FC Kopenhaga chce w tym sezonie powrócić na szczyt, po tym jak w poprzedniej kampanii drużyna skończyła w grupie spadkowej i o awans do eliminacji europejskich pucharów walczyła przez dodatkowe play-offy. Duńczycy planują dokonać jeszcze wzmocnień przed zamknięciem okna transferowego. Mają już na koncie transfer prawego skrzydłowego Thapelo Maseko, ale na tym nie zamierzają kończyć.
Duński Bold przekazał, że klub chciałby sprowadzić konkretnego piłkarza, który zastąpiłby pożegnanego tego lata Jordana Larssona. Wśród zawodników obserwowanych przez FC Kopenhagę znaleźli się m.in. Moses Usor z LASK Linz, a także Patrik Walemark z Lecha Poznań.
Początek sezonu tylko podbił jego wartość
Duńczycy widzą w nim zawodnika o konkretnych atutach, które wpisują się w ich oczekiwania. Szwed jest lewonożny, dysponuje dobrym dryblingiem, dynamiką, potrafi zaskoczyć zejściem do środka i kąśliwie uderzyć na bramkę. Nie bez znaczenia jest również to, co Walemark pokazuje na boisku. Bardzo dobrze wszedł w nowy sezon, a duński portal zwrócił szczególną uwagę na jego występ przeciwko Aarhus GF w eliminacjach Ligi Mistrzów. W pierwszym spotkaniu na wyjeździe zdobył dwie bramki.
Na tym jego dorobek się jednak nie kończy. Walemark asystował przy golu Antoniego Kozubala w spotkaniu z Górnikiem Zabrze, później błyszczał w rewanżowym meczu z KI Klaksvik (gol + asysta), a następnie dołożył kolejne bramki już w rywalizacji z FC Thun. Po powrocie do zdrowia ponownie stał się jednym z najważniejszych zawodników w talii Nielsa Frederiksena i świadczy też o tym fakt, że skrzydłowy każde spotkanie w tym sezonie rozpoczynał w wyjściowej jedenastce.
Udane występy w Europie sprawiają, że zainteresowanie z zagranicy nie powinno być wielkim zaskoczeniem. Walemark jest zawodnikiem w odpowiednim wieku, ma na koncie dwa tytuły mistrza kraju z Lechem, doświadczenie z ligi holenderskiej, a jego CV w europejskich pucharach jest bardzo przyzwoite.
Lech nie ma powodów, żeby go sprzedawać
Duńczycy nie tylko przyglądają się skrzydłowemu, ale zdążyli złożyć Lechowi propozycję - 5 mln euro. Szymon Janczyk z Weszło potwierdził, że taka oferta wpłynęła do Poznania, ale obejmuje kwotę ze wszystkimi bonusami, zatem Kolejorz zarobiłby w tym momencie jeszcze mniej.
Z perspektywy Lecha sytuacja jest klarowna. Walemark nie jest zawodnikiem wystawionym na sprzedaż, a jego kontrakt obowiązuje aż do czerwca 2029 roku. Co więcej, mistrzowie Polski znajdują się w bardzo ważnym momencie sezonu, bo już za chwilę wejdą do fazy ligowej Ligi Europy. Ewentualne odejście Szweda w tym momencie oznaczałoby więc nie tylko stratę jakościowego zawodnika, ale także konieczność znalezienia jego następcy praktycznie na ostatniej prostej okna transferowego.
Lech ma po swojej stronie solidne argumenty - wspomniana długość kontraktu, czy potencjalnie dobra gra w Europie. Poznaniacy nie znajdują się pod żadną presją sprzedaży, a za jakiś czas wartość Patrika Walemarka może wzrosnąć. Już teraz przy okazji plotek dotyczących zainteresowania ze strony Celticu FC, przewijała się kwota w wysokości nawet 7 mln euro. Jeśli więc Duńczycy rzeczywiście chcieliby przekonać Kolejorza do transferu, musieliby przedstawić ofertę, którą przy Bułgarskiej trudno byłoby za takiego piłkarza odrzucić.
Duński klub musi działać szybko, jeśli chce zdążyć przed końcem okienka i wydaje się, że ani w Poznaniu, ani w austriackim Linz nie uda im się przeprowadzić tak nagłego ruchu. Wymieniony na początku Moses Usor to piłkarz, który jeszcze dwa dni wcześniej wprowadził swój klub do fazy ligowej Ligi Mistrzów.
Komentarze (0)