Byli gracze Lecha Poznań zmierzyli się w 1/16 Pucharu Włoch
W tegorocznym letnim oknie transferowym dwaj piłkarze Lecha Poznań obrali azymut na Włochy i to tam na najwyższym szczeblu rozgrywkowym zdecydowali się kontynuować swoje kariery zawodnicze. Najpierw dość niespodziewanie do Serie A przeniósł się Kornel Lisman, zasilając za aż 2,5 miliona euro szeregi beniaminka w tegorocznych rozgrywkach - Venezii. Skrzydłowy miał szansę zadebiutować już w pucharowym meczu z Modeną po przepracowaniu większości okresu przygotowawczego, ale trener Stroppa nie skorzystał z niego zarówno w tamtej rywalizacji jak i przeciwko Lecce czy Milanowi w Serie A.
Zupełnie inaczej było w przypadku Bartosza Mrozka, bowiem były golkiper Lecha Poznań przybył do Udinese Calcio dosłownie w ostatnich dniach letniego okna transferowego. Jego przyszłość w ekipie "Zebrettich" malowała się w ciemniejszych barwach, bowiem aby zagwarantować sobie minuty, 26-latek musiał wygryźć ze składu absolutną gwiazdę Udine - Nigeryjczyka Madukę Okoye.
Na papierze wydawało się, że to zdecydowanie Lisman jest bliżej debiutu niż Bartosz Mrozek, lecz stało się inaczej. Dzisiaj podczas 1/16 Coppa Italia drużyny obu panów zmierzyły się ze sobą na Stadio Frulli i to właśnie były, najlepszy golkiper Ekstraklasy szybciej rozegrał pierwszy mecz dla nowej ekipy. W dodatku już na wstępie zyskał miejsce w podstawowym składzie. To tylko podkreślało, że kierunek transferu byłego gracza Lecha Poznań wcale nie wydawał się aż tak zły jak mogło się pierwotnie wydawać.
Udana pierwsza połowa byłego bramkarza Lecha Poznań
Mrozek co prawda wyszedł w podstawowym składzie na spotkanie z Venezią, ale rywal Udinese od razu poddał go trudnej próbie w pierwszej połowie. Jego koledzy z drużyny prezentowali się dość ospale w grze i to beniaminek Serie A zdecydowanie przejął inicjatywę w meczu. Goście śmiało sobie poczynali na murawie, korzystając na biernej postawie rywala, która zemściła się na nich już w 9. minucie meczu. Wtedy to po jednym z pierwszych groźnych ataków skrzydłem Bartosz Mrozek popisał się znakomitą interwencją w sytuacji niemalże sam na sam, ale był już bezradny przy dobitce zupełnie niepilnowanego Sagrado.
Udinese nie przypominało zespołu ze stabilną pozycją w Serie A, a zamiast tego co i rusz musiało gasić pożary w związku z dalekimi podaniami za plecy wystawiając nowego bramkarza na coraz cięższe próby. Były golkiper Kolejorza pokazywał jednak, że zapewnia dużo spokoju między słupkami. W 24. minucie znów nie dał się pokonać tym razem po długim podaniu prostopadłym do Lauderbacha, który nie wykorzystał swojej sytuacji sam na sam. Nie był to najlepszy strzał, ale Bartosz Mrozek zaprezentował w tamtej akcji fantastyczną interwencję nogami.
Niespełna dziesięć minut później Udinese po przetrwaniu trudnego momentu w meczu zdołało zremisować. Znakomite dośrodkowanie Vojvody wykorzystał słabo pilnowany Bayo, który pokonał Montipo precyzyjnym strzałem głową. Interwencje Bartosza Mrozka solidnie przyczyniły się do tego, że jego drużyna mogła przynajmniej remisować po pierwszej połowie mimo kiepskiej gry.
