, jak podkreślał Michał Gurgul, do każdego meczu podchodzą z innym nastawieniem. 

reklama

- Raczej podchodzimy do każdego meczu osobno. Nie patrzymy na to, że za nami są cztery mecze i musieliśmy w nich zrobić tyle, a tyle. Na pewno z Benficą będziemy chcieli zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby zdobyć punkty. Po meczu już sobie odpowiemy na pytanie, ile byliśmy w stanie zrobić i ile wyciągnęliśmy. Tak do tych meczów podchodzimy i mam nadzieję, że jeszcze zrobimy dobre rzeczy dla naszych kibiców i dla naszego klubu - twierdził Michał Gurgul po spotkaniu z Wisłą Kraków.

Być jak Alvereca. Czego Lecha może nauczyć jego poprzedniczka po meczu z Benficą? 

O ostatnim pojedynku Lecha Poznań z Benficą prasa pisała jak o walce Rocky'ego z Apollo Creedem i tym razem będzie z pewnością będzie podobnie. Nie oznacza to jednak, że Kolejorz jest z góry na przegranej pozycji, bowiem Lizbończycy udowodnili względnie niedawno, że underdog potrafi im mocno napsuć krwi. Dziesiąta w tabeli Alvereca postawiła im na tyle trudne warunki, że drużyna "Orłów" uratowała sobie trzy punkty tylko dzięki wykorzystanemu rzutowi karnemu. Ich rywale byli o krok od tego, by wyrwać Benfice bezcenny remis. 

reklama

W tamtym spotkaniu Alvereca dokładnie pokazała drużynie Nielsa Frederiksena, jak niwelować największe atuty Benfiki czyli ataki skrzydłami. Piłkarze tacy jak Lukebakio, Kamiński, Prestianni czy Rafa Silva są bardzo groźni w pojedynkach. To w ten sposób budują przewagę swojej drużyny w ofensywie, wychodząc na wolne pozycje i dezorganizując defensywę rywali. Alvereca potrafiła jednak ten problem rozwiązać dzięki nie dopuszczaniu do pojedynków. Zamiast tego zmuszała rywali do małych gier na bokach boiska 2vs3, 3vs4 i tak pozbawiała Benfikę dynamiki. Zamknięta w hokejowym zamku nie była już tak nieprzewidywalna i kreatywna.

- Rozwijamy się jako zespół. Niezależnie od tego, czy strzelamy wiele bramek, czy nie, gramy bardzo przejrzyście, ale czasami po prostu nie da się osiągnąć celów. Dobrym przykładem jest to, co wydarzyło się w ostatnim meczu ligowym - musimy być w stanie wygrywać mecze w taki czy inny sposób. Celem jest rozgrywanie meczów zgodnie z naszą wizją, ale nie zawsze jest to możliwe. Czasami dlatego, że nie mieliśmy najlepszego dnia – co, jak sądzę, miało miejsce w ostatnim meczu – a czasami z powodu zasług przeciwnika, który również miał w tym swój udział - mówił przed meczem trener Marco Silva.  

Lech Poznań pokazał już, że potrafi grać w średnim pressingu, a jego organizacja w bardziej kompaktowym ustawieniu w grze bez piłki wygląda coraz lepiej. Przekonują się o tym kolejni rywale w Ekstraklasie, którzy mieli już problemy w tym sezonie, by dojść do klarownej sytuacji strzeleckiej. Tego samego może doświadczyć Benfica, u której problemy uwypuklają się przy bardziej cierpliwej grze po obwodzie. Alvereca grająca w ustawieniu 5-4-1 skutecznie trzymała ją na dystans.

Dziennikarze wprost wskazywali na to, że dzięki odpowiedniej organizacji gry w niskim bloku defensywnym udało się praktycznie całkowicie zgasić Vangelisa Pavlidisa, który kompletnie utonął w gąszczu zawodników Alvereki. Tak samo zresztą jak Schjelderup i Lukebakio. Wszystko to za sprawą właśnie tego fizycznego, szczelnego ustawienia, które nie dopuszczało do udanych dośrodkowań, podań prostopadłych czy przede wszystkim pojedynków, które są głównymi sposobami Benfiki na napędzanie akcji.

