reklama

Bryan Fiabema odpalił rakietę! Musicie zobaczyć tego gola [WIDEO]

Opublikowano:
Autor:

Bryan Fiabema odpalił rakietę! Musicie zobaczyć tego gola [WIDEO] - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Norweski napastnik przywitał się z nowymi kibicami w najlepszym możliwym stylu

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaBrian Fiabema pożegnał się tego lata z Lechem Poznań i przeniósł do norweskiego Fredrikstad. W Poznaniu nie zdołał spełnić pokładanych w nim nadziei, ale być może powrót do ojczyzny okaże się dla niego przełomowym momentem kariery. Norweg dostał w piątkowy wieczór szansę debiutu w nowym klubie, a z kibicami przywitał się w najlepszy możliwy sposób. Musicie zobaczyć tego gola!
reklama

Rozczarowujący pobyt w Lechu

Bryan Fiabema trafił do Lecha Poznań latem 2024 roku z rezerw Realu Sociedad. Miał być przede wszystkim zawodnikiem zwiększającym rywalizację w ofensywie, nominalnie trzecim napastnikiem. Szybko okazało się jednak, że trener Niels Frederiksen widzi go również na skrzydle. W swoim pierwszym sezonie Norweg zanotował aż 28 występów we wszystkich rozgrywkach, ale zdecydowanie nie był to sezon, który zapisałby się złotymi zgłoskami w jego karierze. Dość powiedzieć, że zakończył go z zaledwie jedną asystą - przy golu Filipa Szymczaka w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław.

reklama

Fiabema miał kilka udanych wejść z ławki, ale zdecydowanie częściej irytował swoją postawą niż zachwycał. Kibice oczekiwali od niego zdecydowanie więcej. Norweg nie potrafił ustabilizować formy, a jego boiskowe decyzje i skuteczność pozostawiały sporo do życzenia.

Coś zaczęło się jednak zmieniać w kolejnym sezonie. W rozgrywkach 2025/2026 Fiabema w końcu doczekał się pierwszego gola w barwach Lecha. Trafił w wygranym 2:1 meczu z Widzewem Łódź, a jego bramka dała Kolejorzowi komplet punktów. Kilka tygodni później zrobił to ponownie - tym razem w wyjazdowym spotkaniu z GKS-em Katowice. I znów jego trafienie zapewniło Lechowi zwycięstwo.

Można więc powiedzieć, że niemal w pojedynkę dał Lechowi sześć punktów. Problem w tym, że były to jedynie pojedyncze przebłyski. Z czasem Fiabema dostawał od trenera Nielsa Fredriksena coraz mniej szans, bo duński szkoleniowiec wolał stawiać na innych zawodników, jak Kornel Lisman czy sprowadzony latem 2025 roku ze szwedzkiego Halmstad Yannick Agnero.

reklama

Zimą Norweg został więc wypożyczony do holenderskiego ADO Den Haag, które walczyło o awans do Eredivisie. Ostatecznie cel udało się zrealizować, a Fiabema dołożył swoją cegiełkę do sukcesu. W 16 spotkaniach strzelił cztery gole i zanotował asystę. Wydawało się nawet, że klub z Hagi może zdecydować się na wykup zawodnika z Lecha, ale ostatecznie tak się nie stało.

Co za gol Fiabemy! W takim stylu przywitał się z nowymi kibicami

Fiabema wrócił więc latem do Poznania, choć jego przyszłość przy Bułgarskiej była już właściwie przesądzona. 23-latek nie trenował z pierwszym zespołem - zamiast tego przygotowywał się do nowego sezonu z drużyną rezerw, oczekując na oferty ze strony innych klubów. 

reklama

25 sierpnia Fiabema za około 100 tysięcy euro przeniósł się definitywnie do Fredrikstad. Norweg wrócił tym samym do ojczyzny, w której wychowywał się jako zawodnik Tromso IL. Co ciekawe, jeszcze do maja tego roku trenerem Fredrikstad był Andreas Hagen, czyli obecny asystent Nielsa Fredriksena w Lechu.

Szansę debiutu w nowych barwach otrzymać mógł już pięć dni po podpisaniu kontraktu. 30 sierpnia znalazł się w kadrze na wyjazdowe spotkanie z Lillestrom. Cały mecz przesiedział jednak na ławce rezerwowych, a Fredrikstad wygrało aż 4:1.

Prawdziwa szansa przyszła tydzień później. Rywalem było Bodo/Glimt, czyli jeden z najbardziej rozpoznawalnych norweskich klubów ostatnich lat i uczestnik zarówno poprzedniej, jak i obecnej edycji Ligi Mistrzów. Fiabema dostał miejsce w podstawowym składzie i został ustawiony jako jedna z „dziesiątek” w systemie 3-4-3. Nie pełnił więc roli klasycznego napastnika.

reklama

Fredrikstad ostatecznie przegrało z Bodo/Glimt 1:2, ale dla Fiabemy był to debiut, którego z pewnością długo nie zapomni. Na początku drugiej połowy Norweg doprowadził bowiem do wyrównania, popisując się fenomenalnym uderzeniem z dystansu.

Rozwiń

Trzeba przyznać, że 23-latek nie mógł wybrać sobie lepszego sposobu na przywitanie się z nowymi kibicami. Fiabema podpisał z Fredrikstad długi kontrakt, obowiązujący aż do końca grudnia 2030 roku. Na razie trudno oczywiście wyrokować, czy ten transfer okaże się dla niego przełomem, ale początek wygląda obiecująco. Norweg dostał szansę w podstawowym składzie przeciwko mocnemu rywalowi i odwdzięczył się pięknym golem.

Być może więc właśnie tego potrzebował - powrotu do ojczyzny, regularnej gry i zaufania. Należy trzymać kciuki za to, żeby wreszcie udało mu się odnaleźć swoje miejsce na ziemi. Bo jeśli takich bramek będzie strzelał więcej, to kibice nowego klubu zdecydowanie nie powinni mieć powodów do narzekania.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo