Przed sezonem pozycja napastnika była priorytetem na liście życzeń Lecha Poznań. Oczywiście klub nie zamierzał rezygnować z Mikaela Ishaka, ale zaplanował sprowadzenie konkretnego przeciwnika dla kapitana. Kogoś, kto będzie świetną alternatywą teraz i "jedynką" w składzie na przyszłość.
Wokół aktualnego mistrza Polski przewinęło się naprawdę sporo nazwisk, ale ostatecznie władzom klubu w ostatnim dniu letniego okienka transferowego udało się podpisać kontrakt z Yannickiem Agnero. Lech wydał rekordową sumę 2,3 mln euro i podpisał z napastnikiem umowę do 30 czerwca 2030 roku. To świadczy o tym, jak ważny był ten zakup i jak wysoko Kolejorz mierzył w swoich poszukiwaniach.
Mógł trafić do Polski, a został czołowym napastnikiem w Anglii
Rozważano nawet transfer zawodnika z przeszłością we francuskim Girondins de Bordeaux, który miał trochę gorszy sezon po transferze do Swansea City. Mowa o Żanie Vipotniku, etatowym reprezentancie Słowenii. O tym, że Lech chciał pozyskać tego piłkarza mogliśmy dowiedzieć się z materiału "Wariant Mistrzowski" wyprodukowanym przez Live Park we współpracy z poznańskim zespołem. Dokument po raz pierwszy w historii tak obszernie odsłonił kulisy transferów, w dodatku w jednym z największych klubów w kraju.
fot. fragment materiału "Wariant Mistrzowski" w serwisie YouTube
Vipotnik znajdował się bardzo wysoko w gabinetowych sondażach, ale finalnie do Lecha nie trafił. No i właśnie w ostatnich miesiącach jego kariera eksplodowała. Walijczycy nie postawili na nim kreski po debiutanckim sezonie, a 24-latek odpłacił się w najlepszy możliwy sposób. Właśnie zakończył drugą kampanię w Championship, tym razem jako król strzelców całej ligi. W 44 meczach zdobył 23 bramki i dołożył do tego 3 asysty. Dwukrotnie trafiał także w rozgrywkach EFL Cup.
Gdy Kolejorz zastanawiał się nad jego pozyskaniem, portal Transfermarkt wyceniał go na 2,5 mln euro. Przy marcowej aktualizacji zyskał na wartości sześciokrotnie (!) i obecnie jest wyceniany na 15 mln euro. Działacze Swansea City szybko zorientowali się, że mogą zarobić na Słoweńcu olbrzymie pieniądze, o które przecież w Anglii nietrudno.
W połowie marca Vipotnik podpisał nową umowę, która obowiązuje do końca sezonu 2029/30. Oczywiście 24-latek nie podpisał kontraktu po to, by zostać w Walii na kolejne cztery lata. Już teraz jest na radarze klubów z Premier League.
Pozostało już tylko zastanawiać się, co by było gdyby ten zawodnik trafił do drużyny z Poznania i czy na boiskach Ekstraklasy zrobiłby podobną furorę. Słoweniec akurat tym nie musi sobie zaprzątać głowy. Myślami pewnie nie wróci już do tego, że mógł występować w naszym kraju.
Komentarze (0)