Obrona znów daje się Zielonym we znaki. "Wiemy jakie błędy popełniliśmy"
Jeśli zespół Warty Poznań chce myśleć o tym, by wydrzeć z Głogowa choćby punkt, musi powrócić do wysokiej dyspozycji w pierwszej linii. Poprzednie spotkanie z Odrą Opole pokazało, że ta formacja zdaje się póki co najmniej stabilna. Dwa z trzech goli dla rywali padły po błędach indywidualnych obrońców, co pokazało, że Zieloni nie są w tej kwestii monolitem. Opiekun beniaminka wskazywał jednak na to, że za problemy pod bramką nie odpowiadają tylko nominalni defensorzy.
- To, że w ostatnim meczu straciliśmy trzy bramki, to nie jest tylko odpowiedzialność linii obrony czy bramkarza, ale zdecydowały o tym zachowania całej drużyny. Z tym musimy sobie poradzić i pracować nad tym. Mamy zdefiniowane aspekty dotyczące obrony niskiej. Akurat w tym meczu to było dla nas wyjątkowe, bo z nią dotychczas nie było większych problemów. Mamy to zdefiniowane, wiemy jakie błędy popełniliśmy, na nich się skupialiśmy, ale nie tylko na tym. Piłka nożna jest złożona i trzeba mieć wpływ na wiele aspektów - wspominał Maciej Tokarczyk, trener Warty Poznań.
Sytuacji w obronie nie poprawia fakt, że wciąż nieobecni z powodu poważnych kontuzji są chociażby Filip Jakubowski oraz Tomasz Wojcinowicz. Dziś klub podał nieco więcej szczegółów na temat daty ich potencjalnego powrotu. Zdradził też, czy wszystko jest w porządku z Dmytro Avdieievem. Ukrainiec miał problem z dokończeniem meczu w Opolu z powodu problemów mięśniowych przez co jego zespół musiał grać przez kilka minut w osłabieniu z powodu wykorzystania limitu zmian.
- Jeżeli chodzi o Tomka to nie umiem powiedzieć, kiedy wróci. Na pewno nie w tej rundzie i to pewnie będzie melodia przyszłości. Czekamy na niego - codziennie wykonuje bardzo mocną pracę w klubie z fizjoterapeutą i trenerem motorycznym po to, żeby wrócić jak najszybciej. Jeśli chodzi o Dimę, to wszystko jest w porządku i jest do dyspozycji. Filip Jakubowski jest natomiast bliski wejścia w trening. Na ten moment ma swój indywidualny tok pracy. Na szczęście w jego przypadku te najczarniejsze scenariusze się nie potwierdziły i prawdopodobnie wróci szybciej niż później - informował trener Tokarczyk.
Sytuację kadrową w zespole Macieja Tokarczyka może poprawić przybycie Karola Kalaty - wszechstronnego wychowanka Lecha Poznań, który może funkcjonować zarówno na lewej stronie boiska jako wahadłowy, ale też na środku obrony. Jego jakość potwierdzały świetne liczby w postaci dziewięciu asyst dla rezerw Kolejorza w Betclic 3. lidze. Szkoleniowiec Warty Poznań wskazywał dziś, jak chce wykorzystać atuty swojego nowego podopiecznego i co zdecydowało o jego przenosinach za miedzę.
- Karol Kalata to zawodnik, którego oglądaliśmy już od pewnego czasu. Jeszcze w poprzednim sezonie jego mecze w rezerwach Lecha Poznań były przez nas śledzone. Bardzo się cieszę, że ten zawodnik do nas dołącza. To jest taki profil zawodnika, który może zagrać na dwóch pozycjach - skrajnie lewego stopera i lewego wahadłowego. Ma bardzo dobrą lewą nogę, jest on nowczesnym obrońcą, który dobrze sobie radzi z piłką i potrafić nieźle grać podaniem, mijając nim zawodników. Na pewno nie jest to gracz taki jak nasz Marcel Stefaniak czyli nastawiony na przebojowość, drybling, uderzenia czy dośrodkowania. To jest piłkarz o większej organizacji w swojej grze czy planowaniu. Bardziej będzie decydować się na dośrodkowania z półprzestrzeni niż pójść dryblingiem do linii. Da nam kolejne możliwości i solidność w defensywie - przekonywał Maciej Tokarczyk.
Chrobry Głogów to drużyna, która na początku tego sezonu ma na koncie jeden z najwyższych wyników zdobytych goli. Warta Poznań, jak przekonuje Maciej Tokarczyk, wykonuje jednak pewien progres w swojej grze wraz z wejściem do Betclic 1. ligi i ma po swojej stronie atuty, które mogą zmienić atut rywali w słabość. Tym aspektem jest wyższa obrona, która naraża przeciwników na groźne kontrataki ze strony Zielonych.
- Wiedzieliśmy, że w tej obronie niskiej być może będziemy przebywać częściej, ale niekoniecznie to się sprawdza. Niemniej, jesteśmy gotowi na taką ewentualność. Skorygowaliśmy pewne aspekty w tym przykładowo wysokość bronienia, teraz robimy to troszkę wyżej co nam ułatwia wypychanie, przejście do kontry i uwolnienie piłki. Rzeczywiście ten ostatni współczynnik mamy bardzo wysoki i to się sprawdza, pokazując jakość zawodników. Uwolnienie piłki to taki moment w meczu, gdy przeciwnik ją traci i jest bardzo blisko niej, a wszyscy chcą dusić. Wtedy pojawia się u nas to bardzo dobra jakość indywidualna graczy co jest pozytywne - mówił szkoleniowiec na dzisiejszej konferencji prasowej.
Warta zachowuje wysokie morale. "Nie ma to znaczenia, które miejsce mieli w zeszłym sezonie"
Trener Maciej Tokarczyk informował dziś na konferencji prasowej, w czym upatruje największych zagrożeń po stronie rywali, którzy w teorii wyrastają na faworyta tego spotkania. Architekt drużyny Chrobrego Głogów pozostał ten sam, a ponadto nie brakuje w niej młodych, bardzo utalentowanych zawodników jak wychowanek Lecha Poznań Krzysztof Bąkowski czy Yegor Sharabura, który robił dobre wrażenie w Śląsku Wrocław.
- Nie ma to znaczenia, które miejsce mieli w zeszłym sezonie. Teraz przyszedł nowy sezon i nowy zespół. Na pewno jest to drużyna, która jest bardzo dobrze zorganizowana zarówno w ataku jak i defensywie. Bardzo często zmienia ona sposoby otwarcia gry, więc tutaj musimy mieć otwarte głowy na różne rozwiązania i szybko reagować na sytuację, jaka pojawi się w trakcie spotkania. Chrobry to zespół, który też mocno bazuje na szybkich skrzydłowych - z jednej strony mamy Sharaburę, a z drugiej Ibe-Tortiego. Pojedynki, zbiegnięcia za linię i zdobywanie tam przestrzeni to ich główny cel w ofensywie i bardzo tego szukają. W defensywie natomiast mają strukturę 4-4-2 lub 4-2-4, gdzie będą chcieli mocno zamykać środek i przechodzić do groźnych kontr także to taka ich ogólna charakterystyka - dzielił sę spostrzeżeniami trener Warty Poznań.
Szkoleniowiec Warty Poznań podchodzi mimo wszystko do tego trudnego pojedynku z charakterystycznym dla siebie spokojem. Zespół beniaminka dobrze zaadaptował się do warunków 1. ligi, a jego plan gry ma rację bytu na zapleczu PKO BP Ekstraklasy. Taki brak presji i nerwowości może tylko sprzyjać Zielonym w nadchodzącym spotkaniu z jedną z najlepszych ekip poprzedniego sezonu. Świadczą o tym słowa Macieja Tokarczyka na temat tego, jak pracuje mu się jako trener na wyższym szczeblu rozgrywkowym.
- Cały czas jest taka koncentracja na pracy, na tym, co trzeba zrobić, ale rzeczywiście jest to inna liga: więcej ludzi przychodzi na trybuny, są większe stadiony i istnieje lepsza organizacja tego wszystkiego. To taki fajny krok w mojej przygodzie, gdzie mogę doświadczyć tych rzeczy. Na pewno bardzo się cieszę, że to mogę robić w tym momencie. Nie mógłbym powiedzieć, że widzę duże różnice, ale niezależnie od tego, gdzie się pracuje, to należy działać na tych samych wysokich standardach. Myślę, że to jest ważne, by w tym wszystkim była taka stabilność i jeśli ktoś chce pracować w Ekstraklasie, to już na etapie IV ligi powinien dbać o takie standardy, które mogą go do tego zbliżyć - powiedział opiekun Warty Poznań.
Na morale drużyny trenera Tokarczyka zapewne pozytywnie też wpływa fakt, że są oni coraz bliżej powrotu do "Ogródka" i grze przed własną publicznością. Premierowy mecz w Betclic 1. lidze przy Drodze Dębińskiej rozegrają 12 września o 15:30, kończąc przy tym serię siedmiu meczów z rzędu na wyjeździe. Sprzedaż biletów ruszy już wkrótce, a my korzystając z okazji, że nowa murawa na stadionie jest już położona, pytaliśmy, czy zawodnicy mieli już okazję testować nowy "dywan"?
- Z tego boiska nie możemy jeszcze korzystać, bo w ogóle nie jest nam jeszcze przekazane. Na razie prace faktycznie się tam zakończyły i Poznańskie Inwestycje Miejskie muszą przekazać to boisko POSiRowi, a następnie on przekaże je nam. Dlatego na razie korzystamy z boisk treningowych - informował rzecznik prasowy Warty Poznań, Piotr Komorowski.
Komentarze (0)