Kamiński wspomina czas w Lechu Poznań. "Nie mogę się go doczekać"
Jakub Kamiński nie krył ogromnej wdzięczności i pięknych słów pod adresem Lecha Poznań przed prestiżową rywalizacją w Lidze Europy. Piłkarz podkreślał wkład członków polskiego klubu w to, że może być tu, gdzie jest teraz. Po opuszczeniu szeregów dziesięciokrotnych mistrzów Polski przed Benfiką zahaczył jeszcze o Wolfsburg, a także zyskał powszechne uwielbienie jako zawodnik 1. FC Koeln, gdzie przypomniał o swoim ogromnym talencie,
Lech dał temu fundament, a sam Kamiński bynajmniej nie był tylko talentem. Jego historyczną wartość dla Kolejorza wyrażają 102 mecze rozegrane dla pierwszej drużyny oraz 16 goli i 17 asyst. W Kolejorzu spędził siedem lat, sięgając z nim po mistrzostwo w sezonie 2021/22 i stał się jednym z najdrożej sprzedanych graczy w historii.
- Ponowne spotkanie z Lechem to dla mnie coś wyjątkowego, bo ten klub dał mi wszystko. Cztery lata w akademii, potem zdobyłem mistrzostwo, a następnie dostałem się do Bundesligi. Zobaczę kilku moich byłych kolegów z drużyny. Znam wielu ludzi w klubie, więc to dla mnie coś wyjątkowego - podkreślał dziś na konferencji prasowej Jakub Kamiński.
Kamiński znalazł dziś czas na rozmowę z dawnymi kolegami, a także przedstawicielami klubu. Z czasów gry dla Lecha Poznań może znać oczywiście takich graczy obecnego klubu jak Mikael Ishak, Joel Pereira, Radosław Murawski, ale również Robert Gumny, Antoni Kozubal i Mateusz Skrzypczak. Grono kumpli po drugiej stronie barykady jest zatem dość duże, a i warto wspomnieć, że sam Kamiński dobrze pamięta ostatnią kampanię Lecha Poznań w Lidze Europy w sezonie 2020/21.
Właśnie w starciu z Benfikę odnotował asystę przy Bułgarskiej spędzając na boisku blisko 70 minut. Oprócz tego dostał też 28 minut przeciwko Standardowi Liege oraz 45 w meczu z Rangersami. Wtedy już tak wydatnie nie pomagał drużynie, ale jest to kolejny, ciekawy smaczek dotyczący Jakuba Kamińskiego i nadchodzącej rywalizacji "Orłów" z Kolejorzem. Odniósł się również do tego tematu na konferencji prasowej, podkreślając, że tamte uczucia były fantastyczne, mimo tego, że przez COVID-19 zabrakło fanów na trybunach. Wspominał, że właśnie przez takie mecze przemieniał się z chłopca w mężczyznę.
- Polska liga jest zupełnie inna, to inna konkurencja. Lech zazwyczaj dominuje w grach, ma posiadanie piłki. Nie boi się grać i chce pokazać swoją jakość przeciwko nam. To będzie świetne spotkanie, otwarty mecz. Nie mogę się go doczekać - mówił o swoich predykcjach Jakub Kamiński.
Wychowanek Lecha jest w pełni zmotywowany do gry. "Najważniejsza jest Benfica"
"Kamyk" zawdzięcza w dużej mierze bieg swojej kariery i życia Lechowi Poznań, ale na konferencji prasowej bez ogródek mówił o tym, że to gracze Benfiki podejdą do tego meczu z pozycji faworytów. Skrzydłowy jasno stwierdził, że celem w czwartek jest to, co w dotychczasowych spotkaniach: stłamszenie rywala, wywarcie na nim presję i zmuszenie do tego, by piłka była cały czas po stronie "Orłów". Reprezentant Polski nie kryje tego, że przewaga własnego boiska może być dużym atutem Benfiki, ale ma też świadomość, co może wykorzystać Kolejorz.
- Musimy grać normalnie. Na pewno jesteśmy faworytem w tej grze. Spróbujmy zdominować Lecha i popchnąć ich do obrony. Kiedy gramy w Luz, zwykle dominujemy nad przeciwnikami, ale kiedy oni idą dalej, mogą stworzyć niebezpieczeństwo. Chcemy jednak utrzymać naszą pozycję w środku pola i próbować zdobywać bramki. To nasz pomysł na grę, ale musimy być ostrożni przy kontratakach - przestrzegał reprezentant Polski.
Kamiński traktuje ten mecz w sposób wyjątkowy także przez pryzmat walki o pozycję w Benfice. Było jasne, że po transferze do tak wielkiego klubu nie dostanie niczego na tacy i tak też się dzieje. Piłkarz wciąż nie doszedł do optymalnej dyspozycji pod względem fizycznym choć jednocześnie podkreśla, że wszystko idzie w dobrą stronę. Dał już próbkę swoich umiejętności w rywalizacji przeciwko Milanowi, gdzie zdobył gola i asystę, ustanawiając końcowy na 2:0. Komplementy płynęły w jego kierunku z każdej strony.
- Czuję się coraz lepiej. Na początku sezonu moja forma fizyczna nie była dobra i nie czułem się dobrze. Jednak z każdym treningiem czuję się lepiej. Niestety, w ostatnich miesiącach doznałem kontuzji. Dlatego trudno mi było utrzymać dobrą fizyczność, ale pracuję codziennie, aby czuć się dobrze i pracuję, aby mieć możliwości od trenera, na przykład przeciwko Milanowi. Trenowałem bardzo ciężko, aby wykorzystać swoje możliwości - zaznaczał dziś na konferencji prasowej wychowanek Lecha Poznań.
Mistrz Polski z 2022 roku podkreślił dziś bardzo wyraźnie, że jego mottem jest ciężka praca i niezależnie od okoliczności poświęca się dla trenera oraz całej drużyny. Jak sam stwierdził: "Najważniejsza jest Benfica". Skrzydłowy nie kryje dużych ambicji, bowiem chce osiągnąć coś wyjątkowego, grać regularnie i dawać trenerowi mocne argumenty, by dostawać szanse na swoje występy tak często, jak to tylko będzie możliwe. Jakub Kamiński jasno deklaruje, że zamierza wręcz walczyć o swoją pozycję, co dużo mówi o jego mentalności przed spotkaniem z Lechem Poznań.
- Oczywiście. Każdy zna mój charakter, moim mottem jest ciężka praca. Jestem tu dla trenera, dla drużyny. Dla mnie to wszystko w tej chwili. Najważniejsza jest Benfica. Chcę osiągnąć coś wyjątkowego w tym sezonie. Chcę grać więcej, to normalne, ale chcę dać argumenty trenerowi, aby mieć szansę. Nie poddaję się. Będę walczył po kontuzji, dużo pracuję, trenuję codziennie, żeby mieć kolejną szansę - mówił Jakub Kamiński.
Jakub Kamiński rozegrał jak dotąd 163 minuty w barwach Benfiki, a prym wiódł głównie w kwalifikacjach do Ligi Europy. W pięciu spotkaniach, gdzie dwa rozegrał od pierwszej minuty odnotował asystę. Do tego dołożył też wspomniany świetny mecz z Milanem już w fazie ligowej i dwa występy w lidze portugalskiej. Przeciwko Martimo zagrał 73 minuty, a ostatnio przeciwko Alverce już tylko jedną. Najczęściej w trakcie tych rozgrywek przesiadywał niestety na ławce rezerwowych.
Komentarze (0)