Venezia nie potrafiła zaskoczyć bramkarza za pomocą dalekich podań penetrujących linie poszczególnych formacji. Polski bramkarz dobrze odczytywał zamiary przeciwników i w 40. minucie zanotował nawet świetne, wysokie wyjście do piłki zmniejszając rywalowi kąt do strzału. Mrozek sprawdzał się naprawdę solidnie między słupkami, pokazując, że jego rola wcale nie musi się w oczywisty sposób sprowadzać do roli zmiennika Maduki Okoye.
Dawny skrzydłowy Lecha chciał coś udowodnić. Pokazał, że nie jest gorszy od kolegów
W drugiej połowie nowy golkiper Udinese był już praktycznie bezrobotny. Trener Runjaić musiał dać swoim podopiecznym niezłą burę w szatni, bowiem dopiero po przerwie gospodarze zaczęli przypominać prawdziwą wersję samych siebie. Zaczęła cechować ich boiskowa agresja, determinacja, wola walki i wysoki pressing. 120 sekund po wznowieniu gry plus przy swoim nazwisku mógł zapisać inny z dawnych lechitów czy Jesper Karlstrom. W tamtej akcji zabrakło mu jednak odpowiedniego wykończenia przy strzale na bramkę Lorenzo Montipo.
Udinese rozkręcało się z minuty na minutę, a efektem był gol na 2:1 w 52. minucie znów po tym, gdy Bayo był praktycznie bez krycia. Prowadzenie podopiecznym trenera Runjaicia zapewniła znakomita kontra. Mrozek mógł jedynie obserwować plecy swoich kolegów z drużyny, bowiem znakomicie reagowali na każde najmniejsze zagrożenie. Przedarcie się pod bramkę byłego bramkarza Lecha Poznań było praktycznie niemożliwe, a goście raz za razem padali jak muchy przegrywając pojedynki fizyczne z rosłymi rywalami w środku pola.
Taka sytuacja zobligowała Giovanniego Stroppę do wystawienia do gry swojego lechity. Tym sposobem pierwsze 20 minut gry w tym sezonie otrzymał Kornel Lisman. W jego przypadku debiut nie był tak efektowny jak Mrozka, ale Polak pokazał, że zamierza walczyć o swoją pozycję w składzie jak tylko może. Nie unikał harówki w pressingu, wdając się w pojedynki fizyczne z rywalami, a także aktywnie szukał przestrzeni do tego, by wbiec między linie obrony i wyjść sam na sam z Bartoszem Mrozkiem.
To mu się jednak nie udawało, ale Lisman nie ustawał w wysiłkach. Poza tym na plus w jego grze można było wyróżnić to, że schodził też w różne części boiska szukając możliwości podań i rozszerzenia pola do rozegrania z kolegami. Ewidentnie domagał się piłki i sam chciał decydować o przebiegu akcji. W okolicach 90. minuty posłał nawet groźne dośrodkowanie w pole karne, które ostatecznie zostało przechwycone przez Mrozka. Finalnie Lisman wraz z kolegami zszedł z boiska pokonany i zakończył przygodę w Coppa Italia.
Wkrótce na byłych graczy Lecha czekają kolejne próby sił
Byli piłkarze Lecha zdecydowanie nie zostali bohaterami w tym meczu i nie zaliczyli wymarzonych debiutów, ale pokazali, że mogą wnieść do swoich drużyn określoną jakość po obu stronach boiska. Trenerzy są z pewnością podbudowani ich indywidualnymi talentami, a przede wszystkim mentalnością i determinacją. Widać, że ewidentnie nie przyszli do Serie A grzać ławki, chcąc walczyć o minuty ze swoimi kolegami z drużyny.
Dla Bartosza Mrozka najbliższa szansa na grę nadejdzie już 7 września, kiedy to Udinese zmierzy się u siebie z Lazio o 20:45. Kornel Lisman poszuka swojej okazji w dość przystępnym starciu z niedawnym rywalem Venezii z Serie B czyli Frosinone. Początek tej rywalizacji już 6 września o 15:00.
Komentarze (0)