- Skupiamy się jednak bardziej na sobie i na tym, co mogliśmy zrobić inaczej, a czego nie. W tej chwili, analizując mecz, wyciągnęliśmy z niego również wiele pozytywnych wniosków. Jednym z nich było to, że nie straciliśmy bramki, co było bardzo ważne. Strzeliliśmy tylko jednego gola, a nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Z reguły jesteśmy drużyną, która strzela bramki, więc jeśli dobrze poradzimy sobie z drugą częścią gry, czyli nie stracimy bramki, będziemy bardzo blisko wygrywania meczów. Drużyny analizują nas, darzą nas ogromnym szacunkiem, musimy się do tego przyzwyczaić – do gry przeciwko 9 lub 10 zawodnikom w pobliżu pola karnego. Tak było w ostatnim meczu i musimy umieć rozbijać organizację przeciwników, wykazując się jakością oraz umiejętnością odczytywania sytuacji i podejmowania decyzji, jakich wymaga ta gra. Musimy dać zawodnikom narzędzia, by to osiągnąć - zaznaczył trener Benfiki.

Czwartkowe spotkanie będzie testem dla kompaktowości defensywy Kolejorza. Niels Frederiksen na konferencjach prasowych, co jakiś czas przypomina o tym, że jednym z niewielu mankamentów w grze jego zespołu jest niezmienny brak zwartości na odpowiednim poziomie w ustawieniu defensywnym. A dodajmy, że średnia zdobytych goli na mecz przez Benfikę wynosi trzy, co świadcz o jednym z topowych wyników w siedmiu najlepszych ligach Europy. Natomiast w meczach domowych ma średnią aż 3,5.

Teraz Lech Poznań musi pod tym względem zaprezentować się nienagannie, a Alvereca powinna być pod tym względem wzorem do naśladowania. Pozostaje jednak pytanie, czy trener Kolejorza będzie gotowy pójść na ustępstwa w swoim stylu gry i bardziej skupić się na niwelowaniu atutów Benfiki. Dobrze wiemy, że Duńczyk zawsze chce grać w swoim stylu nawet, gdy to naraża jego drużynę na straty wielu goli. Jednak szczególnie w przypadku Benfiki, wyjście na tę drużynę wysoko i agresywnie w pressingu znów może zakończyć się dla obrony bolesną lekcją.

- Lech wie, z jakim przeciwnikiem się zmierzy, a grając na wyjeździe, nie boi się rywalizacji. Piłkarze mają mentalność opartą na dominacji w meczach i nie jest łatwo jej zmienić z meczu na mecz. Wierzę, że zmusimy Lecha do zmiany stylu gry na Estádio da Luz. Nie mają problemów z utrzymaniem się przy piłce, a nawet podejmują pewne ryzyko w początkowej fazie rozgrywania akcji. Możemy to wykorzystać. Musimy zwracać uwagę na ich jakość i ich szanować, ale jeszcze bardziej szanować siebie i naszą jakość - twierdził Marco Silva charakteryzując drużynę Lecha. 

Lech zagra w myśl zasady: "podpuścić i skasować"?

Lech Poznań musi wykazać się maksymalną precyzją i dokładnością, jeśli chce wyszarpać w Lizbonie jakiekolwiek punkty. Nie chodzi tutaj tylko o defensywę. Dziennikarz i podcaster - Bruno Francisco - wskazuje, że w grze Lizbończyków są okresy, w których tracą oni kontrolę nad meczem i zdolność do długotrwałego trzymania się przy piłce. Zadaniem podopiecznych Nielsa Frederiksena powinno być właściwe odczytanie tych momentów w meczu, w których to się dzieje i wykorzystanie ich dzięki agresywnym przechwytom czy odbiorom. W ten sposób zwróceni przodem do bramki Agnero, Walemark czy Bengtsson powinni zrobić z piłki najlepszy użytek. 

Drugim aspektem, który bez wątpienia buduje nadzieje graczy Kolejorza na pozytywny wynik jest środek pola. Zębatki w jego machinie wciąż się przecierają, a przynajmniej tak to przedstawiają kibice i dziennikarze związani z lizbońskim klubem. Wszystko tam rozbija się o współpracę na linii Palinha-Aursnes i niewłaściwe zarządzanie personaliami w środku pola przez trenera, gdy nadarzają się trudne chwile. Kibice i eksperci zwracają uwagę na to, że w środku pola brakuje kreatora gry, mogącego jednocześnie stanowić cenne zabezpieczenie w defensywie, gdy zespół stara się przejąć kontrolę nad spotkaniem. 

Rozwiń

Najlepszymi rozgrywającymi są obecnie Enzo Barrenechea czy Georgiy Sudakov, którzy mają znakomite predyspozycje do bycia jakościowym "ósemkami", ale jednocześnie zbyt ofensywna gra kosztem odpowiednich zabezpieczeń w obronie może okazać się niezwykle bolesna w przypadku znakomicie kontrujących drużyn. Z tego względu zarządzanie personaliami na boisku jest szalenie istotne w przypadku Marco Silvy, bowiem w zależności od fazy meczu, przydawać się może inny pod względem profilu zawodnik.  

-  Ważniejsze od rotacji jest to, by zawodnicy zrozumieli, że nie zmieniając wiele naszych cech, w niektórych przypadkach musimy się dostosować, nawet nie mając czasu na trening. Często analiza wideo, którą przeprowadzamy i pewne momenty, których nie udało się wypracować na treningu, pokazują, że o wiele ważniejsza jest zdolność zawodników do dostosowania się i zmiany nastawienia z jednego meczu na drugi oraz do prezentowania formy, która pozwala nam wygrywać mecze. Zawodnicy dobrze na to reagują, wykazując się ogromną otwartością. To tylko sprawia, że rozwijamy się jako drużyna, a piłkarze indywidualnie - zwracał uwagę trener Silva.

Czwartkowe spotkanie z Benfiką z pewnością będzie w związku z tymi rotacjami jednym z najtrudniejszych testów taktycznych dla trenera Nielsa Frederiksena, o ile nie najtrudniejszym jako trener Lecha Poznań. Wszystko to w związku ze stosowaniem przez Benfikę wielu, różnych rozwiązań taktycznych, na które Silvie pozwalają indywidualne umiejętności poszczególnych graczy. Rotacja przebiega tam w bardzo płynny sposób, czyniąc zespół nieprzewidywalnym i elastycznym nawet w ataku pozycyjnym. To idealne odzwierciedlenie futbolu totalnego, które wpasowuje się w dominujący sposób gry Benfiki, gdzie w konstrukcji ataków uczestniczy cała drużyna.
 
Rozwiń

Te punkty stanowią szanse dla Lecha Poznań

Reasumując, nadzieją Lecha Poznań na względnie korzystny wynik powinna być przede wszystkim dobra organizacja w grze bez piłki. Drużyna Nielsa Frederiksena będzie musiała funkcjonować jak jeden organizm i maksymalnie niwelować wolne przestrzenie szczególnie na bokach boiska. Pojedynki na skrzydłach będą proszeniem się o kłopoty, a współpraca między środkowymi pomocnikami, bocznymi obrońcami i skrzydłowymi powinna sprawiać, że poszczególni gracze Benfiki będą zwyczajnie zamykani w tych strefach.
 
Rozwiń
 
Innym ważnym aspektem jest oczywiście także skuteczność w wyprowadzaniu kontrataków. Wtedy to kibice dokładnie zobaczą na jakim etapie zgrania i wzajemnego zrozumienia są podopieczni Nielsa Frederiksena. Przeciwko Benfice trudno jest liczyć na dogodne okazje strzeleckie, gdy ta będzie dysponować nominalnym ustawieniem. Kluczowym okaże się wciąganie Lizbończyków na własną połowę i karcenie ich po przechwytach. Precyzja to słowo klucz w kontekście ofensywy, bowiem "Orły" wciąż mają po swojej stronie znakomicie dysponowanego Palinhię, który wyrobił sobie markę gracza, który doskonale łata dziury w ustawieniu i zbiera bezpańskie piłki.
 
Rozwiń
 
Spotkanie z Benfiką zostanie rozegrane w czwartek 5 listopada o 21:00 na Estadio da Luz. Do tej pory po trzech meczach Lech Poznań ma na swoim koncie jeden punkt po ostatnim remisie z Sunderlandem. 
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo